Blog > Komentarze do wpisu

Olga Tokarczuk - "Podróż Ludzi Księgi"

tokarczuk

Nie pisałem nic po otrzymaniu przez "Biegunów" Olgi Tokarczuk Nagrody Bookera, bo, wstyd się przyznać, tej akurat książki nie czytałem. Udałem się więc do biblioteki celem nadrobienia zaległości. Niestety, w naszej osiedlowej wypożyczalni "Biegunów" nie było. Było kilka innych książek i wybrałem spośród nich tę jedną, której tytuł nic mi nie mówił. 

"Podróż Ludzi Księgi" to powieść wybitnie uniwersalna. To rzadkość w polskiej literaturze. Książki polskich pisarzy są zazwyczaj mocno naznaczone polskością. Jest to pochodna zagmatwanych losów polskiego narodu, zwłaszcza okresu zaborów. Niewątpliwie odbija się to ujemnie na światowej recepcji naszej literatury. Ta powieść taka nie jest. Jest uniwersalna, a przy tem tak wzniosła, że ma rangę mitu. I to mitu ogólnoludzkiego. Księga, która daje życie, ale i niesie śmierć - to naprawdę mit wielkiej wagi. 

Przypomina "Podróż na Wschód" Hessego, ale jest pozbawiona hessiańskiego bajkowego optymizmu. Przywodzi tu też na myśl "Kocią kołyskę" Vonneguta, bo aż kipi od bokononizmu. Hybryda Hesego i Vonneguta, to naprawdę świetne połączenie. A jeszcze widać tu wyraźną inspirację książkami Marguerite Yourcenar.

W moim prywatnym czytorysie tegorocznym książka ta wpisuje się w dwie serie: "1600" i "mistycyzm". Przy okazji jest to chyba najważniejsza z książek przeczytanych przeze mnie w tym roku. 

Jeszcze uwaga o pisowni tytułu. Najczęściej jest on zapisywany "Podróż ludzi Księgi". W wydaniu, które czytałem, był on zapisany samymi wielkimi literami, co uznałem za otwarcie możliwości różnego odczytania. Ja przyjąłem zapis "Podróż Ludzi Księgi", gdyż "Ludzie Księgi" są dla mnie nazwą własną występującego w powieści zakonu. A więc to trochę tak jak by była "Podróż Zakonu Kaznodziejskiego", czy "Podróż Stronnictwa Demokratycznego"

30/52

* * * * * * 

 

 

środa, 06 czerwca 2018, svetomir

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: