sobota, 23 stycznia 2016

 


Często dzielimy się dziwnymi mailami, które dostajemy. Dziś dostałem mail bez tytułu, o treści "silent and sad and did not reply. Nicholas felt the situation to be". Jest to urwany cytat z angielskiego przekładu "Wojny i pokoju" Tołstoja. Akapit, z którego wyrwano cytat, brzmi po polsku tak:
"Ojciec i matka już nie rozmawiali z synem o tej sprawie, wszakże w kilka dni potem hrabina wezwała do siebie Sonię i z okrucieństwem, jakiego się nie spodziewała ani jedna, ani druga, wyrzucała krewniaczce kokieterię wobec Mikołaja i niewdzięczność. Sonia w milczeniu, ze spuszczonymi oczyma, słuchała ostrych słów hrabiny i nie rozumiała, czego od niej chcą. Wszystko gotowa była poświęcić dla swych dobroczyńców. Myśl, by się poświęcić, była jej ulubioną myślą; przecie w tym wypadku nie mogła pojąć, komu i z czego ma zrobić ofiarę. Nie mogła nie kochać hrabiny i całej rodziny Rostowów, ale też nie mogła nie kochać Mikołaja i nie wiedzieć, że jego szczęście zależy od tej miłości. Była milcząca, smutna i nie odpowiadała. Mikołaj nie mógł, jak mu się zdawało, znosić dłużej takiej sytuacji i poszedł porozumieć się z matką. To błagał matkę, by przebaczyła jemu i Soni i zgodziła się na ich małżeństwo, to znów groził, że jeśli będą Sonię prześladować, wówczas natychmiast ożeni się
z nią potajemnie."

czwartek, 03 grudnia 2015

 

PROGRAM IMPREZY:

4 grudnia (piątek)
Inauguracja VII Rybnickiego Bożego Narodzenia i Kolędowania

Barbórka na Ignacym - Zabytkowa Kopalnia „Ignacy”, ul. Mościckiego 3
11.00-13.00 - Rybnicka Biesiada Barbórkowa. Program muzyczno-kabaretowy w wykonaniu Street Band Rybnik. Impreza biletowana - wejściówki: 10 zł do nabycia w Domu Kultury w Rybniku-Niedobczycach i w Zabytkowej Kopalni „Ignacy”


6 grudnia (niedziela) 
Kraina bajkowych postaci

Rynek
15.00 - Bajkowo-zimowe piosenki – koncert w wykonaniu młodych rybnickich artystów
16.00 - Bajkowa parada ulicami miasta z towarzyszeniem Elfiej Orkiestry; 
trasa: Plac Jana Pawła II - ul. Powstańców Śląskich – ul. Jana III Sobieskiego – rynek
16.30 - „Obudźmy choinkę” – uroczyste zapalenie świateł na choince; 
przejazd ulicami prowadzącymi do rynku oświetlonych riksz prowadzonych przez św. Mikołajów, którzy spotkają się pod choinką i spowodują jej rozbłyśnięcie
17.00 - Pokaz dużej iluzji i magii w wykonaniu niesamowitego Marcina Muszyńskiego
18.00 - Miniminkowy program dla dzieci – dwa wesołe Miniminki-łobuzy próbują dotrzeć do św. Mikołaja

Dodatkowe atrakcje:
14.00-18.00 - Animacje szczudlarzy na płycie rynku
14.00-19.00 - Świąteczne riksze – darmowe przejazdy dla dzieci w pojazdach prowadzonych przez św. Mikołajów


7 grudnia (poniedziałek)

10.00-14.00 - Integracyjne Warsztaty Świąteczne
Muzeum w Rybniku, Rynek 18


12 grudnia (sobota)
Kiermasze

Deptak (ciąg ulic Powstańców Śląskich – Jana III Sobieskiego)
8.00-15.00 - Świąteczny Pchli Targ, Giełda Staroci i Rękodzieła, Kiermasz Używanej Książki

Zabytkowa Kopalnia „Ignacy”, ul. Mościckiego 3 - Kiermasz świąteczny
11.00-17.00 - Kiermasz prac Warsztatów Terapii Zajęciowej z całego regionu, warsztaty wykonywania ozdób świątecznych dla dzieci oraz zajęcia baletowe
16.00 - Spektakl dla dzieci „Krzesiwo” w wykonaniu teatru SAFO 



13 grudnia
Kolędowa Niedziela

Rynek
14.00 - Życzenia Rybnickiej Rady Seniorów dla mieszkańców, koncert kolęd w wykonaniu chóru mieszanego z Rybnika-Golejowa pod kier. Heleny Zaik oraz chóru Bel Canto pod kier. Lidii Blazel-Marszolik
15.00 - Festiwal Rybnik ELECTRO Music:
- Pokaz powarsztatowy
- Prezentacja finalistów konkursu
- Koncert Piter Pan Beatbox & Morte feat. DJ Feel-X (Kaliber 44) kolędowo 
- Koncert zespołu Sudarynja ELECTRO – symbioza etnicznych wokali z nowoczesnymi, klubowymi, elektronicznymi brzmieniami
18.00 - Spektakl „Wena” Teatru Mariana Bednarka

Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Rybniku, ul. Szafranka 7
12.00-16.00 - Świąteczny Vinyl Swap
Giełda płyt winylowych, kompaktowych, kaset, nut, książek o tematyce muzycznej, nowego i używanego sprzętu grającego


14 grudnia (poniedziałek)

10.00-15.30 - Integracyjne Warsztaty Świąteczne 
Muzeum w Rybniku, Rynek 18



20 grudnia (niedziela)
Wigilijka z mieszkańcami

Rynek
15.00 - Występ laureatów regionalnych przesłuchań XXII Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie im. Księdza Kazimierza Szwarlika
17.00 - Świąteczne życzenia Prezydenta Miasta Rybnika i wspólne wykonanie kolędy, przekazanie Ognia Betlejemskiego przez Harcerzy Hufca Ziemi Rybnickiej oraz tradycyjna Wigilijka z mieszkańcami
17.30 - Koncert gwiazdy – występ Krzysztofa Krawczyka z zespołem
18.30 - Koncert gospelowo-kolędowy Adam Kosewski & Zespół Wokalny BBC

 

Jarmark Bożonarodzeniowy
4-23 grudnia – rynek 
Świąteczne stoiska czynne będą w godzinach: od 10.00 do 18.00, z wyjątkiem 6 grudnia, 13 grudnia i 20 grudnia, kiedy to czynne będą od 11.00 do 20.00.

 

 

 

Szopka Bożonarodzeniowa
Plac Jana Pawła II pod Bazyliką pw. św. Antoniego
Oryginalna, ręcznie pleciona z siana szopka wykonana przez artystę Andrzeja Wrzecionkę

 

 
piątek, 27 listopada 2015

 

Wrogowie Kościoła katolickiego i religii jako takiej ostatnimi czasy posługują się dosyć często argumentami opierającymi się na polskim systemie prawnym, a konkretnie, na Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Powołując się na rzekomy konstytucyjny rozdział Kościoła od państwa ( w rzeczywistości wzajemną autonomię tych dwóch bytów) domagają się eliminacji religii z życia publicznego. Czasami odwołują się też do starszych polskich konstytucyj, szczególnie do Konstytucji Marcowej. Warto więc zobaczyć, jak w rzeczywistości owe akty prawne na przestrzeni dziejów tę sprawę regulowały.

 

Konstytucja 3 Maja dawała Kościołowi katolickiemu pozycję dominującą w państwie: Religią narodową panującą jest i będzie wiara święta rzymska katolicka ze wszystkimi jej prawami. Przejście od wiary panującej do jakiegokolwiek wyznania jest zabronione pod karami apostazyi. Że zaś ta sama wiara święta przykazuje nam kochać bliźnich naszych, przeto wszystkim ludziom, jakiegokolwiek bądź wyznania, pokój w wierze i opiekę rządową winniśmy i dlatego wszelkich obrządków i religii wolność w krajach polskich, podług ustaw krajowych, warujemy. (Artykuł I). O sprawach religii traktował również artykuł X, mówiący o edukacji dzieci królewskich:

Komisji zaś edukacyjnej powinnością będzie podać układ instrukcji i edukacji synów królewskich do potwierdzenia sejmowi, a to, aby jednostajne w wychowaniu ich prawidła wpajały ciągle i wcześnie w umysły przyszłych następców tronu religię, miłość cnoty, Ojczyzny, wolności i konstytucji krajowej.





 

Konstytucja Księstwa Warszawskiego dawała religii katolickiej uprawnienia religii stanu, a innym wyznaniom swobodę: Art. 1: Religia katolicka, apostolska, rzymska jest religią stanu.

Art. 2: Wszelka cześć religijna jest wolna i publiczna.

Art. 3: Księstwo Warszawskie podzielone będzie na sześć diecezji, będzie w nim jedno arcybiskupstwo i pięć biskupstw. Dawała też królowi pewne uprawnienia kościelne: biskupów król mianuje, a Stolica Święta instytucję daje. W praktyce Kościół był mocno podporządkowany władzy świeckiej. Pośrednio mówił o tym inny artykuł tejże konstytucji: Art. 11. Skład ministerium jest następujący: minister sprawiedliwości, minister wewnętrzny i czci religijnych, minister wojny, minister przychodów i skarbu, minister policji, minister sekretarz stanu. Ministrowie są odpowiedzialnymi.

 

 

Konstytucja Królestwa Polskiego, zwanego potocznie Kongresówką, związanego unią personalną z Rosją, bardziej szczegółowo niż poprzednia regulowała sprawy religii: Art.11. Religia katolicko - rzymska wyznawana przez największą część mieszkańców Królestwa Polskiego będzie przedmiotem szczególniejszej opieki rządu, nie uwłaczając przez to wolności innych wyznań, które wszystkie bez wyłączenia obrządki swe całkowicie i publicznie pod protekcją rządu odbywać mogą.

Różność wyznań chrześcijańskich nie będzie stanowić żadnej przeszkody w używaniu praw cywilnych i politycznych.

Art.12. Duchowieństwo wszystkich wyznań jest pod protekcją i dozorem praw i rządu.

Art.13. Fundusze posiadane teraz przez duchowieństwo katolicko - rzymskie i przez duchowieństwo grekounickie, jako też te, które mu nadamy przez szczególne postanowienie, będą uznane za własność niewzruszoną i wspólną całej hierarchii duchownej, skoro rząd wskaże i przeznaczy wzwyż wspomnianemu duchowieństwu dobra narodowe składać mające jego uposażenie.

Art.14. W senacie Królestwa Polskiego zasiadać będzie tyle biskupów obrzędu katolicko - rzymskiego, ile prawo oznaczy województw. Zasiadać będzie prócz tego biskup grekounicki.

Art.15. Duchowieństwo wyznania ewangelicko-augsburskiego i wyznania ewangelicko reformowanego używać będzie wsparcia rocznego, które im nadamy.

Religia katolicka miała więc nadal pozycję nieco uprzywilejowaną w stosunku do innych , nie miała już jednak godności religii stanu. Również uprawnienia króla były tu ujęte w sposób bardziej stanowczy:

Art.42. Król mianuje arcybiskupów i biskupów różnych wyznań, sufraganów, prałatów i kanoników. Art.69. Namiestnik przedstawia do nominacji królewskiej podług osobnego urządzenia po dwóch kandydatów na każde miejsce wakujące arcybiskupa, biskupa, senatora, ministra, sędziego trybunału najwyższego, radcy stanu i referendarza.

O zatwierdzaniu hierarchów katolickich przez Stolicę Apostolska nie ma już wzmianki. Dla nadzoru nad Kościołem została ustanowiona Komisja Spraw Religijnych i Oświecenia Publicznego:

Art.76. Wykonanie praw powierzone będzie różnym wydziałom rządowym, jak niżej:

1) Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego;

Konstytucja regulowała też sprawy udziału duchownych w samorządzie lokalnym:

Art.133. Listę właścicieli mających prawo do wotowania na zgromadzeniach gminnych układać będzie rada wojewódzka; listę rękodzielników, kupców i obywateli znakomitych z talentów i przysług - komisja spraw wewnętrznych; listę plebanów i wikariuszów, jako też urzędników oświecenia - Komisja Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego.

 

W Konstytucji Marcowej z 1921 roku pozycja Kościoła Katolickiego była formalnie słabsza niż w konstytucjach dziewiętnastowiecznych. W praktyce jednak sytuacja Kościoła była dużo lepsza. Zarówno w Sejmie, jak i w Senacie zasiadali duchowni katoliccy, religia w szkołach była nauczana pod kontrolą Kościoła, mimo prób ze strony ugrupowań lewicowych nie wprowadzono cywilnego prawa małżeńskiego, państwo nie ingerowało w obsadę stolic biskupich, za wyjątkiem ordynariatu polowego.

Art. 95. Rzeczpospolita Polska zapewnia na swoim obszarze zupełną ochronę życia, wolności i mienia wszystkim bez różnicy pochodzenia, narodowości, języka, rasy lub religji. Cudzoziemcy używają pod warunkiem wzajemności równych praw z obywatelami Państwa Polskiego, oraz mają równe z nimi obowiązki, o ile ustawy wyraźnie nie wymagają obywatelstwa polskiego.

Art.102. Praca, jako główna podstawa bogactwa Rzeczypospolitej, pozostawać ma pod szczególną ochroną Państwa. Każdy obywatel ma prawo do opieki Państwa nad jego pracą, a w razie braku pracy, choroby, nieszczęśliwego wypadku i niedołęstwa — do ubezpieczenia społecznego, które ustali osobna ustawa. Państwo ma obowiązek udostępnienia także opieki moralnej i pociechy religijnej obywatelom, którymi się bezpośrednio opiekuje w zakładach publicznych, jak: zakłady wychowawcze, koszary, szpitale, więzienia, przytułki.

Art. 110. Obywatele polscy, należący do mniejszości narodowościowych, wyznaniowych lub językowych, mają równe z innymi obywatelami prawo zakładania, nadzoru i zawiadywania swoim własnym kosztem zakładów dobroczynnych, religijnych i społecznych, szkół i innych zakładów wychowawczych, oraz używania w nich swobodnie swej mowy i wykonywania przepisów swej religji.

Art.111. Wszystkim obywatelom poręcza się wolność sumienia i wyznania. Żaden obywatel nie może być z powodu swego wyznania i przekonań religijnych ograniczony w prawach, przysługujących innym obywatelom.

Wszyscy mieszkańcy Państwa Polskiego mają prawo wolnego wyznawania zarówno publicznie jak prywatnie swej wiary i wykonywania przepisów swej religji lub obrządku, o ile to nie sprzeciwia się porządkowi publicznemu ani obyczajności publicznej.

Art. 112. Wolności wyznania nie wolno używać w sposób przeciwny ustawom. Nikt nie może uchylać się od spełnienia obowiązków publicznych z powodu swoich wierzeń religijnych. Nikt nie może być zmuszony do udziału w czynnościach lub obrzędach religijnych, o ile nie podlega władzy rodzicielskiej lub opiekuńczej.

Art. 113. Każdy związek religijny, uznany przez Państwo, ma prawo urządzać zbiorowe i publiczne nabożeństwa, może samodzielnie prowadzić swe sprawy wewnętrzne, może posiadać i nabywać majątek ruchomy i nieruchomy, zarządzać nim i rozporządzać, pozostaje w posiadaniu i używaniu swoich fundacji i funduszów, tudzież zakładów dla celów wyznaniowych, naukowych i dobroczynnych. Żaden związek religijny jednak nie może stawać w sprzeczności z ustawami państwa.

Art.114. Wyznanie rzymsko-katolickie, będące religją przeważającej większości narodu, zajmuje w Państwie naczelne stanowisko wśród równouprawnionych wyznań.

Kościół Rzymsko-Katolicki rządzi się własnemi prawami. Stosunek Państwa do Kościoła będzie określony na podstawie układu ze Stolicą Apostolską, który podlega ratyfikacji przez Sejm.

Art.115. Kościoły mniejszości religijnych i inne prawnie uznane związki religijne rządzą się same własnemi ustawami, których uznania Państwo nie odmówi, o ile nie zawierają postanowień, sprzecznych z prawem. Stosunek Państwa do tych Kościołów i wyznań będzie ustalany w drodze ustawowej po porozumieniu się z ich prawnemi reprezentacjami.

Art. 116. Uznanie nowego lub dotąd prawnie nieuznanego wyznania nie będzie odmówione związkom religijnym, których urządzenia, nauka i ustrój nie są przeciwne porządkowi publicznemu ani obyczajności publicznej.

Art.120. W każdym zakładzie naukowym, którego program obejmuje kształcenie młodzieży poniżej lat 18, utrzymywanym w całości lub w części przez Państwo lub ciała samorządowe, jest nauka religji dla wszystkich uczniów obowiązkową. Kierownictwo i nadzór nauki religji w szkołach należy do właściwego związku religijnego z zastrzeżeniem naczelnego prawa nadzoru dla państwowych władz szkolnych.

 

 

Konstytucja Kwietniowa spraw religii nie poruszała wcale, gwarantując jedynie swobodę wyznania. Można więc ją nieco żartobliwie nazwać najbardziej ateistyczną z polskich konstycucyj. O ile w marcowej było 10 artykułów poświęconych sprawom wyznaniowym, to w kwietniowej tylko jeden:

Art. 7. Wartością wysiłku i zasług obywatela na rzecz dobra powszechnego mierzone będą jego uprawnienia do wpływania na sprawy publiczne. Ani pochodzenie, ani wyznanie, ani płeć, ani narodowość nie mogą być powodem ograniczenia tych uprawnień.



Również jeden artykuł poświęcono tym sprawom w konstytucji PRL z 1952, ale paradoksalnie dużo obszerniejszy:

Art.70.

  1. Polska Rzeczpospolita Ludowa zapewnia obywatelom wolność sumienia i wyznania. Kościół i inne związki wyznaniowe mogą swobodnie wypełniać swoje funkcje religijne. Nie wolno zmuszać obywateli do niebrania udziału w czynnościach lub obrzędach religijnych. Nie wolno też nikogo zmuszać do udziału w czynnościach lub obrzędach religijnych.

  2. Kościół jest oddzielony od państwa. Zasady stosunku państwa do kościoła oraz sytuację prawną i majątkową związków wyznaniowych określają ustawy.

  3. Nadużywanie wolności sumienia i wyznania dla celów godzących w interesy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest karane.



Obecna konstytucja z 1997 roku, pod względem ilości miejsca poświęconego tym sprawom, nawiązuje na swój sposób do Konstytucji Marcowej:

Art. 25.

1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.

2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.

4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem Katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.

5. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami.

Art. 35.

1. Rzeczpospolita Polska zapewnia obywatelom polskim należącym do mniejszości narodowych i etnicznych wolność zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury.

2. Mniejszości narodowe i etniczne mają prawo do tworzenia własnych instytucji edukacyjnych, kulturalnych i instytucji służących ochronie tożsamości religijnej oraz do uczestnictwa w rozstrzyganiu spraw dotyczących ich tożsamości kulturowej

Art. 53.

1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.

2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.

3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.

4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.

5. Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób.

6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.

7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Art. 85.

1. Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny.

2. Zakres obowiązku służby wojskowej określa ustawa.

3. Obywatel, któremu przekonania religijne lub wyznawane zasady moralne nie pozwalają na odbywanie służby wojskowej, może być obowiązany do służby zastępczej na zasadach określonych w ustawie.

Art. 233.

1. Ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w czasie stanu wojennego i wyjątkowego nie może ograniczać wolności i praw określonych w art. 30 (godność człowieka), art. 34 i art. 36 (obywatelstwo), art. 38 (ochrona życia), art. 39, art. 40 i art. 41 ust. 4 (humanitarne traktowanie), art.

42 (ponoszenie odpowiedzialności karnej), art. 45 (dostęp do sądu), art. 47 (dobra osobiste), art. 53 (sumienie i religia), art. 63 (petycje) oraz art. 48 i art. 72 (rodzina i dziecko).


Z punktu widzenia obecnego sporu najistotniejszy jest artykuł 53. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Jak widać przepis daje wierzącym między innymi prawo do publicznego wyznawania swojej wiary, w czym zawiera się także prawo do eksponowania własnych symboli religijnych w miejscu, w którym się uczą, lub pracują. Wrogowie Kościoła argumentują, że wolność wyznawania religii jest ograniczona wolnością innych osób. Częściowo w istocie tak jest, ale nie jest to takie proste, jak usiłują nam wmówić. Konstytucja stanowi: Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych. (Art. 53) Wolność innych osób nie ogranicza więc wolności wierzących automatycznie. Aby ją ograniczyć, konieczna jest ustawa. Parlament zgodnie z cytowanymi zapisami konstytucji może przyjąć ustawę zabraniającą wieszania krzyży w szkołach, czy obecności Prezydenta RP na nabożeństwach. Obecnie jednak takiej ustawy nie ma, toteż obecność religii w życiu publicznym jest całkowicie zgodna z obowiązującym w Polsce prawem. Byłaby też zgodna z prawem w świetle każdej z konstytucyj wcześniejszych. Paradoksalnie najłatwiej byłoby ją ograniczyć w świetle ustawy zasadniczej z 1935 roku, ale Palikot i jego towarzystwo chyba nie kwapiliby się do jej przywracania.

czwartek, 26 listopada 2015

Czechy

Aktywni ostatnio rodzimi antyklerykałowie w swojej walce z Kościołem katolickim i obecnością religii w przestrzeni publicznej używają różnych, często kuriozalnych argumentów. Jednym z nich jest powoływanie się na przykład Czech, które wydają się im ateistycznym rajem. Oto typowy przykład, zaczerpnięty z forum dyskusyjnego gazeta.pl: „Wiele krajów poradziło sobie z tymi zabobonami (przykład Czechy, które nawet korony nie przeznaczają na gusła).” Czy naprawdę Czechy są takie, jak je widzą w swoich marzeniach przypaleni palikociarze? Czy faktycznie w społeczeństwie czeskim dominują ateiści, a religia nie jest obecna w życiu publicznym, a przynajmniej państwowym? Przyjrzyjmy się temu zagadnieniu bliżej.

 

 

Najpierw spójrzmy na listę dni wolnych od pracy w Republice Czeskiej. Naszych antyklerykałów bowiem bardzo boli to, że w Polsce dniami wolnymi są święta Bożego Ciała, czy Trzech Króli. Jak to jest w Czechach? Oto lista dni wolnych w Republice Czeskiej, za czeską wikipedią:

-1 stycznia – Dzień odnowienia samodzielnego państwa czeskiego (Den obnovy samostatného českého státu) – na pamiątkę utworzenia samodzielnej Republiki Czeskiej w 1993, Nowy rok

-Poniedziałek wielkanocny (Velikonoční pondělí)

-1 maja – Święto pracy (Svátek práce)

- 8 maja – Dzień zwycięstwa (Den vítězství) (zakończenie II wojny światowwej w Europie)

-5 lipca – Dzień apostołów Słowian Cyryla i Metodego (Den slovanských věrozvěstů Cyrila a Metoděje) – na pamiątkę zapoczątkowania chrześcijaństwa w Państwie Wielkomorawskim w 863

- 6 lipca – Dzień spalenia Jana Husa (Den upálení mistra Jana Husa) - na pamiątkę tego wydarzenia w 1415 roku

- 28 września – Dzień czeskiej państwowości (Den české státnosti) - na pamiątkę zamordowania Świętego Wacława

- 28 października – Dzień powstania niepodległej Czechosłowacji (Den vzniku samostatného československého státu) – na pamiątkę powstania państwa czeskosłowackiego w 1918

-17 listopada – Dzień walki o wolność i demokrację (Den boje za svobodu a demokracii) – na pamiątkę dwóch wydarzeń- zamknięcia czeskich uczelni wyższych przez Niemców w 1939 i studenckich protestów z 1989, które zapoczątkowały aksamitną rewolucję.

-24 grudnia – Wigilia Bożego Narodzenia (Štědrý den)

-25 grudnia – Pierwsze Święto Bożego Narodzenia (1. svátek vánoční)

-26 grudnia – Drugie Święto Bożego Narodzenia (2. svátek vánoční)

Mamy więc dwanaście dni wolnych od pracy, innych niż soboty, czy niedziele. Spośród tych dwunastu świąt, siedem ma podłoże ewidentnie osadzone w różnych nurtach religii chrześcijańskiej, a dwóm następnym (1 maja, i 1 stycznia) można by od biedy przypisać ślady charakteru chrześcijańskiego. Oczywiście, w odróżnieniu od Polski, w Czechach statusu dni wolnych nie mają święta jednoznacznie katolickie, takie jak np. Boże Ciało, Wszystkich Świętych, czy Wniebowzięcia NMP. Wszystkie święta chrześcijańskie, będące w Republice Czeskiej dniami wolnymi od pracy są ważne dla większości czeskich wyznań chrześcijańskich. Św. Św. Cyryl, Metody i Wacław są znaczącymi postaciami nie tylko dla katolików zachodnich i wschodnich, ale również dla starokatolików, prawosławnych, husytów, braci czeskich, a w pewnym sensie także dla czeskich luteranów. Tak, czy inaczej powyższe zestawienie nie dowodzi raczej ateistycznego charakteru czeskiej państwowości. Czeska tożsamość patriotyczna jest zbudowana na podstawach chrześcijańskich, choć oczywiście nie ma tu dominacji jednego wyznania. Można je nazwać ekumenicznymi.

 

Do ciekawych wniosków może też doprowadzić analiza czeskich środków płatniczych. Najciekawsza jest moneta dwudziestokoronowa, która ma na awersie wizerunek Św. Wacława oparty na jego pomniku z placu jego imienia w Pradze i napis z tego pomnika: „Svatý Václave, vévodo české země, kníže náš, nedej zahynouti nám i budoucím“ (Święty Wacławie nie daj zginąć nam i przyszłym). Portret świętego i modlitwa na monecie byłyby raczej nie do przełknięcia dla wyznawców filozofa z Biłgoraja, gdyby ktoś u nas chciał taki pomysł zrealizować. Widocznie jednak Czesi nie są aż tak antyklerykalni, skoro im to nie przeszkadza. Do niedawna był też w użyciu piędziesięciokoronowy banknot z portretem Świętej Agnieszki Czeskiej. Wielkie godło republiki, na które składają się herby Czech, Moraw i Śląska, zawiera w sobie krzyż na piersiach śląskiego orła. Nota bene to Polska jest jedynym krajem Grupy Wyszehradzkiej nieposiadającym krzyża w godle. Również motto Czeskiej Republiki Pravda vítězí (Prawda zwycięży) ma religijne konotacje. Jest to cytat z listu Jana Husa, który z kolei cytował apokryficzną Trzecią Księgę Ezdrasza. Motto to jest uwidocznione nie tylko na symbolach i monumentach państwowych, ale też na husyckich kościołach. Hymnem republiki jest pierwsza zwrotka na swój sposób religijnej pieśni Kde domov můj. Tak więc cała symbolika czeskiej państwowości jest silnie przesycona elementami religijnymi.

 

Podczas, gdy u nas długo trwał spór o obecność TV Trwam na multipleksie cyfrowym, na czeskim jego odpowiedniku od samego początku i bez żadnych kontrowersyj jest obecna katolicka TV Noe. W państwie ateistycznym byłoby to raczej nie do pomyślenia. Nie jest też oczywiście prawdą, że państwo czeskie nie wydaje na wspólnoty religijne „ani korony”. Czesi mają swój fundusz kościelny, dużo obfitszy niż jego polski odpowiednik. Z tego funduszu wypłaca się pensje duchownym różnych wyznań. Nauczanie religii jest obecne w szkołach publicznych i finansowane przez państwo. Obecnie trwa też szeroko zakrojona akcja zwrotu majątku wspólnotom wyznaniowym, głównie Kościołowi katolickiemu, który miał go nieporównywalnie więcej niż wszystkie inne wspólnoty. Komu wiele zabrano, temu wiele się zwraca.

 

Również tezy o ateizmie czeskiego społeczeństwa są mocno przesadzone. Owszem 65% ludności Republiki Czeskiej to bezwyznazniowcy i liczba ta stale rośnie, przesadą byłoby jednak uznawanie wszystkich tych ludzi za ateistów, nawet jeżeli niekiedy tak się deklarują. Ciekawie wyglądała sprawa czeskiego ateizmu w czasie odbywających się u nas w 2012 roku mistrzostw Europy w piłce nożnej. Polski Kościół przygotował wtedy akcję ewangelizacyjną nastawioną na nawracanie „czeskich ateistów”. Skrytykował ten pomysł czeski proboszcz, Polak, ks. Zbigniew Czendlik: „Przede wszystkim pokazują, że nie znają swoich sąsiadów. To, że Czesi nie identyfikują się ściśle z żadną konkretną religią, nie oznacza, że nie są wierzący. Wierzą w Boga, a nie w instytucję, jaką jest Kościół. Plakaty i transparenty, o których pani mówi, będą natomiast sugerować, że Czesi to ateiści, których trzeba przy każdej okazji nawracać. A to krzywdząca, niesprawiedliwa opinia. Ktoś może się nawet obrazić. W moim odczuciu Czesi są bardziej uduchowieni niż Polacy, głębiej przeżywają swoją wiarę.” (za gazeta.pl)

Może w słowach tego księdza jest trochę przesady, ale o wiele więcej jest w nich racji. Zarówno państwowość, jak i społeczeństwo są przesiąknięte duchem chrześcijaństwa, tyle że nie wyznaniowego, a kulturowego. Wskazują na to wszystkie przesłanki wymienione powyżej. A chrześcijaństwo kulturowe nie jest ateizmem, choć czasami jest do niego pod wieloma względami podobne.

niedziela, 15 listopada 2015

paris

Zadziwiającym i przerażającym jest, jaka okropna fala nienawiści spada na spontaniczną internetową akcję modlitewną "Pray for Paris". A przecież modlitwa jest tą rzeczą, której teraz, po okrutnym saraceńskim ataku, to zbolałe miasto najbardziej potrzebuje. Paradoksalnie, fala jadowitego hejtu jest jednym z najlepszych dowodów na słuszność tej modlitewnej akcji. A więc módlmy się za Paryż, bo to najlepsze, co w tej chwili zrobić możemy.

czwartek, 12 listopada 2015
środa, 11 listopada 2015
środa, 07 października 2015

Charamsa

Ksiądz Krzysztof Charamsa w sposób niezwykle gwałtowny z osoby zupełnie nieznanej stał się bohaterem mediów całego świata w większości negatywnym. Publiczne mężołożnictwo kapłana katolickiego jest oczywiście wielkim skandalem i zjawiskiem godnym surowego potępienia. Moim jednak zdaniem sedno problemu leży gdzie indziej. Głównym grzechem tego kapłana jest nie nieczystość a pycha. Zaszokowało mnie jego twierdzenie, że wskutek grzechu stał się lepszym kapłanem oraz przekonanie, że jego wystąpienie jest kamieniem milowym w dziejach Kościoła, podczas gdy w rzeczywistości wydarzenie to jest niewiele znaczącym epizodem, o którym za dziesięć lat mało kto będzie pamiętał. Nie na darmo w spisie grzechów głównych to pycha jest na pierwszym miejscu. Pychą wszak zgrzeszył i sam Szatan.

czwartek, 17 września 2015
piątek, 24 lipca 2015
niedziela, 28 czerwca 2015
piątek, 26 czerwca 2015
środa, 10 czerwca 2015
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
niedziela, 05 kwietnia 2015
sobota, 04 kwietnia 2015

 

Resurrexit

Χριστός ανέστη εκ νεκρών,

θανάτω θάνατον πατήσας,

και τοις εν τοις μνήμασι,

ζω ήν χαρισάμενος!

 

Chrystus zmartwychpowstał

Śmiercią śmierć pokonał

Tym, którzy w grobach leżą

Żywot wieczny darował

Alleluja

Radosnych Świąt Wielkanocnych

życzą

Ela, Artur, Pawełek i Martusia Rumplowie

17:02, svetomir
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 marca 2015
piątek, 06 marca 2015
poniedziałek, 02 marca 2015

mapa

Nieraz już wzmiankowałem, że uważam, nie będąc zresztą w tym sądzie odosobnionym, że literatura piękna jest nie tylko przedmiotem badań humanistyki w ogólności, a antropologii kulturowej w szczególności, ale także jest sama sui generis antropologią kultury, należy więc do arsenału humanistyki. Dzieła literatury pięknej jednocześnie są składnikiem kultury i opisem kultury. Słusznie więc mają swoje miejsce w cyklu "Humanistyka z marketowego koszyka". Oczywiście dzieła literackie spełniają się w roli opisu kultury w różnym stopniu i z różnym powodzeniem. Szczególną rolę jako swego rodzaju prace antropologiczne odgrywają powieści mocno nasycone eseistycznymi dygresjami. Do takich właśnie utworów literackich należy "Mapa i terytorium" Michela Houellebecqa, którą ostatnim czasem nabyłem w Realu za sumę trzech polskich złotych. Akcja powieści sprowadza się do życiorysu fikcyjnego francuskiego artysty Jeda Martina. Jest ona prowadzona gładko, obfituje w ciekawe momenty i sprawia, że książkę dobrze się czyta. Toczy się we Francji i epizodycznie w Szwajcarii, w pierwszej połowie XXI stulecia. Właśnie tak, a nie jednym tylko słówkiem "współcześnie" trzeba określić czas akcji. Współcześnie to akcja się zaczyna (z pewnymi nawrotami ku przeszłości) a potem toczy się jeszcze przez lat kilkadziesiąt. Nie jest to jednak science fiction. Przyszłość jest tu bardzo podobna do teraźniejszości. Nie na tem jednak chciałem się skupić. Fabuła sama w sobie czyni tę książkę wartą przeczytania, trzeba jednak pamiętać, że stanowi ona jedynie pierwszy, najbardziej zewnętrzny jej krąg znaczeniowy. Przewodnią myślą tej książki, a zarazem jej drugim kręgiem znaczeniowym jest koncepcja głębokiego osamotnienia artysty, a w szczególności artysty genialnego, takim zaś jest Jed Martin. Człek ów nawiązuje co prawda relacje seksualne z kobietami, ale nie potrafi tworzyć z nimi trwałych związków, a nie ma przyjaciół, a relacje z ojcem ma trudne, mimo dobrej woli obydwu stron. To oczywiście nie pierwsza na świecie powieść opisująca podobne zjawisko. Zblíżony opis, dotyczący Paula Gaguina, można znaleźć w "Raju tuż za rogiem" Maria Vargasa Llosy. O ile jednak Vargas, opisując postać historyczną, musiał się trzymać faktów, to Houellebecq mógł sobie pozwolić na daleko idące przerysowania. Najgłębszym kręgiem omawianej ksiąźki są rozważania na temat roli w kulturze i życiu współczesnego i powspółczesnego człowieka dwóch freudowskich czynników: Erosa i Tanatosa. Rozważania te są prowadzone w dosyć drastyczny sposób, na przykład poprzez porównywanie funkcjonowania burdelu i zakładu eutanazyjnego. Te dwa wątki eseistyczne są niewątpliwie bardzo interesujące dla badaczy kultury i są ważnym głosem w dyskusji o niej. Są zresztą w tej książce jeszcze i inne antropologiczne wątki i motywy, ale te dwa uznałem za najważniejsze i w konsekwencji najbardziej warte zaprezentowania czytelnikom. Oczywiście ktoś inny, czytając tę książkę, może inne rzeczy silniej odebrać i w konsekwencji zupełnie inną recenzję napisać.

środa, 25 lutego 2015

iwaszkiewicz

Pisząc swój cykl "Humanistyka z marketowego koszyka" zarówno humanistykę, jak i marketowy koszyk traktowałem i traktuję bardzo szeroko. Omawiam więc tu nie tylko literaturę naukową i popularnonaukową, ale także eseistykę a nawet beletrystykę, wygrzebaną nie tylko w tytułowych hipermarketowych koszach z tanią książką, ale też w innych kanałach wyprzedażowych, takich jak na przykład dodatki książkowe do różnego rodzaju czasopism. I właśnie jako dodatek do jakiegoś niezbyt ambitnego kobiecego pisemka, którego tytuł z litości pominę, wypełnionego naiwnymi, zmyślonymi opowiastkami udającymi historie prawdziwe, nabyłem autobiografię Jarosława Iwaszkiewicza zatytułowaną "Książka moich wspomnień". Nie wiedzieć czemu, książka ta została włączona do serii poświęconej literaturze kobiecej. Pan Bóg jeden raczy wiedzieć co też szczególnie kobiecego jest w autobiografii jednego z największych polskich pisarzy ubiegłego stulecia, który wszak ponad wszelką wątpliwość był mężczyzną. Podczas lektury nieodparcie nasuwają się skojarzenia z omówioną już w niniejszej serii tekstów "Rodzinną Europą" Czesława Miłosza. Oczywiście są to pod pewnymi względami bardzo różne książki. O ile bowiem Miłosz napisał w istocie zbiór esejów ubrany jedynie w formę autobiografii, to Iwaszkiewicz popełnił autobiografię typową, o wręcz pamiętnikarskim charakterze. Dzieło Miłosza ma konsekwentnie programowy charakter, przemyślany aż do najdrobniejszego szczegółu, zaś wspomnienia skamandryty mają cechy swobodnego przepływu strumienia świadomości. Są jednak mimo wszystko między tymi książkami liczne podobieństwa, przedewszystkiem dlatego, że życiorysy obydwu literatów są w wielu punktach zbieżne. Obydwaj pochodzili z Kresów (Miłosz z Litwy, Iwaszkiewicz z Ukrainy), obydwaj studiowali prawo, obydwaj w okresie międzywojennym pracowali w instytucjach państwowych (Miłosz w Polskim Radiu, a Iwaszkiewicz w Ministerstwie Spraw Zagranicznych), obydwaj doskonale znali język rosyjski i dla obydwu duże znaczenie miała Francja. Kolejne podobieństwo tych książek to ich ramy czasowe. Obydwie obejmują okres pierwszej połowy dwudziestego stulecia ze szczególnym uwzględnieniem dwudziestolecia międzywojennego. Inny jest na pewno sposób pisania i to nie tylko w kwestii nasycenia tekstu dygresjami eseistycznymi, ale także w sposobie opisywania występujących w nim postaci. Miłosz metodycznie chronił prywatność wzmiankowanych przez siebie osób niepublicznych unikając wymieniania ich imion i nazwisk, Iwaszkiewicz zaś zupełnie się tym nie przejmował, sypiąc nazwiskami na lewo i prawo. A trzeba przyznać, że opowiadać tak o sobie, jak też o innych ludziach. Książka jest tedy skarbnicą wiedzy nie tylko o samym Iwaszkiewiczu, ale także o pozostałych skamandrytach (zwłaszcza Lechoniu i , nadto o Jerzym Liebercie, Karolu Szymanowskim i wielu mniej słynnych ludziach a w końcu też i o świecie polskiej szlachty na wschodniej Ukrainie, który to świat ostatecznie przestał istnieć w drugiej dekadzie ubiegłego stulecia.

piątek, 23 stycznia 2015

Na forach dyskusyjnych, oprócz właściwych głosów dyskusyjnych znajduje się mnóstwo wypowiedzi zarzucających interlokutorom błędy językowe: ortograficzne, gramatyczne, leksykalne i inne. Rzecz znamienna, nie wszystkie te wypowiedzi są prawidłowe. Nierzadko zdarzają się i takie, które krytykują formę prawidłową, a promują błędną. Kilka przykładów takich kuriozów, wraz z namiarami przytoczę poniżej.

 

Falcon Heene odnaleziony. 6-latka nie było w ba...

   vomitorium1 16.10.09, 01:13 Odpowiedz

a tak w ramach "pracy od podstaw"
to balonem sie nie lata (czy leci)
tylko "jedzie"



 

panie 'tan'

   kaworu_nagisa 28.10.09, 08:52 Odpowiedz

karoushi, karōshi a nie karoszi



 

Wpadka "Polityki", czyli studenci podpisali por...

   njap 24.10.09, 23:00 Odpowiedz

Hmmm... rzeczywiście - mało prawdopodobne, żeby ktoś, kto nie siedzi w temacie
to wychwycił. Chociaż autor wydaje się mało wiarygodny, bo jak traktować
kogoś, kto nie potrafi poprawnie po polsku napisać i odmienić nazwy stolicy
kraju europejskiego?
Stolicą Armenii jest Erewań. W tym Erewaniu. Tak mnie
przynajmniej uczono, jeśli się mylę - proszę pisać.
Może chodziło o oryginalną wersję, ale forma "wobec Erewanu" po prostu
zgrzyta... Równie dobrze można by napisać - jadę do Londona...



 

Re: Zgadzam się z przdmówcą i dodam...

Autor: Gość: billy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl   24.09.09, 07:55

Dodaj do ulubionych Skasujcie

Odpowiedz

ludkowie z flamandii to FLAMANOWIE.
więc o tej kobitce można pisac FLAMANKA.



 

Naprawdę nie wiem, co pcha do udzielania rad, ludzi o tak małej wiedzy. Nie ma oczywiście czegoś takiego jak Flamandia. Mieszkańcy Flandrii zaś, bo tak się ta kraina nazywa naprawdę to oczywiście Flamandowie. Prawidłowa polska nazwa stolicy Armenii to Erywań. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że w języku polskim balonem się lata/leci, a nie jedzie/jeździ. Karoszi zaś to jak najbardziej prawidłowa polonizacja japońskiego słowa.



 

Jakie więc są przyczyny pojawiania się takich błędnych rad? Najczęściej są to kalki językowe. Karoushi i jeżdżenie balonem to kalki z angielskiego, Erewań z rosyjskiego, a Flamanowie prawdopodobnie z niemieckiego. Flamandia to zapewne wymysł niedouczonego autora wpisu. Dodać należy, że krytykowana przez jednego z wymienionych komentatorów wersja Erewan również jest błędna i jest kalką z angielskiego, francuskiego i hiszpańskiego.



 



 

Nie jestem wrogiem zapożyczeń, natomiast zawsze będę się sprzeciwiał kalkom. Szczególnie drażni mnie bardzo rozpowszechniona maniera zapisywania nazw własnych i słów zapożyczonych z języków nie używających alfabetu łacińskiego za pomocą transkrypcji za pośrednictwem języka angielskiego. Słowa takie należy bezwzględnie transkrybować bezpośrednio na polski. W przypadku języków ormiańskiego i gruzińskiego można ewentualnie, ze względów historycznych, dopuścić pośrednictwo rosyjskiego.

22:39, svetomir , JĘZYK
Link Komentarze (5) »
wtorek, 20 stycznia 2015
czwartek, 15 stycznia 2015
wtorek, 13 stycznia 2015

 

Radio Jasna Góra jest wśród polskich mediów katolickich przypadkiem szczególnym i wyjątkowym, bo też szczególne i wyjątkowe jest miejsce z którym jest związane, a mianowicie jasnogórskie sanktuarium. Co prawda, jak każda inna rozgłośnia religijna realizuje się ono na pięciu zasadniczych polach: liturgii, katechezy, publicystyki, literatury i muzyki, jednak w każdym radiu proporcje między tymi składowymi.

 

I właśnie kwestia owych proporcyj jest tym co odróżnia Radio Jasna Góra od innych rozgłośni religijnych w Polsce. Przedewszystkiem program tego radia jest znacznie silniej niż w innych stacjach nasycony elementami liturgicznymi. Zarówno w dni powszednie jak też w niedziele i święta, RJG kilka razy dziennie transmituje Mszę Świętą z różnych miejsc jasnogórskiego sanktuarium. Jest to na pewno rzecz pozytywna, obciążona jednakowoż pewnym dosyć poważnym zgrzytem. Otóż znakomita większość owych celebracyj odbywa się z użyciem II Modlitwy Eucharystycznej, która nie jest dopuszczona do użytku w niedziele i święta. Na plus wyróżniają się jedynie niektóre Msze dla pielgrzymów transmitowane z Wałów Jasnogórskich. Oprócz Mszy Świętych w RJG można znaleźć także liturgię godzin i paraliturgię (różaniec, godzinki, majowe etc.). Jest to zjawisko bardzo pozytywne, bowiem w moim mniemaniu katolickie media religijne powinny opierać się przedewszystkiem na rytmie liturgii. Dużo w jasnogórskiej rozgłośni jest publicystyki i reportażu, głównie o tematyce społecznej, nie zaś politycznej. Ten aspekt ramówki dowodzi, że również media niepubliczne potrafią realizować programy misyjne i to bez pieniędzy z abonamentu czy budżetowej dotacji. Sporo jest też w programie omawianej stacji profesjonalnie prowadzonej katechezy. Jest czytanie książek, kolejny punkt programu cechujący się misyjnym charakterem, kiedyś szeroko obecny w rozgłośniach publicznych, dziś obecny tam śladowo, pojawiający się za to w repertuarze stacyj religijnych. Mało natomiast jest w Radiu Jasna Góra muzyki. Są oczywiście piosenki, zarówno religijne, jak i świeckie, ale jest ich niewiele i są raczej przypadkowo dobrane. Podobnie jest z muzyką poważną. Niby jest, ale jest jej za mało, a audycje są za krótkie. Ewidentnie brakuje w tym radiu autorskich audycyj muzycznych.

 

Ogólnie Radio Jasna Góra to rozgłośnia profesjonalna, na dobrym poziomie, może jedynie ciut przegadana, ale to kwestia gustu. Boli natomiast promocja nadużyć liturgicznych. Miejmy nadzieję, że to się zmieni. Uważam bowiem, że do głównych zadań katolickich mediów religijnych należy promocja dobrych wzorców liturgicznych. Z tego zadania Radio Jasna Góra się nie wywiązuje.

poniedziałek, 05 stycznia 2015

tęcza

Od czasu któregośtam spalenia osławionej tęczy na Zbawiciela w Warszawie słychać coraz donośniejsze głosy z różnych stron, że katolicy i inni chrześcijanie nie powinni mieć nic przeciwko tej instalacji, gdyż tęcza jest symbolem biblijnym, a więc i chrześcijańskim, a co za tem idzie, również i oni powinni się z nią utożsamiać. Czy istotnie tak jest?

 

Tęcza jako symbol biblijny i chrześcijański

 

Tęcza istotnie jest symbolem biblijnym. Pojawia się na kartach Pisma Świętego wielokrotnie, zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie. Najsłynniejsze i najbardziej spektakularne jest jej pierwsze pojawienie się, w Księdze Rodzaju, gdzie jest znakiem przymierza zawartego zawartego przez Boga z Noem po potopie: "Ja, Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię". Po czym Bóg dodał: "A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego jestestwa. Gdy zatem będzie ten łuk na obłokach, patrząc na niego, wspomnę na przymierze wieczne między mną a wszelką istotą żyjącą w każdym ciele, które jest na ziemi". Rzekł Bóg do Noego: "To jest znak przymierza, które zawarłem między Mną a wszystkimi istotami, jakie są na ziemi". (Rdz. 9, 9-17). Tęcza pojawia się także w księdze proroka Ezechiela: Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się ów blask dokoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej. Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego. (Ez. 1,28), deuterokanonicznej Mądrości Syracha: Patrz na tęczę i wychwalaj Tego, kto ją uczynił, nadzwyczaj piękna jest w swoim blasku: otacza niebo kręgiem wspaniałym, a napięły ją ręce Najwyższego. (Syr. 43,11-12) Jakże wspaniale wyglądał, gdy wracał do ludu, przy wyjściu z Domu Zasłony. Jak gwiazda zaranna pośród chmur, jak księżyc w pełni w dniach świątecznych, jak słońce świecące na przybytek Najwyższego, jak tęcza wspaniale błyszcząca w chmurach, (Syr. 50,5-7) i w Apokalipsie Świętego Jana Apostoła: A Zasiadający był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika, a tęcza dokoła tronu - podobna z wyglądu do szmaragdu. (Ap. 4,3) I ujrzałem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, obleczonego w obłok, tęcza była nad jego głową, a oblicze jego było jak słońce, a nogi jego jak słupy ogniste, (Ap. 10,1).



Pierwszy fragment jest szczególnie istotny dla wyznawców religii żydowskiej, która uznaje, że tak zwane przymierze noachickie nadal obowiązuje wszystkich ludzi nie będących żydami, bowiem w ujęciu judaistycznym późniejsze przymierze mojżeszowe dotyczy tylko narodu wybranego. Tęcza jest znakiem przymierza noachickiego, a jego zasady są podane w poprzednich wersetach tegoż rozdziału Księgi Rodzaju. Tradycja żydowska formułuje te zasady w siedem punktów:

Zakaz jedzenia części żyjącego zwierzęcia (Ewer Min ha-Chai)

Zakaz złorzeczenia Bogu (Birkat Haszem)

Zakaz kradzieży [rabowania] (Gezel)

Zakaz bałwochwalstwa (Awoda zara)

Zakaz niemoralnych stosunków seksualnych (Gilui arajot)

Zakaz mordowania (Szefichat damim)

Nakaz ustanowienia sądów do egzekwowania sześciu poprzednich praw (Dinim)

( Za Forum Żydów Polskich)

Siedem kolorów tęczy symbolizuje te siedem przykazań. Jest to jednak interpretacja pochodząca z czasów dużo późniejszych niż biblijne. Starożytni nie postrzegali bowiem tęczy jako siedmiobarwną lub sześciobarwną. Najczęściej wyróżniano trzy kolory tęczy. Dla Arystotelesa były to: czerwony, zielony i fioletowy, a dla Pliniusza: czerwony, fioletowy i niebieski.



Z chrześcijańskiego punktu widzenia równie istotne, jeśli nawet nie istotniejsze, są pozostałe biblijne wzmianki o tęczy. W dwóch miejscach, u Ezechiela i Świętego Jana (Ez. 1,28 i Ap. 4,3) tęcza jest tronem Boga. U Syracha jest wymieniona w pochwalnych hymnach. Pierwszy z nich to pochwała Boga we wspaniałości jego dzieł (Syr. 43,11-12). Drugi hymn jest pochwała arcykapłana Szymona (Syr. 50,5-7), dla chrześcijan jednak Stary Testament jest przede wszystkim typem nowego Testamentu, toteż arcykapłan Szymon jest w tym hymnie przede wszystkim figurą samego Jezusa Chrystusa. W drugim fragmencie Apokalipsy tęcza jest atrybutem jednego z aniołów. W Biblii zaś często aniołowie reprezentowali samego Boga i to, co się odnosiło się do aniołów, odnosiło się zasadniczo do Boga właśnie. Na podstawie tej grupy fragmentów Biblii tradycja chrześcijańska odnosiła symbol tęczy przede wszystkim do osoby Jezusa Chrystusa, który dokonał trwalszego i silniejszego niż noachickie pojednania ludzkości z Bogiem. Tak interpretowali ten symbol Ojcowie Kościoła. Widziano też w tęczy symbol Trójcy Świętej, która łączy w sobie trzy osoby boskie, podobnie jak tęcza łączy w sobie trzy kolory. Tak pisał o Niej Bazyli Wielki. Z kolei Święty Grzegorz Wielki dostrzegał w symbolice tęczy odniesienia do Ducha Świętego i sakramentu chrztu: W tęczy, jak powiedziałem, widoczne są woda [kolor niebieski] i ogień [kolor czerwony]. Po przyjściu Pośrednika moc Ducha Świętego tak bardzo zajaśniała w rodzaju ludzkim, ponieważ wybrańców Bożych obmył wodą chrztu i rozświetlił ogniem Bożej miłości. Jakby tęcza bowiem składająca się z barwy wody i zarazem ognia pojawia się w chmurach jako znak pojednania, gdy Prawda powiada: „Jeśli ktoś się nie odrodził z wody i Ducha Świętego, nie może wejść do królestwa Boga” (J 3,5). Gotfryd z Viterbo, saski historyk, teolog i poeta z przełomu tysiącleci uważał, że barwy tęczy symbolizują: potop za dni Noego (niebieska), ogień końca świata (czerwona) i żywotność przyszłego, nowego świata (zielona). W sztuce średniowiecznej nieraz przedstawiano Chrystusa Króla zasiadającego na tęczy. Stosowano także w ikonografii tęczowe aureole. Niekiedy też interpretowano tęczę jako symbol Matki Boskiej Pośredniczki Łask. Odkąd zaczęto uważać tęczę za siedmiobarwną (czerwony, żółty,niebieski, oranż, zieleń, indygo i fiolet), zaczęła ona symbolizować także siedem sakramentów i siedem darów Ducha Świętego.



Tęcza jako symbol pogański



Symbole wywodzące się wprost z natury z reguły są rozpowszechnione w wielu kulturach na całym świecie i zazwyczaj w różnych miejscach i czasach mają różne znaczenie. Tak jest też i z tęczą. W mitologii greckiej była ona atrybutem bogini Iris – wysłanniczki bogów olimpijskich. W mitach skandynawskich łącznikiem między niebem (Asgardem) a ziemią (Midgardem) był tęczowy most Bifrost. W starożytnych Chinach tęcza z jednej strony była symbolem zjednoczenia elementu żeńskiego (jin) z męskim (jang), a z drugiej seksu pozamałżeńskiego. W buddyzmie tybetańskim tęczowe ciało jest jednym z etapów na drodze do oświecenia. U Maorysów tęcza jest atrybutem Kahukury, boga wojny, śmierci i drogi do nieba. Na Jawie opowiadano o tęczowym wężu z dwoma głowami, który wypija wodę z morza na północy, a wypluwa na południu. Opowieści o tęczowych morskich potworach występują zresztą u licznych ludów i narodów Europy, Afryki, Azji i Australii. W ludowych wierzeniach różnych narodów europejskich tęcza wskazuje miejsce ukrycia skarbu. Na przykład w Irlandii krążą opowieści o gnomie, przechowującym na krańcu tęczy garniec złota,

Również na kontynencie amerykańskim występowały symboliczne odczytania tęczy. U dawnych Inków symbolizowała święte Słońce. Na fladze Indian Nawaho oznacza walkę o wolność i zjednoczenie wszystkich plemion. Również w innych częściach kontynentu oznacza walkę wyzwoleńczą ludów indiańskich. Właśnie od Indian, za pośrednictwem ruchów New Age, zaczerpnęły symbol tęczy środowiska LGBT (Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders) dla których jest ona symbolem walki o wyzwolenie seksualne i przywileje dla mniejszości seksualnych. Tęcza LGBT jest sześciobarwna i taką właśnie umieszczono na Placu Zbawiciela w Warszawie.



Wieloznaczność symboliki tęczy



Tęcza jest więc symbolem wieloznacznym, a jej odczytania w różnych kulturach i tradycjach są nie tylko bardzo odmienne, ale częstokroć też wzajemnie sprzeczne. W przypadku tak wieloznacznych symboli ich odczytanie zależy od kontekstu, w jakim są umieszczone. Tęcza jest symbolem chrześcijańskim wtedy i tylko wtedy, gdy jest umieszczona w jednoznacznie chrześcijańskim kontekście, a więc w połączeniu z wizerunkiem Chrystusa lub Matki Bożej, krzyżem, czy też cytatem biblijnym. Musi też być trójbarwna lub siedmiobarwna, w żadnym przypadku zaś sześciobarwna. Tęcza na Placu Zbawiciela tych warunków nie spełnia. Nie jest więc symbolem, który katolicy, czy inni chrześcijanie mogliby uznać za swój własny. Co więcej, jest symbolem wartości chrześcijaństwu obcych, a nawet wrogich.


Warszawską tęczę można uznać za odpowiednik pomników Lenina, które licznie zaludniały Polskę w poprzedniej epoce. Podobnie jak one ma symbolizować triumf w naszym kraju ideologii skrajnie sprzecznej z naszymi narodowymi tradycjami. O ile więc z jednej strony trzeba stanowczo potępić podpalanie tęczy, bo palenie dzieł sztuki jest sprzeczne z zasadami naszej cywilizacji, o tyle z drugiej strony równie stanowczo należy zaprotestować przeciwko jej odbudowaniu, jeśli znów ktoś ją spali.

09:16, svetomir
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35