sobota, 23 marca 2019

ania

Kolejny tom przygód Ani bardzo się różni zarówno od pierwszego,  jak i od drugiego. Jest to opowieść mityczno-archetypiczna. "Ania na uniwersytecie" rozgrywa się pod znakami Erosa i Tanatosa. Pełno tam zaręczyn, ślubów, śmieci i pogrzebów. Żenią się tu tak młodzi, jak i starzy, umierają również tak młodzi, jak i starzy.  Sama Ania odrzuca kilka oświadczyn, zarówno poważnych, jak i absurdalnych. Ale nie wszystkie...

Pod płaszczykiem młodzieżowej opowieści romantycznej Lucy Maud Montgomery uczy młodych czytelników odwiecznych reguł życia i śmierci. 

9/52

* * * * *

sobota, 16 marca 2019

ania

Gdy się ma w domu młodzież, ma się też więcej niż inni okazyj do czytania młodzieżowej literatury. Toteż ja chętnie taką literaturę od czasu do czasu czytuję. Moje zamiłowanie do Pottera jest powszechnie znane, uważni czytelnicy moich blogów zapewne dostrzegą też we mnie miłośnika Narnii, którą dość często cytuję. Od jakiegoś zaś czasu poznaję świat Ani

Często ostatnio wzmiankowałem serie literackie, których lekturę zacząłem od dalszych tomów. Dla odmiany tę serię czytam po kolei. Jestem właśnie przy drugim tomie. W odróżnieniu on pierwszego ten nie skupia się na samej bohaterce, ale raczej na miejscowości Avonlea i różnych jej mieszkańcach. Poznajemy perypetie wielu z nich, tak dzieci, jak dorosłych.  Przypomina mi to nasze rodzime powieści pozytywistyczne, zwłaszcza Prusa i Orzeszkowej. Więcej jest tu Avonlea niż Ani. Książka po polsku mogłaby mieć tytuł "Ania w Avonlea" zamiast "Ania z Avonlea".Jest to więc mniej powieść przygodowa, bardziej zaś obyczajowa. Może więc zainteresować, nie tylko młodzież, ale i starszych czytelników. 

8/52

* * * * *

 

niedziela, 10 marca 2019

wolski

Czytanie serii począwszy od dalszych tomów staje się powoli moją świecką tradycją. Sprawdzam w ten sposób, czy seria się broki. Jeśli dalszy tom jest zrozumiały bez pierwszego, to jest OK. I tym razem jest OK.

Książka solidna, mieszanka klasycznej fantasy z urban fantasy, z przewagą tej ostatniej. Ciekawe przemyślenia historyczne i socjologiczne. Ciekawe zwroty akcji.

7/52

* * * * *

poniedziałek, 04 marca 2019

Profesor Kazimierz Ślęczka napisał na Facebooku

Nie chciałbym chyba wziąć pożyczki z wampirycznego banku… Czy ktoś z nas może mi wyjaśnić, dlaczego pewien bank zmusza mnie już od samego rana i to od dłuższego czasu do wysłuchiwania zachęty do zapożyczania się właśnie w nim, kokietując mnie wampirami? (Coś podejrzewam, że nie dostaje mi kulturowych - może subkulturowych? - kompetencji. Albo psychologicznych.)

Ten przypadek to klasyczny przykład transformacji semantycznej. Dla pokolenia wychowanego na "Zmierzchu" wampiry mogą być sympatyczne i pozytywne. W XIX wieku ten sam proces dotknął syreny. Wcześniej, przez tysiące lat były one złymi potworami, niosącymi zgubę ludziom, żeglarzom zwłaszcza. W symbolice chrześcijańskiej oznaczały pokusy i herezje. 

Odwrócił to Hans Christian Andersen, prezentując światu dobrą syrenkę. Dziś już mało kto pamięta o złych syrenach. W kolejnym stuleciu podobny proces zaszedł ze smokami, choć nie tak do końca i mamy w popkulturze zarówno złe, jak i dobre smoki, a na naszych oczach dokonuje się w odniesieniu do wampirów. Czy będzie to transformacja udana i kompletna, tego jeszcze nie wiemy. Na razie jest w fazie wstępnej, dlatego takie reklamy niektórych szokują.

19:47, svetomir , INNE
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 marca 2019

Staje się to, czego się od wielu miesięcy obawiałem. Blox zostanie pod koniec kwietnia zlikwidowany. Szkoda, ale żyć trzeba i pisać trzeba. Przenoszę część blogów na Wordpressa. Niestety, nie będą miały tak zgrabnych adresów jak na Bloksie.

Liczbę blogów zredukuję z dziewiętnastu do pięciu:

-Kultura Okiem Svetomira oczywiście zostaje, przyłączone do niego zostaną Głupie Maile

-Prawdziwe Boże Narodzenie, Prawdziwy Wielki Post i Prawdziwa Wielka Noc zostaną połączone w jeden Blog Rok Boży

-TFUrczość Svetomira zostaje, przyłączone do niej zostaną Polski Turbofolk i Rybnik w Obiektywie Komórki

-Polityka Okiem Svetomira zostaje

-Moje Ulubione Produkty zostają

Resztę blogów likwiduję. Adresy nowych blogów podam pod koniec marca.

poniedziałek, 25 lutego 2019

grynberg

Od jakiegoś roku więcej niż kiedykolwiek czytam o Holokauście. Jakoś tak utworzyła mi się z tych książek kolejna seria lektur. "Drohobycz, Drohobycz" Henryka Grynberga to niewątpliwie jedna z najważniejszych książek tego gatunku. Plasuje się ona w połowie drogi między beletrystyką a non-fiction.

Nie ogranicza się do Holokaustu, ale traktuje szeroko o losach Żydów w środkowej i wschodniej Europie na przestrzeni XX stulecia. Mnie najbardziej zainteresowały ustępy o powojennym życiu bohaterów, ze szczególnym uwzględnieniem wzmianek o  życiu religijnym. A było ono zróżnicowane: od chasydyzmu lubawickiego poprzez judaizm mesjanistyczny, adwentyzm, luteranizm, do katolicyzmu.

6/52

* * * * *

piątek, 22 lutego 2019

rowy

Najbardziej charakterystyczną cechą krajobrazu kulturowego Rowów są liczne rzeźby drewniane rozsiane po całej miejscowości. Te o charakterze religijnym pokazałem we wpisie o kapliczkach, teraz przyszedł czas na świeckie. 

rowy

Tematyka tych rzeźb jest zasadniczo marynistyczna - trochę rybacka, częściej piracka, pojawiają się też nawiązania do pomorskich legend i jakubowego szlaku pielgrzymkowego, bardzo na Pomorzu eksponowanego.

 rowy

Trochę mnie martwi nadreprezentacja tematyki pirackiej. Kojarzy mi się z niezdrowym karpackim kultem zbójników.

rowy

 

rowy

 

rowy

 

rowy

 

rowy

 

rowy

 

rowy

 

rowy

 

 

rowy

 

rowy

 

rowy

08:23, svetomir , SZTUKA
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lutego 2019

mock

Często czytam cykle książkowe nie po kolei, nie od pierwszego tomu do ostatniego, ale od środka, od końca, skacząc ruchem konia szachowego i tam dalej, że tak powiem. Osobliwie dotyczy to powieści kryminalnych polskich autorów. Trudno więc, aby z Mockiem było inaczej. 

Marek Krajewski z wolna staje się moim ulubionym polskim "kryminalistą". Może dlatego, że Miłoszewski napisał ciut za mało, a Ci, Których Imion Nie Mam Zamiaru Wymawiać, stanowczo za dużo. 

Kolejny tom Mocka to kryminał z jednej strony retro, z drugiej noir. Podoba mi się też ten specyficzny klimat słowiańsko-germańskiego pogranicza kulturowego, na którym to pograniczu i mnie przyszło żyć i które przyszło mi eksplorować tak antropologicznie, jak kolekcjonersko. Może dlatego Mock jest mi bliski.

5/52

* * * * * 

wtorek, 19 lutego 2019

Misericors Cor Jesu

Nie brakuje w Kościele katolickim przeciwników kultu Miłosierdzia Bożego w wersji propagowanej przez Świętą Faustynę Kowalską. Jednym z najczęściej używanych przez nich argumentów jest rzekome wypieranie nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa przez nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Ja zawsze głosiłem pogląd, że nabożeństwa te wzajemnie się uzupełniają i w we wzajemnej symbiozie obydwa rozwijają się lepiej, niż rozwijałoby się jedno bez drugiego. Powyższa figura, stojąca przed kościołem Królowej Apostołów w Rybniku zdaje się moją tezę potwierdzać.

czwartek, 14 lutego 2019
wtorek, 12 lutego 2019

stanek

Jak już nieraz wspominałem, od jakiegoś czasu lubię czytać biografie i autobiografie. Z większości z nich czerpię pełnymi garściami wiedzę o świecie. Ta jest wyjątkiem, zbyt wiele się z niej bowiem nie nauczyłem. Może tylko trochę o realiach peerelowskiego życia estradowego. Przypomina to piosenkę Kultu "Z archiwum polskiego jazzu". Może jeszcze alternatywny tekst piosenki "Chłopiec z gitarą" zawierający aluzje do czołowych wówczas polskich literatów. I tyle. Trochę mało jak na dość grubą książkę.

Do tego dochodzi dziwaczna forma. Niby to biografia autorstwa agentki piosenkarki, a jednak napisana w pierwszej osobie ze Stanek jako narratorką. Nie kupuję tego.

4/52

* * * 


poniedziałek, 11 lutego 2019

Wśród chrześcijan, w tym i niektórych katolików dość powszechne jest przekonanie, że w religiach niechrześcijańskich czci się demony, a więc, że są te religie zakamuflowanym satanizmem. Mówi się tak głownie o hinduizmie, a nawet o islamie. Podstawą do tego twierdzenia jest jedno z tłumaczeń wersetu piątego z psalmu dziewięćdziesiątego szóstego mówiące, że "bogowie pogan to demony". Przyjrzyjmy się więc temu wersetowi w różnych przekładach: 

Biblia Tysiąclecia: "Bo wszyscy bogowie pogan to ułuda, a Pan uczynił niebiosa. "

Biblia Warszawska "Nicością są bowiem wszyscy bogowie ludów, Pan zaś uczynił niebiosa"

Biblia Brzeska "Aleć wszyscy bogowie narodów są bałwani, a Pan-ci sam sprawił niebiosa"

Biblia Gdańska "Wszyscy bowiem bogowie narodów są bałwani; ale Pan niebiosa uczynił."

Biblia księdza Wujka "Abowiem wszyscy Bogowie pogańscy czarci, ale Pan niebiosa uczynił"

Nowa Biblia Gdańska "Gdyż wszystkie bóstwa pogan są nicością; a WIEKUISTY stworzył niebiosa."

Uwspółcześniona Biblia Gdańska "Gdyż wszyscy bogowie narodów są bożkami, a PAN uczynił niebiosa."

Uwspółcześniona Biblia Wujka: "Abowiem wszyscy Bogowie - to czarci, ale Pan niebiosa uczynił"

Biblia Warszawsko-praska: "Niczym są wszystkie pogańskie bóstwa,Pan zaś niebiosa stworzył."

Przekład Nowego Świata: ""Wszyscy bogowie ludów są bezwartościowi, natomiast Jehowa uczynił niebo."

Wulgata: "Quoniam omnes dii gentium dmonia ;Dominus autem clos fecit."

Czego dowodzi to zestawienie? Otóż tego, że odosobnionym, a więc zapewne błędnym, jest przekład Wulgaty, a za nią Wujka. Pozytywnie zaś zaskakuje tym razem jehowicki Przekład Nowego Świata, który zgrabnie przeskakuje nad kontrowersją translacyjną. Pozostałe przekłady są różne, ale skupiają się na fikcyjności pogańskich bogów, nie przypisując im natury diabelskiej. 

Należy więc mniemać, ze zgodnie z Biblią pogańscy bogowie są tworami ludzkiego umysłu (ułudą, bałwanami, bożkami), a nie demonami, czy diabłami.

sobota, 09 lutego 2019

Po ostatniej wspólnej deklaracji papieża Franciszka i lidera muzułmańskiego uniwersytetu kairskiego na nowo rozgorzała wśród chrześcijan dyskusja, czy muzułmanie i chrześcijanie wyznają tego samego Boga. Nie będę tu przedstawiał swojego stanowiska, ale swoim zwyczajem zacytuję autorytet, też zresztą mówiący o tym alegorycznie, a nie wprost: 

Lecz oto Wspaniały pochylił głowę, dotknął mego czoła swym językiem i powiedział: „Bądź pozdrowiony, synu”. A ja odpowiedziałem: „Niestety, panie, biada mi, bo nie jestem twoim synem, lecz sługą Tasza”. Ale on odrzekł: „Moje dziecię, wszystko, co uczyniłeś dla Tasza, ja przyjmuję jako służbę mnie”. A wówczas, nie mogąc już dłużej poskromić mojej żądzy poznania i zrozumienia, przemogłem strach i zapytałem Wspaniałego: „Panie, a więc to prawda, że ty i Tasz to jedno?” Lew wydał z siebie gniewny pomruk, od którego ziemia zadrżała, i powiedział: „To fałsz, a wszystko, co czyniłeś dla Tasza, przyjmuję tak, jakbyś to czynił dla mnie - nie dlatego, że on i ja jesteśmy jedną osobą, lecz dlatego, że jesteśmy swoimi przeciwieństwami. Ja i on tak bardzo się różnimy, iż żaden niegodziwy czyn nie może być dokonany w moje imię, a żaden czyn, który jest godziwy, nie może być dokonany w jego imię. Dlatego, jeśli ktokolwiek przysięga na Tasza i dotrzymuje przysięgi, ponieważ ją złożył, naprawdę przysięga mnie, choć o tym nie wie, i to ja udzielam mu nagrody. I jeśli ktokolwiek wyrządza okrucieństwo w moje imię, wówczas, choć wymawia imię Aslana, naprawdę służy Taszowi, i to Tasz przyjmuje jego czyn. Czy zrozumiałeś to, moje dziecko?” 

Clive Staples Lewis Opowieści z Narnii. Ostatnia bitwa

Co wynika z tego cytatu? Otóż to, że nawet jeśli Allah, Kryszna czy inny pogański bóg są rzeczywiście istniejącymi istotami  duchowymi (np. demonami), to szczere modlitwy do nich kierowane przez ich wyznawców, trafiają do  Prawdziwego Boga. Tym bardziej tak jest, jeśli nie są żadnymi realnymi istotami, a tylko tworami ludzkiego umysłu. A czy ci bogowie są, lub mogą być demonami, czy też są tworami ludzkiego umysłu, będę rozważał w kolejnych wpisach.

piątek, 08 lutego 2019
poniedziałek, 04 lutego 2019

ezoteryka

To dobra książka z fatalnym tytułem. Tytuł wpycha ją w ezoteryczną niszę, w której wcale nie musiałaby tkwić, gdyby był inny. W treści książki ezoteryki jest niewiele. Na kilkadziesiąt przytoczonych w niej historyj tylko jedna ma związek z ezoteryką w sensie ścisłym (wtajemniczenia), a ledwie kilka w sensie szerokim (jasnowidzenie). Reszta to cytowane ze starych pamiętników i współczesnych "listów do redakcyj" opowieści o zjawach, duchach i przedmiotach mających tajemnicze właściwości. 

Tedy znacznie lepszy byłby tytuł "Zjawy polskie. Historie niesamowite z życia sławnych ludzi" lub coś w tym guście. Nie uczyniłoby to może książki bestselerem, ale pozwoliłoby wyjść z niszy. W głównym nurcie literatury zarówno fiction jak non fiction jest sporo tego typu pozycyj. Można wspomnieć chociażby omawianą przeze mnie książkę "Wszyscy się czegoś bali" Ewy Lando, czy "Obyczaje pradziadów" Ryszarda Kantora, którą omówię wkrótce. 

3/52

* * * * 


piątek, 01 lutego 2019

Artykuły naukowe publikuję rzadko, ale to lepiej niż wcale. Po długiej przerwie w ubiegłym roku na łamach półrocznika ALBOalbo ukazał się mój tekst tego rodzaju zatytułowany "Ludowa poezja nagrobna w dekanacie tworkowskim". Zachęcam do lektury

sobota, 26 stycznia 2019

boros

Począwszy od lektury "Misterium chrystianizmu" Borsettiego wróciłem do czytania chrześcijańskiej literatury mistycznej. W tym nurcie mieści się również "Modlitwa chrześcijańska" Ladislausa Borosa, nieco kontrowersyjnego teologa znanego głównie z hipotezy ostatecznej decyzji. 

Niewielka książeczka jest dość solidnym kompendium chrześcijańskiej modlitwy opartym o dosyć ciekawą jej klasyfikację:

1. Modlitwa pierwotna 

2. Modlitwa istotna

3. Modlitwa ustna

4. Modlitwa kontemplacyjna

5. Modlitwa prostoty

6. Modlitwa mistyczna

Interesujące są zwłaszcza dwa pierwsze punkty, w których Boros przekonuje, że właściwie całe życie chrześcijanina jest swego rodzaju modlitwą. Uderza też w książce stale obecny eschatologiczny kontekst mistycyzmu. Zwraca też Boros, podobnie jak omawiany niedawno przeze mnie abp Sheen na podstawową różnicę między duchowością chrześcijańską i pogańską - w chrześcijańskiej to Bóg udziela się człowiekowi, a nie człowiek wspina się do Boga. Wywód opiera się w dużym stopniu na nauczaniu świętych - głównie Loyoli i Akwinaty, ale też obydwu Teres i Augustyna

* * * * *

11:01, svetomir
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 stycznia 2019

Lidia

Wspominałem już kiedyś, że lubię od czasu do czasu poczytać sobie biografie, autobiografie, dzienniki, czy pamiętniki. Po pamiętnikarską książkę sięgnąłem głównie dlatego, że autorka, wybitna pianistka, pochodzi z mojego miasta - Rybnika.

Książka jest bardziej podróżnicza, niż muzyczna. Owszem o muzyce jest tu trochę, ale więcej o muzykach, podróżach, kuchni, miastach, hotelach, plażach etc. Można więc ją wykorzystać również przy planowaniu zagranicznego urlopu. Poczytać warto, głównie żeby poznać spojrzenie autorki na świat. Spojrzenie dość specyficzne. 

2/52

* * * * 

czwartek, 17 stycznia 2019

pawlak

"Książeczka wojskowa" Antoniego Pawlaka jest drugą pozycją z serii "Kanon Literatury Podziemnej", którą udało mi się wygrzebać w marketowych koszach. Są to wspomnienia z peerelowskiej służby zasadniczej, ale mają charakter znacznie bardziej uniwersalny. 

Na słowa kolegi: Mam nadzieję, Antoni, że doczekamy jeszcze czasów, gdy młodzi ludzie będą pełni dumy szli do POLSKIEGO wojska", autor odpowiada: "Ja nie miałem tej nadziei. Nie mam jej do dzisiaj. Zresztą, Kazik, wojsko jest zawsze wojskiem. Poza wszystkim innym." Autor ma rację. Dlatego tę książeczkę powinni obowiązkowo czytać wszyscy politycy, którzy chcą przywracać pobór. 

1/52/2019

* * * * *

poniedziałek, 14 stycznia 2019

ng

To nie książka (Nie ma ISBN), więc nie numeruję jej na liście przeczytanych książek. Jest jednak ważną dla mnie lekturą, więc poświęcę jej kilka zdań. W sumie niczego nowego mnie nie nauczyła, ale zgodnie z adnotacją na okładce, uporządkowała moją wiedzę. Dostarczyła mi także możliwości obcowania ze sztuką, w postaci reprodukcyj kilkudziesięciu wybitnych obrazów o tematyce biblijnej. Część artystyczna znacznie podnosi wartość poznawczą wydawnictwa. 

Dziwi mnie trochę dobór postaci, zwłaszcza ze Starego Testamentu. Nieobecność Hioba czy Samuela przy jednoczesnej obecności Jetry i Debory dziwić musi. Choć może staje się nieco bardziej zrozumiała, gdy się traktuje Biblię jako rodzaj mitologii, a tak zdaje się ją postrzegać autor.  Pozycja reprezentuje pozycje chrześcijaństwa kulturowego - z jednej strony nie neguje historyczności biblijnych postaci, czy wydarzeń, snuje opowieść zgodnie z tekstem Biblii, z drugiej strony nie eksponuje wątków ściśle religijnych. 

* * * * *

środa, 09 stycznia 2019

efektor

O tej książce mogę napisać to samo, co wcześniej pisałem o "33 dniach prawdy" tegoż autora: "Książka zaczęła się schematycznie - solidny kryminał z solidną intrygą. Planowałem dać cztery gwiazdki, bo nie widziałem błysku. Ujrzałem go dopiero w zaskakującym zakończeniu. Dlatego daję gwiazdek pięć. Warto się nie zniechęcać i czytać do końca."

Można więc rzec, że Arnold dorobił się własnego, rozpoznawalnego stylu. A to jest rzecz, którą warto docenić, bo mało któremu pisarzowi się to udaje. 

63/52

* * * * *

poniedziałek, 07 stycznia 2019

Katolickie świry to katolicy, najczęściej księża,wypisujący lub wygadujący totalne bzdury szkodzące Kościołowi. Antyteiści i antyklerykałowie wykorzystują wypowiedzi katolickich świrów do ośmieszenia Kościoła. Dlatego trzeba bronić Kościoła, walcząc z katolickimi świrami. Jako że żyjemy w dobie przekazu wideo, skupię się na świrach nagrywających filmiki, świrom piszącym poświęcając na razie mniej miejsca. Dziś jednak napiszę o piszących i to nietypowo, bo o bycie zbiorowym, a nie o jednej wypowiedzi jednego świra. 

Przy okazji śmierci i pogrzebu profesora Romualda Dębskiego na stronach, grupach i forach katolickich pojawiło się wiele wypowiedzi stwierdzających, że zmarły jest w piekle. W dyskusji przekonanie o potępieniu wyrażano również w stosunku do Hitlera, Stalina, Heroda, Lutra, czy Kory. Jest to wyraz jakiejś niedouczonej religijności nibyludowej. Kościół katolicki bowiem nigdy nie wypowiadał się o niczyim potępieniu. O zbawieniu owszem, w akcie kanonizacji. Dlatego te prywatne "orzeczenia" o potępieniu nazywam antykanonizacjami, a ich autorów antykanonizatorami. Nie będę z nimi polemizował własnymi słowami, ale zacytuję dwa autorytety. 

Starożytna legenda chrześcijańska: Kiedy Syn Boży został przybity do krzyża i oddał ducha, zstąpił prosto z krzyża do piekła i uwolnił wszystkich grzeszników, którzy cierpieli tam męki. I diabeł zasmucił się i płakał, gdyż myślał, że nie będzie już miał więcej grzeszników w piekle. Wtedy powiedział Bóg: - Nie płacz, będę musiał ci wysłać wszystkich tych świętych ludzi, którzy mają upodobanie w samoświadomości swej dobroci i we własnym przekonaniu o potępieniu grzeszników. I piekło znowu się napełni na całe pokolenia, aż przyjdę powtórnie. Anthony de Mello "Śpiew ptaka"

Proszę mi pozwolić przedstawić tutaj jeszcze jedną prośbę - od siebie: nie naśladujmy "chrześcijan", którzy uważają się za upoważnionych do wydawania sądu o Judaszu, o jego życiu wiecznym. Do tego nikt nie ma prawa, zwłaszcza, że Jezus aż do końca nazywał go "przyjacielem". Co na samym końcu mają sobie do powiedzenia dwaj przyjaciele, to obchodzi tylko ich obu, a stanowczo nie nas. Ladislaus Boros - "Modlitwa chrzescijańska"

Skoro więc nawet o Judaszu nie możemy rzec, ze jest w piekle, to tem bardziej o doktorze Dębskim, który zmarł opatrzony Świętymi Sakramentami.

niedziela, 06 stycznia 2019

ptak

Znowu czytam nie po kolei. Najpierw powinienem przeczytać "Malowanego ptaka" a dopiero potem "Czarnego ptasiora" Siedleckiej. Miałbym wtedy właściwą proporcję. Co prawda czytając elukubracje nierzetelnej badaczki zdawałem sobie sprawę, że jej zarzut, jakoby pisarz tą książką fałszował swoją biografię, jest absurdalny. Nie zdawałem sobie jednak sprawy, że "Malowany ptak" jest książką rak barszo osadzoną w klimacie baśniowo-fantastycznym. Jest to właściwie antybaśń przesycona archetypiczną symboliką. Dwa główne wątki szczególnie rzucają się tu w oczy. Po pierwsze nachalnie, obsesyjnie wręcz powracający motyw ognia, sprawiający, że opowieść o dziejach chłopca staje się tu swoistą alegorią holokaustu. Nawiązuje to wyraźnie do etymologii słowa holokaust, pierwotnie oznaczającego całopalenie, ofiarę całopalną. Drugim głównym wątkiem jest ścisły związek między erosem i tanatosem, charakterystyczny zresztą dla całości pisarstwa Kosińskiego.ciekawa też jest apoteoza sowieckiego komunizmu, tak przesadna, że aż sprawia wrażenie prześmiewczej. Uderzają w niej analogie między komunizmem a religią. 

Co do nierzetelności Siedleckiej, to uderzyła mnie jedna rzecz. O miejscu akcji pisze ona tak: "Jaka "kraina mityczna", skoro to kubek w kubek Dąbrowa i okolica? Zupełnie prawie niezmieniona?" Naprawdę? Kosiński pisze o miejscu akcji tak: "Wioski w tej okolicy były zapomniane przez wieki. Niedostępne, położone daleko od ośrodków miejskich, znajdowały się w jednym z najbardziej zacofanych obszarów Europy Wschodniej. Nie istniały tam szkoły i szpitale, nie znano elektrycz­ności, a mosty i brukowane drogi stanowiły rzad­kość. Mieszkańcy niewielkich osad żyli tak samo jak ich przodkowie. Wioski toczyły waśnie o dostęp do rzek, lasów i jezior. Jedynym prawem było prastare prawo silnych i bogatych do narzucania swojej woli słabym i ubogim. Ludność, podzieloną na katolicką i prawosławną, łączyła tylko wyjąt­kowa zabobonność oraz niezliczone choroby, nę­kające zarówno wieśniaków jak i zwierzęta." Naprawdę ten opis pasuje  Siedleckiej do wsi pod Stalową Wolą? Gdzie ona w tej rzeczywistej Dąbrowie widzi prawosławnych, czy brak dróg i mostów? Przecież każdy widzi, że Kosiński opisał jakieś bagna Polesia na ukraińsko-białoruskiej granicy, a nie jakąkolwiek okolicę w granicach dzisiejszej Polski .

Reasumując, "Malowany ptak" jest alegorią holokaustu, taką jak "Tworki" Bieńczyka, czy "Beatrycze i Wergil" Martela. Szczególnie cenną, bo pierwszą.

62/52

* * * * *

czwartek, 03 stycznia 2019

Od lat jestem aktywny w internecie. Od 2002 roku aktywnie komentuję na forum portalu gazeta.pl, od 2006 roku prowadzę blogi, od 2010 mam kanał na YouTube, a w ostatnich latach aktywizuję swoje działania na Facebooku. W roku 2018 postanowiłem wszystko usystematyzować i skoordynować. Dlatego wyznaczyłem sobie cztery cele.

 
1.Moje blogi. Najważniejszym moim blogiem jest, podobnie jak od lat, Kultura Okiem Svetomira. W  roku 2018 wróciłem do pisania co najmniej dwa razy w tygodniu (z małymi wyjątkami), z tym że teksty są znacznie krótsze niż kiedyś. Połowa tekstów jest o literaturze, są to omówienia książek czytanych w ramach facebookowego wyzwania Przeczytam 52 książki w danym roku. Gdyby ktoś chciał mi przysłać jakieś książki do recenzji, to chętnie przyjmę i zrecenzuję. Pozostałe teksty dotyczą różnych innych dziedzin kultury. Moim zamiarem na 2018 rok było wprowadzenie bloga do pierwszej setki rankingu blox.pl i udało się to zrealizować z naddatkiem. Blog był w pierwszej setce przez większość roku, najwyżej uplasował się na 43. miejscu. Dlatego na rok kolejny podnoszę poprzeczkę. Chcę choć raz wejść do trzydziestki, a z setki przez cały rok nie wypaść. Ambitne, ale realne.

Marzy mi się też wprowadzenie do setki któregoś z blogów okresowych, ale to nie jest chyba jeszcze możliwe w najbliższym roku. O tym będzie jeszcze trochę w jednym z kolejnych punktów. 


2. Mój kanał na Youtubie ma trzy główne tematy: liturgia, folklor i przyroda. Mogą dojść nowe tematy, ale nie jest to pewne. Planowałem wrzucić w 2018 roku kilkadziesiąt filmów, a celem moim było osiągnięcie poziomu 100 subskrypcji. Zadania nie udało się wykonać, choć postęp był. Na koniec roku było 88 subskrypcji, więc cel na przyszły rok pozostaje ten sam, czyli setka. Większość filmów jest udostępniana na FB, niektóre zaś są omawiane i wklejane na blogu.


3.Grupa udostępniania ankiet naukowych na Facebooku jest pomyślana jako pomoc dla studentów i uczniów, którzy nie mają gdzie szukać respondentów do swoich ankiet. Zachęcam do wstępowania do grupy. Żeby była naprawdę sprawna, potrzeba kilku tysięcy członków, ale wiem, ze to nierealne w bliskim czasie. Dlatego cel na rok 2018 określiłem na 300 członków. Został on zrealizowany, dlatego na rok kolejny podnoszę go do poziomu 400. To nie jest wygórowany cel, dlatego zachęcam czytelników do pomocy młodym ludziom.


4.Strona Refleksje o postępie - antologia na Facebooku powstała jako reakcja na agresję pewnego postępowca pod moimi wypowiedziami. Służy ona krytyce niemądrego postępu (nie jakiegokolwiek postępu). W dalekiej przyszłości antologia może przybrać formę książkową. Zamierzałem w roku 2018 dorzucić kilkadziesiąt cytatów i tak uczyniłem. Proszę o nadsyłanie pomysłów i lajkowanie strony. Celem na rok 2018 było 100 obserwujących. Nie zostało to osiągnięte, dlatego na rok kolejny jest też 100 obserwujących, ale z pewną modyfikacją.

Założyłem mianowicie drugą grupę facebookową, poświęcona wspomnianym wyżej blogom okresowym. Od kilku lat prowadzę trzy blogi poświęcone kolejnym okresom Roku Liturgicznego: "Prawdziwe Boże Narodzenie", "Prawdziwy Wielki Post" i "Prawdziwa Wielka Noc". Teraz postanowiłem treść tych blogów udostępnić także na Facebooku, dlatego powołałem do życia stronę "Rok Boży". W przyszłości chciałbym, aby na tej stronie pojawiały się także materiały innych autorów. Dlatego równolegle zakładam grupę "Katolicy nie tylko kulturowi", na którą proszę wrzucać propozycje treści dla strony. Docelowo grupa ta ma także służyć dyskusjom na wszystkie tematy dotyczące religii katolickiej. 

Dlatego te sto obserwujących jest na 2019 rok celem wspólnym dla obydwu stron. Cel uznam za zrealizowany, gdy ten poziom osiągnie którakolwiek z nich. Na chwilę obecną Refleksje mają 37 obserwujących a Rok Boży 33.


Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania. 
 

16:51, svetomir
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 grudnia 2018

dawid

"Dawid z Jerozolimy" Louisa de Wohla to typowa powieść biblijna. Ten gatunek literacki został zapoczątkowany w 1880 roku powieścią Ben Hur amerykańskiego pisarza Lewisa Wallace’a z czasem wypierając popularny wcześniej poemat biblijny. 

Ważny jest wybór głównego bohatera powieści. Dawid spośród świętych Starego Przymierza (jakże łatwo zapominamy, że takich też mamy) jest szczególnie charakterystyczny. Z jednej strony poligamista, cudzołożnik i sprawca śmierci tysięcy ludzi (w tym także niewinnych), a z drugiej strony autor najpiękniejszych modlitw w dziejach ludzkości (które jednocześnie należą do najważniejszych modlitw Kościoła) i człowiek niewątpliwie święty.

Czytałem już kiedyś inną powieść o biblijnym Dawidzie - "Raport o królu Dawidzie" Stefana Heyma, który przedstawia Dawida i jego synów jak starożytny odpowiednik rodziny Borgiów. Z kolei de Wohl przedstawia Dawida przede wszystkim jako świętego. Powieści biblijne są różne. Niektóre są bardziej powieściami, inne są bardziej biblijne. Książka Heyma jest bardziej powieścią, a de Wohla bardziej biblijna. Obecne są w niej tylko wydarzenia i postacie obecne w Biblii. jedynie szczegóły i postacie epizodyczne są wymyślone przez autora. Wierność tekstowi biblijnemu jest więc główną cechą tej pozycji. Czy zaletą, czy wadą, zależy to jedynie od gustu czytelnika.

Publikuję ten wpis 29 grudnia, gdyż w tym dniu wspomina się w Martyrologium Rzymskim Świętego Dawida króla. 

61/52

* * * *


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42