Blog > Komentarze do wpisu

BOGOWIE i DUCHY W MITOLOGII GERMAŃSKIEJ 1 W SILMARILLIONIE. Cz. II

silmarillion 

Nie można więc, jak widać, germańskich bóstw ograniczyć jedynie do Asów i Wanów. Nie
można też stawiać na jednej linii Valarów i Asów oraz Majarów i Wanów. Widzimy więc, że
w tej przynajmniej sferze podobieństwo między dwoma tekstami jest nader słabe. Jeśli
byłoby ono jedynym, nie pozwalałoby na nazwanie Silmarillionu twórczym rozwinięciem
mitologii germańskiej. Trzeba więc właściwych podobieństw szukać dalej.
Jednym z nich jest liczba Valarów i Asów. Asów jest dwunastu, dwanaście jest też Asynji
(Gadacz, Milerski, 2001-2003, t. 1, s. 362), natomiast Valarów i Valier jest po siedem.
Jednakowa jest więc liczba bogów i bogiń (choć nie wszystkie bóstwa stanowią pary; w Silmarillionie
niektóre wiodą żywot samotny, w Eddzie często zawierają małżeństwa z
Wanami, Gigantami lub też Karłami). Zarówno liczba siedem, jak i dwanaście (obok trójki)
w wielu kulturach mają charakter sakralny.
Za znaczące podobieństwo można też uznać występujące w obydwu przypadkach
wywiedzenie nazw grup bogiń od nazw grup bogów (Asynje od Asów, Valiery od Yalarów).
Zresztą w nazwach Valarów i Asów można się doszukać jeszcze i innej analogii. Według
językoznawców słowo ass wywodzi się ze staroaryjskiego asura (por. snskr. i pers.)
(ibidem). Co ciekawe, Asowie byli też zwani Ezyrami (Ros, 1969, s. 209). Trudno oprzeć się
wrażeniu, że również słowo Valar w pewien sposób nawiązuje do tego samego źródłosłowu.
Kolejne podobieństwo dotyczy miejsca zamieszkania bogów. Jest to, z jednej strony,
Asgard, a z drugiej, Valinor. Zwraca uwagę, że obydwa miejsca biorą swoje nazwy od nazw
możniejszych plemion boskich. Wydaje się więc, że Tolkien, przynajmniej do pewnego
stopnia, wzorował swój Valinor na Asgardzie. Asgard „(...) to obszerne terytorium zdolne
pomieścić liczny lud" (Ros, 1969, s. 202). Również Valinor spełnia ten warunek. Różni je
jednak to, że Asgard jest nieraz nazywany miastem, Valinor zaś mieści w sobie większą
liczbę miast. W jednym i drugim miejscu bogowie mieli swoje domy, było tam też dużo
innych budynków. Co ważne i wyróżniające wśród innych mitologii, obydwa miejsca mogły
też zamieszkiwać istoty należące do innych niż podstawowi jego mieszkańcy, ras. Można tu
wymienić współmałżonków Asów i Wanów, jeśli chodzi o Asgard, i elfy, które znalazły
schronienie w Valinorze.
Zarówno w Asgardzie, jak i w Valinorze centralne miejsce zajmowały drzewa.
W sercu Asgardu rósł potężny jesion Igdrasil, którego rozłożyste konary
ocieniały świat. Drzewo to posiadało trzy korzenie: jeden w Midgardzie,
krainie ludzi, drugi na pustkowiach Nilftieimu [krainy umarłych - przyp.
A.R.], a trzeci czerpał soki z Asgardu (Ros, 1969, s. 14).
I dla porównania o drzewach Yavanny:
Jedno miało liście ciemnozielone, od spodu lśniące srebrzyście, a z jego niezliczonych
kwiatów rosa srebrnego światła spływała na trawę i ziemia u jego stóp migotała
cieniami roztrzepotanych liści. Drugie drzewo miało liście jasne jak otwierające się
wczesne liście buku, błyszczące na brzegach złotem. Kwiaty kołysały się na gałęziach
niby pęki żółtych płomyków, a każdy tworzył jak gdyby lśniący rożek, z którego złoty
deszcz ściekał na ziemię, a kwiaty tego drzewa promieniowały ciepłem i jasnym
światłem (Tolkien, 2000, s. 36).
Drzewa Yavanny i jesion Igdrasil pełniły różną rolę. Drzewa Vali-noru były źródłem
fizycznego światła - oświecały Ardę, gdy nie było jeszcze Słońca i Księżyca. Jesion Igdrasil
jest zaś źródłem oświecenia, a więc również światła, tyle że o subtelniejszym, duchowym
charakterze. Na nim to wisiał Odyn przez dziewięć dni i dziewięć nocy, w efekcie osiągając
boską mądrość i moc. Taka rola drzew w mitologii nadaje im charakter sakralny. Jest też
związana z kultem drzew o szczególnych właściwościach, na przykład wieku czy gatunku.
Kult ten występował również u dawnych Germanów.
Warto też wspomnieć, że wedle mitologii germańskiej pierwsi ludzie zostali uczynieni z
drzew, mężczyzna z jesionu, a kobieta z olchy, i od nich wzięli swoje imiona (Ros, 1969, s.
204-208). Swoją drogą wart zauważenia jest fakt, że świętymi drzewami Tolkien nie
uczynił ani germańskich jesionów ani celtyckich dębów, co pozwala na pewną
uniwersalizację Silmarillionu.
Inne cechy łączące dzieło Tolkiena i germańską mitologię dostrzec można, porównując
poszczególne bóstwa, ich atrybuty i działania. Wiele łączy na przykład postacie Manwego i
Odyna. Obydwaj są władcami bogów, każdy też posiada tron o szczególnych
właściwościach.
Z wyżyn swojego tronu, jeśli Varda jest przy nim, Manwe patrząc na ziemię, sięga
wzrokiem dalej niż wszystkie inne istoty, poprzez mgłę i ciemności, nad ogromnym
obszarem morza (Tolkien, 2000, s. 23).
A o tronie Odyna tak napisano:
Na wysokiej wieży, zwanej Hlidskjalf, stał tron, z którego wysokości Odyn widział
wszystko, co się dzieje nie tylko w kramie bogów i ludzi oraz w kraju olbrzymów
Jotunheimie, ale również i to, co się dzieje pod ziemią, w ojczyźnie mgieł i ciemności,
Nilfheimie (Ros, 1969, s. 16).
Inną wspólną cechą obydwu tronów - co nie wydaje się przypadkowe - było ich wysokie
usytuowanie - tron Odyna stał na wieży Hlidskjalf, a tron Manwego na szczycie Taniąuetlu,
najwyższej góry świata. Taki tron ma znaczenie symboliczne. To, że władca bogów musi
korzystać z magicznych artefaktów, aby wzmocnić swój wzrok, dowodzi, że nie jest ze swej
natury wszechwiedzący. Jest to ważna cecha wszystkich bogów omawianych mitologii.
Druga analogia jest nie mniej ważna. Atrybutem Manwego było berło, Odyna zaś włócznia.
Nie będę tu rozwodził się nad symboliką obydwu rodzajów broni, nie można jednak
zaprzeczyć pewnego ich podobieństwa, zarówno w sferze fizycznej, jak i symbolicznej.
Obydwa przedmioty zostały wykonane nie przez ich użytkowników, ale przez istoty nie
będące bogami. Berło Manwego było dziełem elfickich mistrzów (Tolkien, 2000, s. 37), zaś
włócznia Odyna została wykonana przez karły (Ros, 1969, s. 78). W tym miejscu pozwolę
sobie na małą dygresję. Skoro broń bogów (dodająca im mocy), została stworzona przez
istoty im formalnie podległe, a więc potencjalnych wyznawców, oznacza to, że moc danego
boga zależna jest od gorliwości jego wiernych. Jest to pogląd dosyć rozpowszechniony w
religiach politeistycznych, gdzie nie raz spotykamy się z wierzeniem, że bóg jest tym
silniejszy, im więcej ma wyznawców i im są oni gorliwsi w służbie dla niego. I tak jak
używanie tronu dowodziło braku wszechwiedzy u boskich wodzów, tak używanie broni
dowodzi braku u nich - a także u innych bogów — wszechmocy.
Przejdźmy teraz do przeciwników bogów - nie są nimi demony czy diabły, a przynajmniej
nigdzie żadne istoty w tych dwu mitologiach nie są tak nazywane. Najogólniej można ich
określić mianem potworów. W obydwu przypadkach są to grupy dość różnorodne:
monstrualne zwierzęta (węże, wilki, pająki), olbrzymy i inne tym podobne istoty rozumne
czy wreszcie bogowie-renegaci. I właśnie z tej ostatniej kasty rekrutują się przywódcy
bogów. W Silmarillionie jest to Melkor (Tolkien, 2000, s. 28), a w Eddzie Loki (Ros, 1969,
s. 16). Podobieństwo między nimi nie jest widoczne na pierwszy rzut oka, bowiem negatywne
cechy Lokiego nie ujawniają się równie szybko jak Melkora. Na początku nie jest on
zły, a co najwyżej złośliwy.
Trzeba jednak pamiętać, że także Melkor nie od początku był uosobieniem wszelkiego zła.
Pierwotnie tworzył muzykę wraz z innymi Va-larami i przez nią stwarzał świat. Już jednak
w tym akcie przejawiał się jego bunt - zaczął wplatać w nią tony niezgodne z zamysłem Eru
(Tolkien, 2000, s. 14). W samym jednak sformułowaniu „bunt Melkora" brzmią nuty inne
niż starogermanskie. Loki nie zbuntował się przeciw bogom, lecz wszedł z nimi w konflikt.
Tak jak Loki walczył od pewnego momentu z bogami Asgardu, tak i Melkor walczył z
Valarami. Łączy ich również wspólny motyw uwięzienia. Obydwaj zostali przykuci do skały
przez bogów, po długim czasie uwolnili się i ponownie toczyli z nimi wojnę. Ani Melkor, ani
Loki nie należą do żadnego z głównych boskich plemion — Loki pochodzi z Gigantów, a
imię Melkora zostało wykreślone spośród Valarów. Taka alienacja złego bóstwa ma wymiar
symboliczny. Świadczy o tym, że siły Porządku są niejako naturalne, skoro reprezentuje je
znakomita większość Niebian.
Podobieństwo innych bóstw jest znacznie słabsze. Ulmo i Niord byli odpowiednio w
obydwu mitologiach bogami wód i mieszkali poza główną siedzibą bogów. Można jeszcze
utożsamić Idun i Yavannę - opiekunki drzew. Yavanna opiekuje się przede wszystkim
wspomnianymi już dwoma Drzewami, ale także wszystkimi drzewami na Ardzie (Tolkien,
2000, s. 24). Idun zaś opiekowała się zaklętymi jabłkami dającymi młodość (Ros, 1969, s.
39). Innych bóstw Silmarillionu i Eddy trudno w logiczny sposób sobie przyporządkować.

poniedziałek, 23 marca 2009, svetomir

TrackBack
TrackBack URL wpisu: