Blog > Komentarze do wpisu

Katolickie świry - joga

joga

Katolickie świry to katolicy, najczęściej księża,wypisujący lub wygadujący totalne bzdury szkodzące Kościołowi. Antyteiści i antyklerykałowie wykorzystują wypowiedzi katolickich świrów do ośmieszenia Kościoła. Dlatego trzeba bronić Kościoła, walcząc z katolickimi świrami. Jako że żyjemy w dobie przekazu wideo, zacząłem od  świrów nagrywających filmiki., świrom piszącym dając początkowo spokój. Teraz przyszedł czas i na tych drugich.

Ksiądz kanonik Emanuel Lose, proboszcz parafia pod wezwaniem Świetej Jadwigi Królowej w Szczecinie wywiesił w parafialnej gablotce ulotkę informującą, że "Joga to zdrada Chrystusa". Nie podpisał się pod tym kuriozalnym dokumentem umieszczając za to pod nim nazwiska dwóch kapłanów słynnych z doszukiwania się Szatana w bele czym. Ksiądz Sławomir Kostrzewa znany jest z dostrzegania złego ducha w Hello Kitty i klockach Lego, a ksiądz Andrzej Zwoliński zapoczątkował w Polsce ten nurt "duchowości podejrzeń" zapomnianą już dziś książką "Tajemne niemoce", która swego czasu zrobiła w środowiskach katolickich naszego kraju spory szum. O książce tej chciałby zapewne zapomnieć i sam autor (nota bene płodniejszy nawet od Remigiusza Mroza, bo napisał już ponad 200 książek). gdyż zawierała ona więcej błędów niż lisie futro pcheł. Można ją spokojnie umieścić na liście 10 największych kuriozów polskiego piśmiennictwa religijnego. 

Wróćmy jednak do znacznie od tej książki krótszego, jednak równie upstrzonego błędami tekstu umieszczonego przed szczecińskim kościołem. W ulotce tej uproszczenie goni uproszczenie, a przekłamanie, przekłamanie. Autor nie zna i nie rozumie ani jogi, ani definicji grzechu ciężkiego, a przynajmniej to drugie znać i rozumieć powinien skoro jest księdzem. Do grzechu ciężkiego potrzeba materii, świadomości i dobrowolności. Jeśli nawet uznamy (błędnie, ale na razie niech będzie), że każde uprawianie jogi jest angażowaniem się w religię hinduską, to owszem będziemy mieli materię, ale prawie nigdy nie będziemy mieli świadomości, więc nie będzie tu grzechu ciężkiego. Kluczowy problem tkwi jednak w tym, że dla większości ćwiczących joga jest jedynie systemem gimnastyczny, a nie religijnym. Biorą z niej tylko ćwiczenia fizyczne, a nie duchowość. Nie osiągają, ani nie chcą osiągnąć poziomu związanego z jakimikolwiek doświadczeniami religijnymi, czy duchowymi. Trudno więc tu mówić o jakimś synkretyzmie, czy zdradzie Chrystusa. 

Przy tym uproszczeniu drobnostką już jest wywodzenie nazwy jogi od łacińskiego słowa iugum - jarzmo. Ksiądz wiedział, że dzwoni, ale nie wiedział w którym kościele. Faktycznie niektórzy autorzy wywodzą nazwę jogi od os słowa oznaczającego jarzmo, ale sanskryckiego, a nie łacińskiego i brzmiącego "yuj". Skąd w ogóle pomysł, że starożytni Hindusi do tworzenia swoich słów mieliby czerpać z łaciny? Trudno dociec, ale moim zdaniem już ta łacina treść tej ulotki dyskwalifikuje. 

czwartek, 28 czerwca 2018, svetomir

Polecane wpisy

  • Czy Bóg miłuje Prawo i Sprawiedliwość?

    Już jest po wyborach, mogę więc ten temat swobodnie poruszyć. W związku z zamieszaniem, jakie wywołały, zwłaszcza wśród letnich katolików słowa niedzielnego psa

  • Msza w języku esperanto

    W niedzielę 14 X bieżącego roku w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze w ramach dorocznej pielgrzymki esperantystów została odprawiona Msza Święta w języku

  • Kościół w Rowach

    W tym roku kawałek wakacji spędziłem w Rowach koło Ustki. Poświęciłem już temu wyjazdowi jeden wpis na blogu, teraz poświęcam kolejny. Bardzo nam się podobał ma

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/10/09 12:40:16
Niektórzy ludzie doszukują się na siłę ukrytych znaczeń. Tak jak w tym przypadku niektórzy księża doszukują się grzechu w aktywności fizycznej jaką jest joga. Moim zdaniem jest to zwykła gimnastyka.