Blog > Komentarze do wpisu

Słaba książka o historii Kościoła

Kowalczuk- zarys

 

W roku 2004, nakładem wydawnictwa Studio EMKA ukazała się książka ks. Zygmunta Kowalczuka Zarys historii Kościołów chrześcijańskich z podtytułem Nie tylko dla studentów. Jest to książka bardzo słaba i odtwórcza, w związku z czym chciałem przed nią przestrzec i uchronić Was, drodzy czytelnicy przed wyrzuceniem pieniędzy w błoto.

Już sam jej tytuł jest mylący. Aby oddać treść książki powinien on brzmieć Zarys historii wybranych kościołów chrześcijańskich, ze szczególnym uwzględnieniem Kościoła Rzymskokatolickiego albo prościej Zarys historii Kościoła Rzymskokatolickiego. 90% treści książki jest bowiem poświęcone temu ostatniemu. Książka ma wiele braków i błędów. Najważniejsze z nich omówię poniżej.

Z sekt średniowiecznych wymienieni są tylko katarzy i waldensi, O Husie jest tylko mała wzmianka, nie ma nic o Husytach, Braciach Czeskich i innych typowo czeskich wyznaniach, z wyznań protestanckich krótko omówionych jest jedynie kilka (co byłoby do przyjęcia, gdyby autor, zgodnie z nauką Kościoła, odmawiał grupom protestanckim miana kościołów, nic jednak w treści książki na to nie wskazuje). Prawosławiu poświęca się trochę uwagi jedynie w kontekście schizmy wschodniej, późniejsza historia tego kościoła w ogóle autora nie interesuje, kościołom orientalnym są poświecone ledwie dwie stroniczki, brakuje tam fundamentalnych o nich informacji, nie są nawet wszystkie wymienione starokatolicyzm jest ledwie tknięty, o polskich kościołach starokatolickich, np. polskokatolikach i mariawitach nie ma wzmianki, Katolickie Kościoły Wschodnie pojawiają się jedynie w kontekście Unii Brzeskiej i nieszczęśliwego sformułowania przy omówieniu kościołów orientalnych, o czym za chwilę. Brak wzmianki o staroobrzędowcach i sektach rosyjskich.

Przykładowe błędy: s.109 "na czele Kościołów wschodnich (z wyjątkiem prawosławia) stoi patriarcha zwany katolikosem" - oczywista brednia. Tytuł ten noszą tylko niektórzy patriarchowie wschodni, część z nich zresztą to prawosławni, nie noszą go natomiast żadni hierarchowie afrykańscy, co autor sugeruje w następnym zdaniu. S.110 "wszystkie wymienione Koscioły wschodnie zawarły unię z Kościołem katolickim" - wynikałoby z tego, że żadne orientalne kościoły dyzunickie nie istnieją. Zdanie należało sformułować inaczej -liczne są powtórzenia i zaburzenia chronologii. Najwyraźniej to widać na s. 99-101, gdzie to samo wydarzenie jest opisane dwa razy, prawie tak samo.

W tabeli na s.263 kościoły prawosławne są podzielone na autokefaliczne, autonomiczne i kanoniczne, a przecież autokefaliczne wraz z autonomicznymi i zależnymi ( o których brak wzmianki) są kanoniczne, a oprócz nich istnieją jeszcze niekanoniczne.


Nie byłoby nic złego, gdyby ks. Kowalczuk napisał książkę o dziejach Kościoła Rzymskokatolickiego i odpowiednio ja zatytułował. Nie czyniłbym mu z tego zarzutów, wręcz przeciwnie. W obecnej sytuacji mamy jednak do czynienia z niedopuszczalna rozbieżnością między tytułem a treścią książki. Nie podoba mi się też, gdy kapłan ukrywa swoje kapłaństwo, a ks. Kowalczuk tak właśnie czyni. Nigdzie w książce nie ma wzmianki o jego stanie duchownym, a do zdjęcia na tylnej stronie okładki pozuje w garniturze i pod krawatem. Reasumując, nie polecam tej książki nikomu, studentom zwłaszcza. Z licealnych podręczników do historii można się więcej dowiedzieć. O niebo lepsza jest, zachowująca mniej więcej ten sam zakres tematyczny książka nieżyjącego juz byłego księdza Jana Wierusza Kowalskiego, nie mówiąc juz o podręcznikach seminaryjnych, zwłaszcza starszych. Wkrótce omówię w tym samym miejscu jeden z takich tytułów, że by stworzyć skalę porównawczą.

poniedziałek, 17 września 2007, svetomir

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
ksiegarnia katolicka