niedziela, 18 lutego 2018

Jako wolnorynkowy konserwatysta, czy też, jak kto woli konserwatywny liberał, jestem zasadniczo przeciwny finansowaniu sportu wyczynowego ze środków publicznych, czyli z pieniędzy podatników. Jest dla mnie oczywiste, że powinien on być finansowany przez kibiców i sponsorów, a proporcje pomiędzy tymi źródłami powinien ustalać rynek. Nie jestem jednak dogmatykiem i dopuszczam pewne wyjątki od tej ogólnej zasady. Do tych dopuszczalnych wyjątków zaliczam państwowe wsparcie dla medalistów igrzysk olimpijskich, obejmujące zarówno aktywnych sportowców, jak i tych, którzy już zakończyli karierę. Uważam więc za zasadniczo słuszną ideę tak zwanych emerytur olimpijskich, wypłacanych medalistom igrzysk, którzy ukończyli już trzydziesty piąty rok życia i zakończyli karierę sportową. Jestem jednak przekonany, że da się w niej wprowadzić pewne ulepszenia.

 

Wydaje mi się słuszne nadanie idei emerytur olimpijskich pewnych skonkretyzowanych ram organizacyjnych. Postuluję utworzenie dla medalistów igrzysk olimpijskich nowego orderu państwowego, na przykład pod nazwą Order Znicza Olimpijskiego. Miałoby to ze wszech miar korzystne skutki. Bo pierwsze integrowałoby środowisko medalistów, zwłaszcza jeśli w statucie wpisałoby się regularne, na przykład coroczne spotkania wszystkich dam i kawalerów tego orderu. Wielki mistrz i kapituła, wybierani przez odznaczonych ze swego grona mieliby znaczący głos w świecie polskiego sportu i mogliby do pewnego stopnia zrównoważyć zdominowane przez postkomunistyczną nomenklaturę związki sportowe. Istotne jest też to, że kapituła mogłaby dyscyplinować kawalerów i damy, których postępowanie nie licowałoby z godnością orderu. Najwyższą sankcją mogłoby być wykluczenie z orderu, równoznaczne z pozbawieniem emerytury sportowej, która zresztą po ustanowieniu orderu nie byłaby już emeryturą, ale pensją orderową. Jeśli medaliści będą damami i kawalerami Orderu Znicza Olimpijskiego, nadal będą reprezentantami kraju, choć zakończą już karierę sportową. Analogicznie bowiem, jak wcześniej reprezentowali Polskę jako sportowcy, tak odtąd reprezentować ją będą jako rycerze orderowi.

 

 

Niemniej ważnym skutkiem wprowadzenia takiego orderu byłby częściowy przynajmniej powrót to pierwotnej funkcji orderów. Pierwsze ordery powstały w czasach Wojny Stuletniej w krajach w niej uczestniczących. Były to Order Podwiązki w Anglii, Order Gwiazdy i Order Świętego Michała we Francji oraz Order Złotego Runa w Burgundii. Były one swego rodzaju świeckimi zakonami rycerskimi stworzonymi w dużej mierze na wzór zakonów religijnych takich jak Templariusze i Krzyżacy. Często zresztą można się spotkać w literaturze z określeniami Zakon Gwiazdy, Zakon Złotego Runa etc. Podstawową przyczyną ich powoływania była chęć monarchy związania ze sobą grupy możniejszych rycerzy swojego państwa. Taka też była przez wieki podstawowa funkcja orderów – związanie grupy wybitnej obywateli z monarchą i zapewnienie ich lojalności wobec niego. Dlatego niechętnie patrzono na przyjmowanie orderów obcych. W niektórych krajach było to absolutnie zakazane, w innych wymagało zgody własnego monarchy. Ten zwyczaj utrzymał się do dnia dzisiejszego, choć podstawowa funkcja orderów dawno się zmieniła. Jest to po prostu relikt dawnych czasów. Dla pełniejszej realizacji tego podstawowego celu istnienia orderów obudowano te specyficzne zakony skomplikowanymi ceremoniałami na wpół religijnymi – ślubami, kapitułami, insygniami, strojami, zjazdami członków. Analogia z kościelnymi zakonami rycerskimi stała się jeszcze pełniejsza, gdy kilka takowych, działających na Półwyspie Iberyjskim, po wypełnieniu swoich funkcyj właściwych, połączyło się uniami personalnymi z koronami hiszpańską i portugalską a następnie uległo przekształceniu w ordery świeckie. Wielkimi mistrzami świeckich bractw orderowych byli zasadniczo monarchowie. W kolejnych wiekach zgromadzenia takie powstawały w większości krajów europejskich.

 

Również polski Order Orła Białego był pierwotnie swego rodzaju świeckim zakonem. Ustanowił go August II w 1705 roku, tym razem skutecznie. Sytuacja króla była wtedy fatalna. Był w zasadzie wygnany z kraju, opanowanego przez Szwedów i antykróla Stanisława Leszczyńskiego. Order Orła Białego był więc, podobnie jak dawniejsze ordery europejskie powołany w celu skłonienia jak największej grupy wpływowych Polaków do lojalności wobec Wettyna. Tę rolę pełnił, dla kolejnych królów, aż do rozbiorów. Nie dziwi więc to, że kawalerami zostawali mężczyźni młodzi i w sile wieku, mogący być dla króla realnym wsparciem tak politycznym, jak i zbrojnym. Starcy, a tym bardziej nieżyjący roli takiej spełniać nie mogli. Obecnie ordery w Polsce przyznawane są głównie ludziom starym, albo nieżyjącym. Warto, to przynajmniej częściowo zmienić.

Ustanowienie orderu dla sportowców, ludzi zasadniczo młodych, byłoby nawrotem do dawnych tradycyj. Młodzi i silni ludzie byliby kompanią rycerzy symbolicznie chroniących kraj i jego władze. Oczywiście nie ma szans na przekształcenia wszystkich zgromadzeń orderowych w grupę skupiającą wyłącznie ludzi mających prawdopodobnie większość życia przed sobą. Nie ma obecnie realnej potrzeby, aby wszystkie ordery spełniał taką rolę jak przed wiekami. A bez istnienia takiej potrzeby pełna transformacja do dawnych form jest niemożliwa. Możliwe i pożądane jest natomiast udekorowanie pewnej liczby młodych ludzi, którzy choć nie będą stanowić większości wśród ogółu odznaczonych polskimi orderami, będą swoją obecnością przypominać o dawnych tradycjach. Jest to krok w kierunku przywrócenie świetności bractwom orderowym. A przywrócenie świetności bractwom orderowym to krok w kierunku odbudowy cywilizacji łacińskiej, której jednym z filarów były wszelkiego rodzaju zakony rycerskie, tak ściśle religijne, grupujące rycerzy zakonnych, jak i luźniejsze, grupujące rycerzy świeckich. Niech więc nasi medaliści olimpijscy staną się prawdziwymi rycerzami w służbie ojczyzny.

11:11, svetomir , INNE
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 lutego 2018

 heers

 

Serii szwedzkiej jeszcze nie zamykam, ale jednocześnie przechodzę do serii, którą rozpocząłem kilka tygodni temu omówieniem powieści Antoniny Domańskiej. Jest to seria książek, tak beletrystycznych, jak eseistycznych, których akcja dzieje się mniej więcej 500 lat temu. Przełom piętnastego i szesnastego wieku to arcyciekawy czas w historii Europy - czas przełomu cywilizacyjnego. 

Książka Jacquesa Heersa "Dwór papieski w czasach Borgiów i Medyceuszy" opisuje najważniejszy europejski dwór tego czasu. Zawiera wiele faktów i, często nieoczywistych, ocen.Na przykład dość krytycznie ocenia Poggia, który w innych książkach wyrasta na kolosa, a tu gra raczej postać marną. Niektóre rozdziału mogą trochę nudzić swoją suchością, ale pod koniec książka się rozkręca. Jeśli chodzi o nici łączące tę książkę z poprzednią z mojego osobistego cyklu "1500", to jest taką nicią postać Kallimacha, pojawiającego się epizodycznie i u Domańskiej i u Heersa.

 

6/52

poniedziałek, 12 lutego 2018

 

 

W 2012 uznałem  blog Prawdziwy Wielki Post za w miarę skończony i zaprzestałem jego pisania. Teraz przyszedł czas powrotu. Znalazłem wiele cennych tekstów i nagrań, wartych umieszczenia tutaj. Na razie posprzątałem rzeczy nieaktualne, od Środy Popielcowej zacznę wrzucać nowe wpisy. Pewnie nie będzie ich dużo, planuje około dziesięciu. Ale, jak już nieraz dowiodła historia tego bloga, "Żołnierze strzelają, Pan Bóg kule nosi". Na początek, wrzucam  pieśń, z której chciałbym uczynić drogowskaz naszej wielkopostnej wędrówki. Zachęcam wszystkich do odwiedzania tego bloga, do czytania, słuchania i oglądania, a najbardziej do modlitwy, bo to jej przede wszystkim ma ten blog służyć. 

piątek, 09 lutego 2018

Ciekawe, ilu z Was, Szanowni Czytelnicy, wie bez guglania kim był Alan Hovhaness? Nie martwcie się, jeśli nie wiecie, ja dwa lata temu też nie wiedziałem. Na dzieła tego ormiańsko- amerykańskiego kompozytora, który naprawdę nazywał się Alan Vaness Chakmakjian i żył w latach 1911-2000,  natknąłem się przypadkowo na YouTube i od razu się tą muzyką zachwyciłem. 

Ten niezwykle płodny kompozytor, twórca między innymi aż 67 synfonij (zazwyczaj dosyć krótkich) wypracował sobie rozpoznawalny styl, ja go określam jako mistyczny, w nastroju podobny do stylu Gustawa Mahlera. To nie są melodie, które sie zapamiętuje, ale jest to muzyka, która niezwykle silnie oddziałuje na ludzkiego ducha, przynajmniej ja to tak odbieram. 

Hovhaness był przez wiele lat organistą w ormiańskim kościele, ale muzyki stricte liturgicznej skomponował stosunkowo niewiele. Nie można go też uznać za wzór cnót chrześcijańskich, bo na przykład wielokrotnie żenił się i rozwodził, ale od wybitnych twórców kultury nie oczekujemy cnotliwego życia, a wielkich dzieł. I Alan Hovhaness te wielkie dzieła światu dawał. Aż dziwne, ze w Europie pozostaje tak słabo znany. 

21:40, svetomir , MUZYKA
Link Komentarze (2) »
czwartek, 08 lutego 2018

ludlum

W środowisku wielbicieli powieści sensacyjnych Robert Ludlum ma status pisarza kultowego. Toteż i ja, bardzo lubiąc ten gatunek literacki, próbuję się przekonać do tego autora. Niestety, ciągle mi to nie wychodzi. Ostatnią próbę podjąłem z książką "Weekend z Ostermanem". Książkę przeczytałem w miarę szybko, nawet mnie wciągnęła, ale niestety, nie przekonała. Historia naciągana, zakończenie wydumane, do tego kończy się w zasadzie źle. Ale nie zrażam się. Będę podejmował dalsze próby przekonania się do Ludluma, bo wierzę, ze wielkim pisarzem był. 

5/52

piątek, 02 lutego 2018

Są schizmy małe i duże. Małe dotykają Kościoła nieustannie, choćby w dwudziestym wieku było ich kilkadziesiąt, by wspomnieć choćby mariawicką, brazylijską i palmariańską. Duże schizmy zdarzają się rzadko, historia Kościoła pamięta w zasadzie dwie: wielką schizmę wschodnią i wielką schizmę zachodnią. Wiele wskazuje na to, że czeka nas w najbliższym czasie powtórka z tej drugiej.

Jak można przeczytać w wielu miejscach internetu, niejaki "Fra Cristoforo na swoim blogu ANONIMI DELLA CROCE informuje, że za niecały miesiąc dojdzie w Kościele do schizmy." Jak możemy przeczytać w facebookowych postach osób dobrze poinformowanych "Papież ma podobno ogłosić "przysięgę modernistyczną" :), którą będzie musiał złożyć przed biskupem każdy katolicki kapłan. Ponieważ znaczna część kapłanów nie akceptuje nauczanie Franciszka na temat małżeństwa i rodziny zawartej w AL a szczególnie liberalnej interpretacji tego dokumentu. Ten sprzeciw ma być przyczyną otwartego buntu i schizmy w Kościele. Czy tak będzie czas pokaże."

Ja mam tutaj nieco odmienne zdanie. Czy papież przeforsuje taką przysięgę, tego nie wiem, ale wykluczyć tego nie mogę, bo jest on człowiekiem nieobliczalnym. Ja jednak myślę, ze schizma wybuchnie, tyle że nie za miesiąc, a w momencie opróżnienia Tronu Piotrowego. Konklawe po zakończeniu pontyfikatu Franciszka będzie burzliwe, istnieje możliwość podziału na dwa zgromadzenia i podwójnej elekcji. Uważam podwójną elekcję za najbardziej możliwy scenariusz schizmotwórczy, bowiem jedynie w tym przypadku obydwa powstałe ugrupowania mogą zachować co najmniej pozory prawowitości, a co za tym idzie prawa do majątku kościelnego, uznania państwowego i tak dalej.

Powstaje też pytanie, po której stronie opowiedzą się polscy biskupi. Otóż moim zdaniem, po raz pierwszy od soboru jesteśmy w sytuacji, w której w razie ewentualnej schizmy polscy hierarchowie opowiedzieliby się raczej po stronie tradycyjnej aniżeli postępowej. Otóż dotychczas osią poru była liturgia, a polscy biskupi są zasadniczo obojętni na sprawy liturgii i mało nią zainteresowani. Nie zależy im ani na łacinie, ani na chorale, ani na Mszy Trydenckiej, ani na Tradycji i tradycji w ogólności. Nie zrobiliby nic, aby tych rzeczy bronić, a nawet z chęcią i ulgą by się ich pozbyli. Nie z nienawiści, bo ich nie nienawidzą, ale z chęci pójścia na łatwiznę. 

Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Osią sporu nie jest już liturgia. Msze franciszkowe niewiele odbiegają od benedyktowych, a są nadal dużo staranniejsze od janopawłowych. Teraz osią sporą jest nauczanie moralne, w którym Franciszek odchodzi od linii Jana Pawła II. Szczególnie drastycznym przykładem jest adhortacja "Amoris laetitia". A polscy biskupi są do linii Św. Jana Pawła II bardzo przywiązani. Dlatego myślę, że w przypadku schizmy powstałej wskutek nauczania Franciszka mogą stanąć po stronie tradycyjnej.

wtorek, 30 stycznia 2018

jonasson

Po serii muzycznej mam króciutką serię szwedzką, Szwecja wyrasta nam na lokalne europejskie mocarstwo literackie. Paradoksalnie stało się to w czasie, gdy Szwedzi zdobywają literackiego Nobla co kilkadziesiąt lat, a nie sto lat temu, gdy zdobywali go co lat kilka. Oczywiście dominują głównie w dziedzinie powieści kryminalnej, ale dzieła rewelacyjne tworzą i na innych polach literatury. W przypadku Jonasa Jonassona takim dziełem rewelacyjnym, które zapewniło mu miejsce w historii światowej literatury był „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął”. "Anders Morderca i przyjaciele oraz kilkoro wiernych nieprzyjaciół” to książka również bardzo dobra, ale nie aż tak błyskotliwa. Główną różnicą jest to, że „Stulatek” był uniwersalny, miał mnóstwo odniesień do historii wielu kraju, w „Andersie” świat poza Szwecją w zasadzie nie istnieje. Ta książka to jedna wielka satyra na Szwecję i Szwedów. Śmieje się ze szwedzkieko państwa, szwedzkich urzędów, szwedzkiego Kościoła, szwedzkiego społeczeństwa i szwedzkich nazwisk, w tym z nazwiska samego autora. Paradoksalnie jest to też książka proreligijna, choć propaguje religię bardzo specyficzną, religię opartą na luzie i braku powagi. Propozycja może to dziwna, ale w dzisiejszym świecie warta docenienia.

4/52

niedziela, 28 stycznia 2018

mankell

Biorąc do ręki książkę Henninga Mankella „Grząskie piaski” można nabrać przekonania, że jest to autobiografia. Na okładce zamieszczono bowiem jej fragment, zawierający między innymi następujące słowa: „I właśnie o tym jest ta książka. O moim życiu. O tym, co było, i o tym, co jest.”A jednak nie jest to autobiografia. Trudno z niej poznać życiorys autora. Ja, po jej przeczytaniu nadal go nie znałem. Ktoś, kto nie znał wcześniej w ogóle Mankella, może po lekturze tej książki nadal nie wiedzieć, że pisał on kryminały. Bo o tej części twórczości autora są tu tylko dwie małe wzmianki i to pod koniec. Dużo więcej jest o tetrze, najwidoczniej Mankell postrzegał siebie głównie jako dramatopisarza i reżysera, a nie kryminałopisarza. O swoim życiu pisze tu urywkami, nie tworzącymi całości i umieszczonymi nie po kolei. Autor napisał tę książkę, gdy dowiedział się, że jest śmiertelnie chory, wkrótce po jej wydaniu zresztą zmarł. Dlatego tak dużo jest tu o śmierci i cierpieniu. Autor wychodzi od własnych doświadczeń kontaktów ze śmiercią i cierpieniem (co można by nazwać autotanatografią), by następnie snuć rozważania o obliczach śmierci i cierpienia w dziejach ludzkości i świata (a więc pantanatografię). Ten jeden wielki esej antropologiczny jest stale przeplatany trzema tematami: teatru, sztuki prehistorycznej i zlodowaceń, co dodaje mu niesamowitego klimatu.

3/52

 

środa, 24 stycznia 2018

Historia

Dotąd literatura dziecięco-młodzieżowa pojawiała się na moim blogu tylko jako lektura moich dzieci. Tym razem jest inaczej. Powieść Antoniny Domańskiej należy do gatunku, który z wielką pasją czytałem od dzieciństwa - młodzieżowej powieści historycznej. Czytywałem głównie Przyborowskiego i Strumskiego, ale i Domańską się zdarzało. Dwie jej książki zapamiętałem z czasów podstawówki: "Paziów króla Zygmunta" i właśnie "Historię żółtej ciżemki". Do tej drugiej właśnie z przyjemnością wróciłem. Książka stara, ale nadal aktualna. Młody i nie tylko młody człowiek może się z niej dowiedzieć się wiele i o Krakowie z XV wieku i  polskiej kulturze ludowej.

2/52

wtorek, 23 stycznia 2018

Ezechiel nie należy do najczęściej czytanych proroków, mimo, ze jest prorokiem większym, wraz z Izajaszem, Jeremiaszem i Danielem. A szkoda, że jest rzadziej czytany. Szczególnie chcę zachęcić do czytania Ezechiela licznych komentatorów polskiego i nie tylko życia politycznego. Często się słyszy, że ktoś czyni zarzuty różnym osobom, nie z tego co uczyniły te osoby, ale z tego, co uczynili rodzice lub dziadkowie tych osób. Prorok Ezechiel w osiemnastym rozdziale swej księgi potępia taka postawę. Rzecz znamienna, podobnie i podobnymi słowami potępia ją Jeremiasz. Jest to chyba jedyna sytuacja w Biblii, gdy w księgach dwóch różnych proroków znajdujmy tak podobne teksty. To oznacza, że jest to dla Boga bardzo ważna nauka: Dzieci nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za czyny rodziców. 

 

18:1I stało się słowo Pańskie do mnie, mówiąc:18:2Cóż wam po tem, iż używacie tej przypowieści o ziemi Izraelskiej mówiąc: Ojcowie jedli jagodę cierpką, a synów zęby drętwieją.18:3Jako żyję Ja, mówi panujący Pan, że wy nie będziecie więcej mogli używać tej przypowieści w Izraelu.18:4Oto dusze wszystkie moje są, jako dusza ojcowska tak i dusza synowska moje są; dusza, która grzeszy, ta umrze.18:5Bo byłliby mąż sprawiedliwy, a czyniłby sąd i sprawiedliwość,18:6Któryby na górach nie jadał, a oczówby swych nie podnosił do plugawych bałwanów domu Izraelskiego, a żonyby bliźniego swego nie zmazał, i do niewiasty dla nieczystoty oddalonej nie przystąpił;18:7Któryby nikogo nie uciskał, zastawby dłużnikowi swemu wracał, cudzegoby gwałtem nie brał, chlebaby swego łaknącemu udzielał, a nagiegoby szatą przyodziewał;18:8Któryby na lichwę nie dawał, i płatuby nie brał, od nieprawościby odwracał rękę swoję, a sądby sprawiedliwy czynił między mężem a mężem;18:9Któryby w ustawach moich chodził, a sądówby moich przestrzegał, czyniąc, co jest prawego: ten sprawiedliwy pewnie żyć będzie, mówi panujący Pan.18:10A gdyby spłodził syna łotra, krew wylewającego, któryby czemkolwiek z tych rzeczy bratu szkodził,18:11A tegoby wszystkiego nie czynił, owszemby i na górach jadał, i żonęby bliźniego swego zmazał,18:12Ubogiegoby i nędznego uciskał, co cudzego jest, gwałtemby zabierał, zastawuby nie wracał, a do plugawych bałwanów podnosiłby oczy swoje, i obrzydliwościby czynił,18:13Na lichwęby dawał, i płat brał, izali żyć będzie? Nie będzie żył; ponieważ te wszystkie obrzydliwości czynił: śmiercią umrze, krew jego na nim będzie.18:14A oto jeżeliby spłodził syna, któryby widział wszystkie grzechy ojca swego, które czynił, a widząc nie czyniłby tak;18:15Na górachby nie jadał, a oczówby swych nie podnosił do plugawych bałwanów domu Izraelskiego, żonyby bliźniego swego nie zmazał,18:16I nikogoby nie uciskał, zastawuby nie zatrzymywał, a cudzegoby gwałtem nie brał, chlebaby swego łaknącemu udzielał, a nagiegoby szatą przyodział,18:17Od nieprawegoby odwrócił rękę swoję, lichwyby i płatu nie brał, sądyby moje czynił, w ustawachby moich chodził: ten nie umrze dla nieprawości ojca swego, ale pewnie żyć będzie.18:18Lecz ojciec jego, przeto, że czynił krzywdę, co jest cudzego, bratu gwałtem brał, a to, co jest dobrego, nie czynił w pośrodku ludu swego: przetoż oto umrze dla nieprawości swojej.18:19Ale mówicie: Czemuż? Izali nie poniesie syn nieprawości ojcowskiej? Gdy syn sąd i sprawiedliwość czyni, wszystkich ustaw moich strzeże i czyni je, pewnie żyć będzie.18:20Dusza, która grzeszy, ta umrze; ale syn nie poniesie nieprawości ojcowskiej, ani ojciec poniesie nieprawości synowskiej; sprawiedliwość sprawiedliwego przy nim zostanie, a niepobożność niepobożnego nań przypadnie.18:21A jeźliby się niepobożny odwrócił od wszystkich grzechów swoich, które czynił, a strzegłby wszystkich ustaw moich, i czyniłby sąd i sprawiedliwość, pewnie żyć będzie, nie umrze;18:22Żadne przestępstwa jego, których się dopuścił, nie będą mu przypominane; w sprawiedliwości swej, którąby czynił, żyć będzie.18:23Azaż Ja się kocham w śmierci niepobożnego? mrwi panujący Pan. Izali nie raczej, gdy się odwróci od dróg swoich, aby żył?18:24Ale jeźliby się odwrócił sprawiedliwy od sprawiedliwości swojej, a czyniłby nieprawość, czyniąc według wszystkich obrzydliwości, które czyni niezbożny, izali taki żyć będzie? Wszystkie sprawiedliwości jego, które czynił, nie będą wspominane; dla przestępstwa swego, które popełniał, i dla grzechu swego, którego się dopuścił, dla tych rzeczy umrze.18:25A iż mówicie: Nie prosta jest droga Pańska; słuchajcież teraz, o domie Izraelski! izali droga moja nie jest prosta? Izali drogi wasze nie są krzywe?18:26Gdyby się odwrócił sprawiedliwy od sprawiedliwości swojej, a czyniąc nieprawość w temby umarł, dla nieprawości swojej, którą czynił, umrze.18:27Ale gdyby się odwrócił niezbożny od niezbożności swojej, której się dopuścił, a czyniłby sąd i sprawiedliwość, ten duszę swoję zachowa.18:28Bo obaczywszy się odwrócił się od wszystkich występków swoich, których się dopuszczał, pewnie żyć będzie, nie umrze.18:29A przecie mówi dom Izraelski: Nie prosta jest droga Pańska; izali drogi moje nie są proste, o domie Izraelski? Izali nie raczej drogi wasze są krzywe?18:30A przetoż każdego z was według dróg jego sądzić będę, o domie Izraelski! mówi panujący Pan. Nawróćcież się, a odwróćcie się od wszystkich występków waszych, aby wam nieprawość nie była na obrażenie.18:31Odrzućcie od siebie wszystkie przestępstwa wasze, którycheście się dopuszczali, a uczyńcie sobie serce nowe i ducha nowego. I przeczże macie umrzeć, o domie Izraelski?18:32Albowiem się Ja nie kocham w śmierci umierającego, mówi panujący Pan; nawróćcież się tedy, a żyć będziecie.

niedziela, 21 stycznia 2018

queneau

Ostatnio jakoś dominują chwilowo wśród moich lektur książki tak, czy inaczej związana z muzyką: najpierw biografia Mozarta, denna zresztą, potem nokturny japońskiego noblisty, a na dziś mam „Ćwiczenia stylistyczne” Raymonda Queneau (swoją drogą nazwiska kończące się na U należą do bardzo nielicznych, których nie odmieniam), wedle słów samego autora inspirowane fugą Bacha. Ta sama krótka historyjka opowiedziana na 99 sposobów, na wzór wielu wariacji na ten sam temat w fudze. Jest to dość unikatowe dzieło, gdzie uwagę czytelnika skutecznie przykuwa forma, bo przecież nie treść, która już jest prawie całkiem znana po pierwszej stronie. Prawie, bo małe uzupełnienie pojawia się niespodziewanie w rozdziale ostatnim. Pochwała należy się też tłumaczowi, Janowi Gondowiczowi, bo dzieło tak oparte na właściwościach języka, nie jest łatwe do przetłumaczenia. Dla niektórych stylizacji tłumacz musiał wymyślić własny koncept, bo oryginalnego przełożyć się nie dało. Na tłumaczeniu wkład Gondowicza w polskie wydanie się nie kończy. Bardzo interesujące jest też jego posłowie, zatytułowane „W labiryncie”, w którym rozpatruje możliwe inspiracje utworu, uwzględniając także wątki polskie,

sobota, 20 stycznia 2018

 

Kolejny kanał, który omówię, również będzie zagraniczny, bo polskich więcej dobrych na razie nie znam, Wracamy za to do Włoch, ale nie do Rzymu, a do Mediolanu. Opuszczamy więc zakres Zwyczajnej Formy Rytu Rzymskiego, a nawet Rytu Rzymskiego w ogólności, bo większość Mszy i innych liturgij na kanale chiesadimilano.it jest sprawowana w Zwyczajnej Formie Rytu Ambrozjańskiego, inaczej mówiąc w zreformowanym rycie ambrozjańskim. Są to zarówno uroczyste Msze pontyfikalne sprawowane pod przewodnictwem arcybiskupa, jak i zwykłe, codzienne Msze celebrowane przez szeregowych księży. Możemy więc poznać zarówno uroczyste, jak i powszednie oblicze tego niezwykle interesującego rytu.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

 

Od lat jestem aktywny w internecie. Od 2002 roku aktywnie komentuję na forum portalu gazeta.pl, od 2006 roku prowadzę blogi, od 2010 mam kanał na YouTube, a w ostatnich latach aktywizuję swoje działania na Facebooku. W tym roku chciałbym to wszystko uzystematyzować i skoordynować. Nie obiecuję intensyfikacji działań, ale ich lepszą koordynację.

 

  1. Moje blogi. Najważniejszym moim blogiem jest, podobnie jak od lat, Kultura Okiem Svetomira. W tym roku chcę wrócić do pisania dwa razy w tygodniu, z tym że teksty będą znacznie krótsze niż kiedyś. Połowa tekstów będzie o literaturze, będą to książki, czytane w ramach facebookowego wyzwania Przeczytam 52 książki w 2018 roku. Gdyby ktoś chciał mi przysłać jakieś książki do recenzji, to chętnie przyjmę i zrecenzuję. Pozostałe teksty będą dotyczyć różnych innych dziedzin kultury. Moim zamiarem jest wprowadzenie bloga do pierwszej setki rankingu blox.pl. Obecnie jest na 126 miejscu, więc jest to realne. Innych moich blogów omawiać tu nie będę, bo pozostaną mało aktywne. Ich lista jest opublikowana na bocznej szpalcie

  2. Mój kanał na Youtubie ma trzy główne tematy: liturgia, folklor i przyroda. Mogą dojść nowe tematy, ale nie jest to pewne. Na pewno wrzucę kilkadziesiąt filmów w tym roku, a celem moim jest osiągnięcie poziomu 100 subskrypcji. Większość filmów będzie udostępniana na FB, niektóre zaś będą omawiane i wklejane na blogu.

  3. Grupa udostępniania ankiet naukowych na Facebooku jest pomyślana jako pomoc dla studentów i uczniów, którzy nie mają gdzie szukać respondentów do swoich ankiet. Zachęcam do wstępowania do grupy. Na razie ma ona tylko niecałe 200 członków. Żeby była naprawdę sprawna, potrzeba kilku tysięcy , ale wiem, ze to nierealne w bliskim czasie. Dlatego cel na ten rok określiłem na 300 członków. To nie jest wygórowany cel, dlatego zachęcam czytelników do pomocy młodym ludziom.

  4. Strona Refleksje o postępie - antologia na Facebooku powstała jako reakcja na agresję pewnego postępowca pod moimi wypowiedziami. Służy ona krytyce niemądrego postępu (nie jakiegokolwiek postępu). Zamierzam w tym roku dorzucić kilkadziesiąt cytatów. Proszę o nadsyłanie pomysłów i lajkowanie strony. Cel na ten rok – 100 polubień. W dalekiej przyszłości antologia może przybrać formę książkową.

 

Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania. 

 

sobota, 13 stycznia 2018

Dziś dla odmiany serwis zagraniczny, z tym że dużo bardziej egzotyczny od watykańskiego. Na kanale Vailankanni Shrine Basilica możemy znaleźć transmisje i nagrania liturgii i paraliturgii z największego sanktuarium rzymskokatolickiego w Indiach, poświęconego Matce Bożej Uzdrowienia. Msze są najczęściej po tamilsku, rzadziej w językach Telugu i Konkanni, bardzo rzadko w Hindi i po angielsku. Łaciny nie zauważyłem. Oprócz Mszy bardzo częste są adoracje Najświętszego Sakramentu. Wszystkie celebracje są w Zwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego, a przynajmniej innych nie zaobserwowałem.

piątek, 12 stycznia 2018

 

Skoro najpierw omówiłem kanał polski, a potem zagraniczny, teraz znowu przychodzi kolej na polski. Kanał Opactwo Tyniec oferuje porządną liturgię po polsku i po łacinie, zarówno Mszę Świętą, jak i Liturgię Godzin. Często jest upiększona chorałem gregoriańskim w wykonaniu mnichów oraz dobrymi kazaniami. Czasami można też posłuchać muzyki organowej i religijnej, już poza liturgią, bądź w czasie zorganizowanych koncertów, bądź ćwiczeń organistów.

sobota, 06 stycznia 2018

Od dawna w oglądaniu telewizyjnych transmisyj papieskich celebracji przeszkadza mi straszna paplanina świeckich i duchownych dziennikarzy ze studia, zagłuszających słowa Ojca Świętego i innych uczestników liturgii pod pozorem tłumaczenia i komentarza. Uprawiają ten proceder nie tylko podczas kazania, co jeszcze by uszło, ale też podczas modlitw, w tym Modlitwy Eucharystycznej, a nawet śpiewów. Zjawisko to występuje zarówno w telewizjach świeckich, jak i religijnych, zarówno polskich, jak i zagranicznych, nawet tych najlepszych. Przez wiele lat bezskutecznie poszukiwałem możliwości wysłuchiwania niezakłóconych liturgij papieskich. Dopiero od lat kilku mogę ich w spokoju słuchać, dzięki kanałowi Vatican News na You Tube. Szkoda, że nie miałem tej możliwości za Benedykta XVI, kiedy poziom papieskiej liturgii był znacznie wyższy.

wtorek, 02 stycznia 2018

Gdy zaczynałem przed laty cykl Media Religijne, skupiłem się na stacjach telewizyjnych i radiowych. Dziś to już anachronizm. Obecnie najlepszymi mediami dla miłośników liturgii katolickiej są kanały na YouTube. W kolejnych wpisach chciałbym zaprezentować kilka moich ulubionych. Należy do nich niewątpliwie kanał  Jasna Góra Klasztor Ojców Paulinów. Jego najważniejszą składową jest transmisja na żywo z Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Można tam na bieżąco oglądać Msze Święte po polsku, po łacinie i w wielu innych językach oraz wszelkie inne nabożeństwa odprawiane w kaplicy z czuwaniami nocnymi włącznie. Dla mnie jest to swoista wirtualna pielgrzymka na Jasną Górę. Poza transmisją na kanale można znaleźć nagrania różnych wydarzeń religijnych i kulturalnych z różnych miejsc jasnogórskiego klasztoru. Jest to niewątpliwie jeden z najlepszych polskich kanałów oferujących transmisje i nagrania liturgii katolickiej. 

poniedziałek, 01 stycznia 2018

 

Obejrzałem dwa pierwsze odcinki „Korony królów”. Ogólnie mi się podoba, ale muszą zmienić speca od religii. Wszystkie użyte w serialu teksty pochodzą z katolicyzmu współczesnego a nie średniowiecznego: formuły chrztu, małżeństwa, Zdrowaś Maryjo. Dowiedziałem się jednak, że od 12 odcinak ma być pod tym względem lepiej. Podobało mi się za to wykonanie „Gaude Mater”, bo było mocne i rytmiczne, a nie solesmeńskie. Oceniam ten serial, a przynajmniej te odcinki pozytywnie, z pełną świadomością jego mankamentów, charakterystycznych dla kultury masowej. Tu podobnie jak przy folku, muszą się rozwijać formy popularne i uproszczone, by mogły się rozwijać formy ambitne i niszowe.

21:25, svetomir , FILM
Link Komentarze (1) »
niedziela, 31 grudnia 2017

O literackiej nagrodzie Nobla i jej laureatach pisałem kilkukrotnie na tym blogu. Jedne werdykty chwaliłem, inne krytykowałem. Tegorocznemu mogę tylko przyklasnąć. Kazuo Ishiguro jest bowiem pisarzem niezwykle interesującym. Jego "Nokturny" są zbiorem opowiadań zaiste niezwykłym. Już sam tytuł zawiera liczne podteksty. Nokturn kojarzy się z nocą (lac. nocturnus -nocny) i z muzyką (bardzo spokojna i zrównoważona oraz równie nastrojowa instrumentalna forma muzyczna inspirowana poetyckim nastrojem nocy) i faktycznie, we wszystkich opowiadaniach i noc, i muzyka odgrywają kluczową rolę. Mnie jednak nokturn kojarzy się jeszcze z czymś. Jest to mianowicie część Matutinum - nocnej modlitwy Kościoła. Modlitwy co prawda w tych opowiadaniach nie ma, ale w przedstawionych sytuacjach czuje się jej atmosferę, czy potrzebę. A jeśli już nie modlitwy w sensie ścisłym, to na pewno jakiegoś rytuału. Bohaterowie swoimi zachowaniami odprawiają rytuały, a więc sensu largo się modlą. Przy tem każde z tych opowiadań jest na swój sposób nokturnem - bardzo spokojną i zrównoważoną oraz równie nastrojową formą muzyczną inspirowaną poetyckim nastrojem nocy. Warto też wspomnieć o polskim wątku w jednym z opowiadań i w ogóle wybitnie europejskim charakterze całości. Aż dziwne, że napisał to Japończyk. Musiał to być genialny Japończyk. 

środa, 27 grudnia 2017

fraszka

Miałem problem z tym wpisem. Nie wiem, czy umieścić go w kategorii "Miejsca", czy "Literatura". Ostatecznie zdecydowałem się na tę pierwszą.

Jesienią, spacerując po Parku nad Nacyną w Rybniku znalazłem kilka fraszek Jana Sztaudyngera i Wiesława Sienkiewicza wymalowanych na bruku. Nie wiem, kto i kiedy je umieścił, nie wiem, czy było ich więcej, nic więcej nie wiem. Pokazuję, co znalazłem.

fraszkafraszkafraszka

wtorek, 26 grudnia 2017

mozart

Lubię czytać biografie, zarówno klasyczne, jak i sfabularyzowane. Co prawda nie dominują one moich lektur, ale co roku co najmniej kilka zaliczam. Jak z wszystkimi innymi książkami i ze wszystkim w ogóle na świecie, tak i wśród biografij są lepsze i gorsze.

 Czteroczęściowa, w Polsce wydana w dwóch tomach powieść Christiana Jacqa "Mozart" jest najgorszą spośród wszystkich, które przeczytałem. A przeczytałem ją głównie dlatego, że jest lekkim, łatwym czytadłem. Przypomina pod tym względem książki Dana Browna. Pod innymi zresztą też. To jest dokładnie ten sam typ literatury. U Jacqa, podobnie jak u Browna, zmyślenia wielokrotnie górują nad prawdą. Dlatego czytać takie książki można, ale wierzyć im nie należy.

 Największą wartością tej powieści są dodane do niej płyty z muzyką Mozarta.

poniedziałek, 25 grudnia 2017
środa, 20 grudnia 2017

starokatolicy

Niedawno pisałem o schizmie w Kościele Starokatolickim w RP. Ostatnio obydwie grupy odbyły swoje synody. Grupa abpa Wiecińskiego opublikowała na swojej stronie sprawozdanie z synodu, z którego to sprawozdania nie wynika nic konkretnego. Więcej już wynika ze spisu duchowieństwa, z którego zniknęły dwa nazwiska duchownych brazylijskich. Grupa bpa Kolma nie opublikowała po synodzie nic, bo aktualnie chyba nie ma strony internetowej.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

blog

Kończy się pewna epoka w dziejach polskiego internetu, a osobliwie polskiej blogosfery. Oto w pierwszym tygodniu grudnia Grupa Onet poinformowała o wygaszeniu z końcem stycznia przyszłego roku platformy blogowej Blog.pl. To wielka strata dla polskiej kultury. Szkoda wielu wspaniałych blogów tam umieszczonych. Tak się nie robi Grupo Onet. Przez lata korzystaliście z pracy blogerów, zarabialiście na nich grube pieniądze, a teraz pozbywacie się ich jak śmieci,

niedziela, 17 grudnia 2017

follet

Arcymistrz thrillerów Ken Follet wielokrotnie dowiódł, że doskonale radzi sobie także z powieścią historyczną. Jednym z dowodów jest „Uciekinier”, którego akcja dzieje się w wieku osiemnastym, a więc kilkaset lat po „Filarach ziemi”, ale też długo przed większością pozostałych książek.

Jest w niej wszystko to, co zawsze u Folleta: akcja, polityka, intryga, uczucia i seks. Jak zawsze doskonale oddane realia czasów i miejsc. Książka ze wszech miar warta polecenia. Sporo mówi o Wielkiej Brytanii i o Ameryce.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37