Blog > Komentarze do wpisu

Anna Brzezińska - "Córki Wawelu"

Wawel

Po tej książce wiele się spodziewałem i niestety trochę się na niej zawiodłem. Może nie bardzo, ale trochę na pewno. Męczyłem się z nią od początku stycznia do końca sierpnia. Nie dlatego, żeby to była zła książka, przeciwnie, jest dobra, ale nieco ciężka. Nie nudna, nie trudna, ale właśnie ciężka. Ciężka, przyciężkawa, ociężała. Za dużo stron, za mało werwy. 

Fabularyzowany esej jest obiecującym gatunkiem, rzadko na razie przez autorów książek wykorzystywanym. W zasadzie przed "Córkami Wawelu" czytałem tylko dwie pozycje tego rodzaju: "Szarą Eminencję" Aldousa Huxleya i "Ja, Michał z Montaigne" Józefa Hena. Przyznaję, że obydwie były od "Córek Wawelu lepsze. Huxley o wiele, Hen troszeczkę. 

Na okładce książka jest porównywana do esejów Pawła Jasienicy, ale te, choć niefabularyzowane, były jednak lżejsze i dynamiczniejsze. Więcej barwnych, pełnokrwistych postaci, więcej wydarzeń, więcej dynamiki.

W związku z tym mogę z czystym sumieniem polecić "Córki Wawelu" miłośnikom historii dawnej Polski. Nie mogę jej natomiast polecić miłośnikom literatury, czy po prostu czytania. 

Tą książką chyba kończę tegoroczny cykl 1500. Wątpię, bym do grudnia przeczytał jeszcze jakieś książki traktujące o tej epoce. Oczywiście w kolejnych latach do tej tematyki powrócę. 

 

* * * *

47/52


wtorek, 04 września 2018, svetomir

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: