czwartek, 16 sierpnia 2018

bieguni

Późno, bo późno, ale lepiej późno niż wcale, zabrałem się w końcu za "Biegunów". Lektura ta mocno mnie zaskoczyła. 

Choć Olga Tokarczuk postrzegana jest przedewszystkiem jako prozaiczka, a i "Bieguni" są zazwyczaj klasyfikowani do prozy, w rzeczywistości jest to esej, elementami prozaicznymi w postaci nowelek tylko nieco okraszony.

Esej poświęcony zasadniczo podróżowaniu, pielgrzymowaniu, przemieszczaniu się, które jest, zwłaszcza w owych wtrętach nowelistycznych niepokojąco skontrowane wzmiankami o śmierci, plastynacji, konserwacji zwłok, etc. A więc zasadniczo o życiu i śmierci. Wszak navigare necesse est, vivere non est necesse. 

* * * * * 

41/52

piątek, 03 sierpnia 2018

kundera

"Zasłona" Milana Kundery to rewelacyjny siedmioczęściowy esej o historii powieści. Autor patrzy na literaturę światową jako na całość, a nie na zbiór literatur partykularnych. Dawno z żadnej książki poświęconej nie wyniosłem tylu ciekawych spostrzeżeń i impulsów do własnych dociekań. Skorzystałem więc z niej zarówno jako czytelnik, jak też jako antropolog. 

Esej ten jest nie tylko cenną analizą ale też kawałkiem doskonałej literatury. Jest to świetnie napisane i świetnie się to czyta. Polskiego czytelnika mogą też ucieszyć liczne odwołania do literatury polskiej, głównie do Gombrowicza, ale też Brandysa, Miłosza i Tuwima. Na pewno jest to jedna z trzech najlepszych książek, jakie w tym roku przeczytałem. Dlatego daję szóstkę. 

40/52

* * * * * * 

czwartek, 02 sierpnia 2018

Taylor

Nie udało mi się ustalić, kiedy dokładnie powstał angielski oryginał tej książki. Na pewno było to pomiędzy rokiem 1952 (rok wygłoszenia serii wykładów, na których się opierała) a 1956 (rok śmierci autora). Ja sam dysponuję jedynie drugim wydaniem polskim z 1961 roku. Nabyłem tę książkę na wyprzedaży dubletów bibliotecznych, na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy byłem liceallistą. 

 Wtedy bardzo mi się przydała do usystematyzowania mojej wiedzy na temat dziejów nauki. Dziś też może spełniać taką rolę, choć trzeba przyznać, że jest już nieco przestarzała. Nie chodzi nawet o to, że nie obejmuje najnowszych dziejów nauki, bo to przecież oczywiste. Większym problemem jest to, że wydaje się być nieco skażona wpływami panującego w czasie jej powstawania scjentyzmu, wskutek czego niezbyt obiektywnie ocenia niektóre epoki. Nie docenia na przykład średniowiecza, a przecenia renesans, a zwłaszcza Galileusza. 

Dużo lepiej te kwestie są wyłożone w opisywanej już kiedyś przeze mnie na tym blogu książce Fizyka. Siedem teorii, które wstrząsnęły światem Nathana Spielberga i Bryona D. Andersona, którą przy tej okazji ponownie polecam. Można te książki porównywać, bo Historia nauk przyrodniczych w zarysie również skupia się głównie na fizyce. Chemia i biologia są tam też opisane szeroko, ale daleko nie tak dokładnie, jak fizyka. Szczególnie w dziedzinie biologii da się odczuć brak jej dziejów najnowszych. Nie znajdziemy w tej książce historii odkrycia kodu genetycznego, bo autor po prostu tego nie dożył. 

Mimo to wszystko, książkę zasadniczo polecam, bo  jej zalety przewyższają wady. Przedewszystkiem jest napisana przystępnie, a zarazem ściśle, czego mogliby się uczyć niektórzy autorzy współcześni, miotający się pomiędzy Scyllą niezrozumiałości, a Charybdą uproszczeń. Jest też, co istotne, dostępna w  obrocie antykwarycznym, mimo, że wydanie polskie, w odróżnieniu od oryginału angielskiego, od dawna nie było wznawiane. 

39/52

* * * *

środa, 01 sierpnia 2018

 ćwiek

Twórczością Jakuba Ćwieka zainteresowałem się po jego liście do grafomana Mroza. Sięgnąłem więc po pierwszą z brzegu książkę i bingo. Nie umiałem się oderwać, dopóki nie przeczytałem. Może zadziałało tez to, że zasadniczo lubię książki, dziejące się w znanych mi miejscach. A katowicki dworzec i jego okolice znam dobrze, bo przez pięć lat na nim się przesiadałem jadąc na studia. Ogólnie nie lubię horrorów, a ta książka mnie wciągnęła. Naprawdę daje do myślenia. 

Po wspomnianym liście niektórzy zarzucali Ćwiekowi, że on sam niewiele różni się od Mroza, bo też pisze dużo. Może i pisze dużo, ale w odróżnieniu od Mroza pisać potrafi.

I jeszcze ciekawostka. Z tej książki wynika, że i ja jestem pisarzem. Pada tam bowiem zdanie: "Jak ktoś napisze jedną książkę i ją wyda, jest pisarzem." A ja napisałem dwie, które mi wydano. Mimo to nie uważam się za pisarza, co najwyżej za publicystę.

38/52

* * * * *

wtorek, 31 lipca 2018

Czasami piszę tu o zmarłych, zwłaszcza twórcach kultury. Ostatnio pisałem o dwóch zmarłych tego samego dnia prawie stulatkach, reprezentujących de facto epokę, która właściwie odeszła jeszcze przed ich narodzinami, a oni byli jednymi z nielicznych, którzy pielęgnowali jej resztki.

Dziś wypada mi napisać o dwojgu muzyków, odeszłych minionego weekendu. Kora i Tomasz Stańko należeli do panteonu polskiej muzyki ostatniego półwiecza. Ich twórczość pozostanie z nami na zawsze, gdyż jest nieusuwalną częścią korpusu polskiej kultury. Najodpowiedniejszym do zilustrowania tego tekstu zdaje mi się ich wspólny utwór "Die Grenze".

Mam też z tym utworem związane wspomnienia. Otóż pochodzi on z płyty "O!". Jest to jedyny album Maanamu, jaki nabyłem w postaci kasety, będąc jeszcze licealistą. A nabyłem go z powodu obecnego na nim utworu "Pałac na piasku", bo już wtedy fascynowały mnie biblijne wątki w kulturze. W twórczości Kory to była jedna z tych rzeczy, która mnie najbardziej urzekała - inspiracje różnymi tradycjami duchowymi, tu Ewangelia, gdzie indziej Upaniszady. Widać było, że jest duchową poszukiwaczką, Wędrującą. Mam nadzieję, że znalazła to, czego szukała. 

07:20, svetomir , LUDZIE
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 lipca 2018

mural

Dwa tygodnie temu pisałem o rybnickich muralach. Niestety części tych dzieł już nie. Zastąpione zostały w większosci przez brzydkie bohomazy. Tylko dwa z nowych murali warte są uwagi, Te niniejszym prezentuję.

mural

18:05, svetomir , SZTUKA
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 lipca 2018

 

Minął już prawie miesiąc, odkąd JE Emmanuel Macron, książę Andorry, prezydent Republiki Francuskiej etc. etc. etc. objął uroczyście urząd honorowego protokanonika papieskiej Bazyliki Świętego Jana na Lateranie, ale dopiero teraz znalazłem lukę w tematach, żeby o tym napisać.

Większość komentatorów się z tego zwyczaju prezydenckiego kanonikowania śmieje, ja jednak się z niego cieszę. To, że prezydenci nadal korzystają z tego przywileju katolickich (arcychrześcijańskich) królów Francji, świadczy o istnieniu jakiejś nici, może wątłej ale nadal rzeczywistej, pomiędzy królestwem a republiką. W tej laickiej republice nadal tkwią relikty katolickiej monarchii, jak perły w kupie gnoju. I te perły, prędzej, czy później zaowocują. Chociaż nie wiadomo, czy tego doczekamy.

Szkoda, że my mamy takich reliktów mniej, właściwie jedynym wyraźnym jest Order Orła Białego. Warto o nim w ten sposób myśleć. 

piątek, 20 lipca 2018

 gmina

Ta książka musiała się tu znaleźć prędzej czy później, a teraz jest na to najlepszy czas, kiedy publikuję sporo wpisów o Śląsku. Praca obecnego gorzyckiego wójta jest chyba najbardziej systematycznym opracowaniem o Gminie Gorzyce, w ujęciu historycznym i krajoznawczym. Omawia wszystko, co warto w gminie zobaczyć i o niej wiedzieć. Przedstawia też biografie wybranych znanych postaci związanych  z gminą. Cenny jest tez zamieszczony na końcu książki informator o wydarzeniach kulturalnych w gminie. Przydałaby się jeszcze jako dodatek do książki mapa gminy z zaznaczonymi wszystkimi obiektami wymienionymi w książce, bowiem użyte w niej określenia lokalizacyjne często są niezrozumiałe dla osób spoza danego sołectwa. A cieszyłbym się, gdyby książka mogła służyć nie tylko mieszkańcom, ale tez turystom odwiedzającym gminę. 

37/52

* * * * *

środa, 18 lipca 2018

 

W dyskusji o śląskim hymnie, która przetacza się przez facebooka, pojawiła się propozycja, by przełożyć hymn czeskiego Śląska. Podejmuję to wyzwanie i prezentuję swoje, dynamiczne tłumaczenie, oczyszczone z akcentów zbyt czeskich:

 

Ziemio śląska uświęcona

Ziemio najpiękniejsza z wszech

Tobie miłość uwznioślona

Tobie mój ostatni dech

Gwiazdą tyś nam w serca daną

O Ciebie nasz gniew i spór

Z siostrzycami tyś związaną

Prastarych pasmami gór.

 

Z nimi razem Ziemio Święta

Stwórca Ciebie w jedno kładł

Mądrość Twoja z Pragi wzięta

Wiarę dał Ci Velehrad

Sióstr śladami krocz ku chwale

Z różnych ludów jedno twórz

W jedności, miłości trwałej,

Tako nam dopomóż Bóg!

 

Krocząc śladami sióstr obu

Osusz dzisiaj swoje łzy

Leć do celu w szczęścia dobie

Patrz, gdzie prawa Twe i czyn

Sławy Twojej nad wszystkimi

Niech rozbłyśnie jasny blask

Boże, ześlij śląskiej ziemi

Wolność, siłę, sławę zaś.

07:28, svetomir , MUZYKA
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 lipca 2018

blog tygodnia

Od kilku dni mój blog widnieje na bloksie wśród "Blogów tygodnia". Dziękuję. Jednocześnie w minionym tygodniu po raz pierwszy udało mi się wejść do pierwszej pięćdziesiątki rankingu bloksa. 

ranking

poniedziałek, 16 lipca 2018

dugue

Chociaż książka ta nie jest w sensie ścisłym ani o mistycyzmie, ani o mistykach, ani o mistyczkach, to jakoś wpisuje się w ten właśnie cykl moich ostatnich lektur. Szczególnie można dostrzec jej związki z omawianą tu niedawno książką "Kobiety Bożego Miłosierdzia". "Czas miłosierdzia" jest antologią modlitw różnych autorów z różnych epok. Wśród tych autorów poczesne miejsce zajmują trzy bohaterki tej drugiej książki: Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, Święta Faustyna Kowalska i Marta Robin.

"Czas miłosierdzia" może mieć co najmniej dwa zastosowania. Po pierwsze może i powinien być, jak głosi jego podtytuł: "modlitewnikiem do Bożego Miłosierdzia". Po drugie jest on też dobrym zbiorem źródeł do badania dziejów występowania koncepcji Miłosierdzia Bożego w chrześcijaństwie i innych religiach monoteistycznych. Zastosowaniu go w tym drugim celu sprzyja umieszczenie w wydaniu polskim licznych przypisów.

Może też służyć innym badaniom z zakresu antropologii religii, na przykład analizowaniu wpływów polskich na współczesną religijność francuską. Warto bowiem zauważyć, że wśród autorów tekstów zawartych w tej antologii jest aż czworo Polaków: św. Faustyna, św. jan Paweł II, św. Maksymilian Maria Kolbe i biskup Jan Ozga.

 

36/52

* * * * * 

niedziela, 15 lipca 2018

 

hymn

W sobotę 14 lipca ŚPR ogłosiła projekt nowego hymnu. Dzień wcześniej opowiedziałem się za pozostawieniem w tej roli niemieckiej z pochodzenia pieśni „Oberschlesien ist mein liebes Heimatland”, która już ją od lat pełni, nie tylko dla Ślązaków niemieckojęzycznych. Po wysłuchaniu nowej propozycji nie zmieniłem zdania. Stare jest lepsze, chociaż nowe nie jest tak złe, jak się obawiałem.

 

Do melodii nie mam zastrzeżeń, jest właściwa dla hymnu. Mam za to poważne zastrzeżenia do tekstu. Najpierw go przedstawię, za stroną tuudi.net:

 

Wersja śląska:

 

Zielono ziymia to je nasz skarb.

Nad czornym złotym tu je nasz świat.

Choć trudno historjo dzielyła nos,

To przani Ślonskowi je w kożdym z nos.

Z kożdej granicy stron kożdy je brat.

Ślonsko kultura sztyjc łonczy nos.

Takich Ślónzoków niech zno dziś świat.

 

Wersja polska:

 

Zielona ziemia to jest nasz skarb.

Nad czarnym złotem tu jest nasz świat.

Choć trudna historia dzieliła nas,

To miłość do Śląska jest w każdym z nas.

Po każdej z granic stron każdy jest brat.

Śląska kultura wciąż łączy nas.

Takich Ślązaków niech zna dziś świat.

 

Wersja czeska:

 

Zelena zemne je poklad nas.

Nad ćernym zlatem kvete nas kraj.

Pres tezké casy co delily nas,

Laska ke Slezsku je v kazdem z nas.

Na kazde ze stran bratr je nas.

Slezska kultura vzdy spoji nas.

Takovi Slezzané ziji u nas.

 

Wersja niemiecka:

 

Die grüne Erde: uns teurer als Geld,

Drunter die Kohle: hier ist unsre Welt.

Hat auch das Schicksal uns Leiden beschert,

Mehr ist die Liebe zu Schiesien uns wert.

Jeder ist Bruder, von hier oder dort,

Unsre Kultur eint uns jetzt, immer fort:

So kennt man Schlesier an jedem Ort.

 

Swoje zastrzeżenia do wersji śląskiej przedstawił Dariusz Jerczyński: Jest nijaki, więc nie porywa, wersja niby po śląsku jest niemal identyczna z wersją po polsku, nawet śląskie słowo "przōni" (bo bezokolicznik "przoć") zostało napisane błędnie "przani". Ktoś rzeczownik odczasownikowy wywiódł od form osobowych "przaja, przajesz, przaje" zamiast od bezokolicznika i gdyby wyszło mu przynajmniej "przajani", to byłby OK, ale "przani" to już nie jest po śląsku. Podobnie nie jest po śląsku: trudno (powinno być ciyńżko), dzielyła (powinno być tajlowała), ani łōnczy (powinno być kupluje). Kożdyj i niych powinno być przez y, a nie przez e, bo tam jest e pochylone.

 

Z połową tych zastrzeżeń się zgadzam, z połową nie. Słowo "przani", lub "przaniy" według mojej wiedzy w śląskiej godce istnieje. Podobnie nie jest po śląsku: trudno (powinno być ciyńżko) – zgadzam się. Dzielyła (powinno być tajlowała), ani łōnczy (powinno być kupluje) – tu zgadzam się po części. Słowa podane przez Dariusza Jerczyńskiego są bardziej śląskie, ale te zaproponowane przez autorów też są obecne w śląskiej leksyce, a nadto lepiej pasują do melodii i są zrozumiałe dla większej liczby Ślązaków. Kożdyj i niych powinno być przez y, a nie przez e, bo tam jest e pochylone. - zgadzam się.

 

Mam też własne zastrzeżenia:

-"Z kożdej granicy stron" brzmi nielogicznie. Chyba powinno być "Z kożdej granic strony".

-Złe rymy w wersjach polskiej, czeskiej i śląskiej. Rymowanie identycznymi słowami nos/nos, nas/nas uchodzi powszechnie za nieeleganckie.

-Najlepiej wygląda wersja niemiecka. Jako jedyna ma dobre rymy i właściwy rytm. Natomiast na stronie jest błąd. Zamiast Schlesien napisano Schiesien. To oczywiście można łatwo poprawić.

Resztę błędów w tekstach też da się poprawić. I powinno się to szybko zrobić. Oferuję się do pomocy w tym dziele. Bo myślę, że trzeba dać temu hymnowi szansę. Jak już będzie poprawiony niech Ślązacy wybierają między starym a nowym oraz ewentualnie innymi propozycjami jakie się jeszcze pojawią.

06:52, svetomir , MUZYKA
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 lipca 2018

heller

Nie spodziewałem się, że w biedronkowym koszu z książkami znajdę trudny esej filozoficzny i to tak trudny, że zrozumiem z niego może nie najwyżej 10% jego treści, jak chciałem pierwotnie napisać, ale na pewno mniej niż połowę.

Książeczka księdza profesora Hellera liczy zaledwie 120 stron (a więc wielu członków facebookowych grup czytelniczych nie uzna jej za książkę) a mimo to jej lektura zabrała mi więcej czasu niż niejednego pięciusetstronicowego czytadła.

Pierwsze rozdziały jeszcze spoko, dawałem jakoś radę z ich zrozumieniem. W drugiej połowie książki są jednak takie, które do zrozumienia wymagają znajomości dwudziestowiecznej filozofii, a ja w tejże zatrzymałem się na stuleciu osiemnastym. Na szczęście dwa ostatnie rozdziały były znów bardziej dla mnie zrozumiałe. Książka jest więc trudna, ale niewątpliwie pożyteczna. Dobrze, że takie mądre książki pojawiają się nawet w Biedronce. Tym bardziej, że jest ona częścią serii, której inne tomy też są dostępne w tej sieci sklepów. 

* * * *

35/52

piątek, 13 lipca 2018

 

14 lipca, na marszu autonomii, środowiska skupione wokół Śląskiej Partii Regionalnej mają ogłosić propozycję nowego Hymnu Śląska. Nie wypowiem się o tej propozycji, dopóki jej nie poznam. Natomiast zgodnie z tym, co zapowiadałem wcześniej, chcę dzisiaj zgłosić własną kontrpropozycję.

 

Otóż Hymn Śląska, a przynajmniej Górnego Śląska już od dawna istnieje. Jest nim niemiecka pieśń „Oberschlesien ist mein liebes Heimatland”.

 

1. Oberschlesien ist mein liebes Heimatland,

wo vom Annaberg man schaut ins weite Land;

wo die Menschen bleiben treu in schwerster Zeit,

/:Für dies Land zu kämpfen, bin ich stets bereit.:/

 

2. Wo die Schalen sausen in den Schacht hinein,

wo der rote Himmel glüht im Feuerschein,

wo die Häuser grau und hell die Herzen sind;

/:dahin geht mein Sehnen, bis ich Ruhe find'.:/

 

3. Wo der Kumpel schaut dem Tod ins Angesicht,

wo die Mädchen lieblich und die Frauen schlicht,

wo an dunkler Halde steht mein Vaterhaus;

/:da ist meine Heimat, da bin ich zu Haus.:/

 

4. Wo der Wind der weiten Wälder Wipfel wiegt,

wo verträumt und einsam manches Schlößchen liegt,

wo im Odertale liegt so manches Gut.

/:Heimat, liebe Heimat dir gehört mein Blut.:/

 

5. Bitter ist dein Leiden in der jetz'gen Zeit,

bis der Tag wird kommen, der auch dich befreit.

Wahrt ihm nur die Treu, dem Oberschlesierland,

/:Oberschlesiens Menschen sind als treu bekannt:/

 

6. Kehren wir in unsere Heimat einst zurück,

so bedeutet es für uns das größte Glück.

Haltet uns die Treue, oberschlesisch Land,

/:wie wir in der Fremde uns zu dir bekannt:/

 

7. Winkt der Herrgott einstens mir zur letzten Ruh,

schließ ich meine wandermüden Augen zu,

ist mein letztes Wort auf Erden sicherlich,

/:Heimat, teure Heimat, ein Gebet für dich:/

 

Pieśń ta, pierwotnie tylko niemiecka, od lat staje się ogólnie górnośląską. Od pewnego czasu funkcjonuje jej śląski przekład, którego autorstwa nie znam:

 

Gůrny Ślůnzek, rostomjyuy Hajmatland!

Z Anaberga widźiš go až po sům rant.

I w nojgoršy čas tam ludźie wjerne sům;

Za ta Źymjo wšycko, co nojdrogše, dům.

Za ta Źymjo wšycko, co nojdrogše, dům.

 

Tam, kaj w šachće migo jyno šole ćyń,

Tam, kaj flama z werku nocka mjyńi w dźyń,

Tam, kaj w ćymnych chaupach dycki jasno je,

Tam, podwjela žyćo, myślům wrocům śe,

Tam, podwjela žyćo, myślům wrocům śe.

 

Tam, kaj śmjerć to čynsto je bergmůna los,

Kaj kobjytki skrůmne, gryfnych dźouškůw moc,

Tam, kaj wele houdy stou fatrowy dům,

Tam žech zowdy důma, tam můj Hajmat mům,

Tam žech zowdy důma, tam můj Hajmat mům.

 

Do kompletu proponuję przekład polski, mojego autorstwa:

 

Górny Śląsk to moja ojcowizna jest

Z Annabergu widać go aż po sam kres

Ludzie wierni nawet w biedzie żyją tam

Za tą ziemię wszystko, co najdroższe dam

 

Tam gdzie na kopalni widać szybu cień

Gdzie fabryczne ognie mienią nockę w dzień

Gdzie i w ciemnej izbie zawsze jasno jest

Tam, dopóki żyję, w myślach wracam się

 

Gdzie nierzadko śmierć kończy górniczy trud

Gdzie kobiety skromne, pięknych dziewcząt w bród

Gdzie przy hałdzie stał mojego ojca dom

Tam jestem u siebie, tam korzenie są

 

Istniały już wcześniej polskie przekłady, ale nie trzymające oryginalnej liczby sylab, toteż do śpiewania się nienadające, dlatego napisałem własny. 

Przedstawiam propozycję trójjęzyczną, bo w tym punkcie zgadzam się z autorami propozycji jutrzejszej.

08:26, svetomir , MUZYKA
Link Komentarze (3) »
środa, 11 lipca 2018

mural

W sobotę 14 lipca na Marszu Autonomii ma być zaprezentowana nowa propozycja Hymnu Śląska. Z tej okazji w tym tygodniu zaprezentuję cykl wpisów o Górnym Śląsku, zaś w piątek przedstawię własną propozycję hymnu.

mural

Rybnickie murale to w większości paraliteralne bohomazy zrozumiałe tylko dla wtajemniczonych. Tej grupy malowideł nie będę ani publikował, ani oceniał, bo nie mam do tego kompetencji. W niniejszym wpisie umieszczę kilka prawdziwych dzieł ulicznej sztuki. 

mural

Największe skupiska artystycznych murali w centralnych dzielnicach miasta znajdują się w trzech miejscach: w Śródmieściu na bulwarach, w Smolnej w okolicach ulicy Dworek i na Nowinach między ulicami Kominka a Orzepowicką

mural

Tu publikuję okazy z pierwszych dwóch miejsc. 

mural

 

mural

 

mural

s

mural

22:19, svetomir , SZTUKA
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 lipca 2018

diagnoza

W sobotę 14 lipca na Marszu Autonomii ma być zaprezentowana nowa propozycja Hymnu Śląska. Z tej okazji w tym tygodniu zaprezentuję cykl wpisów o Górnym Śląsku, zaś w piątek przedstawię własną propozycję hymnu.

diagnoza

Pod koniec czerwca odbywały się w Rybniku zdjęcia do trzeciego sezonu "Diagnozy". Udało mi się zrobić kilka zdjęć scenografii umieszczonej na kampusie.

diagnoza

06:42, svetomir , FILM
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 lipca 2018

kaplica

W sobotę 14 lipca na Marszu Autonomii ma być zaprezentowana nowa propozycja Hymnu Śląska. Z tej okazji w tym tygodniu zaprezentuję cykl wpisów o Górnym Śląsku, zaś w piątek przedstawię własną propozycję hymnu.kaplica

W ubiegłym tygodniu przedstawiłem jeden z najnowszych kościołów Rybnika. Większości z komentatorów niezbyt się on spodobał. Dziś prezentuję świątynię o ponad stulecie starszą, myślę więc, że spodoba się większej grupie widzów. 

kaplica

Neoromański kościółek pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa powstał około 1886 roku (dokładna data nie jest znana) jako dwuwyznaniowa, katolicko-luterańska kaplica szpitalna. Mocno zniszczony w czasie II wojny światowej, przez ponad 30 lat nie był odbudowywany, gdyż nie było na to zgody władz komunistycznych. Odbudowa nastąpiła na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a od 2014 roku kościółkowi jest przywracany wygląd zbliżony do pierwotnego.

kaplica

Warto zwrócić uwagę na wybitnie chrystocentryczny charakter świątyni wyrażający się obecnością w niej kilkudziesięciu wizerunków Jezusa Chrystusa. Są one obecne nie tylko w prezbiterium, czy na stacjach Drogi Krzyżowej, ale też w kaplicy Sakramentu Pokuty. Warto aby Rybniczanie poznali ten ciekawy kościółek, o którego istnieniu wielu z nich nie wie. 

kaplica

czwartek, 05 lipca 2018

Kilka dni temu zapytałem na facebooku "Kiedy dziennikarze nauczą się odróżniać dyspensę od zniesienia postu przez uroczystość?". Jeden z komentatorów napisał: "Kiedy dziennikarze nauczą się nie zajmować się takimi pierdołami?". Po fali wstrzymań leków z walsartanem okazało się, że wielu dziennikarzy nie odróżnia wstrzymania od wycofania leku. Może więc takimi pierdołami też nie powinni się zajmować. Albo przynajmniej konsultować się z ekspertami.

środa, 04 lipca 2018

mbc

W Rybniku i okolicach wciąż są budowane nowe kościoły. Jak to z nowymi kościołami bywa, jedne są koszmarne, inne całkiem ładne. Do tych ostatnich należy kościół Matki Bożej Częstochowskiej na skraju osiedla Nowiny. Jest symetryczny, ceglany, w środku ma duży wizerunek Patronki, więc na tle większości nowoczesnych budowli sakralnych jest całkiem OK.

mbc

Ostatnio budowniczy kościoła, ksiądz Marek Bernacki otrzymał nominację na proboszcza rybnickiej bazyliki, po tym, jak dotychczasowy proboszcz tej szacownej świątyni ksiądz prałat Grzegorz Olszowski dostał nominację biskupią. 

mbc

piątek, 29 czerwca 2018

anioły 

Rzeźbiarz Michał Batkiewicz jest w Rybniku kojarzony głównie z sąsiednimi Żorami, w którym to mieście regularnie wystawia swoje prace, między innymi na Rynku. Teraz i nasze miasto doczekało się małej prezentacji rzeźb tego artysty. Z okazji Youth Camp Rybnik- katolickiej imprezy dla młodzieży przed bazyliką na miesiąc (28 czerwca do 27 lipca) stanęła grupa rzeźb "Anioły". Cieszy mnie impreza, cieszą mnie rzeźby, choć żadna z tych rzeczy nie jest mi osobiście do niczego potrzebna. Sprawiają jednak, że nasze miasto staje się jeszcze ciekawsze. 

anioły

 

anioły

 

anioły

07:29, svetomir , SZTUKA
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 czerwca 2018

joga

Katolickie świry to katolicy, najczęściej księża,wypisujący lub wygadujący totalne bzdury szkodzące Kościołowi. Antyteiści i antyklerykałowie wykorzystują wypowiedzi katolickich świrów do ośmieszenia Kościoła. Dlatego trzeba bronić Kościoła, walcząc z katolickimi świrami. Jako że żyjemy w dobie przekazu wideo, zacząłem od  świrów nagrywających filmiki., świrom piszącym dając początkowo spokój. Teraz przyszedł czas i na tych drugich.

Ksiądz kanonik Emanuel Lose, proboszcz parafia pod wezwaniem Świetej Jadwigi Królowej w Szczecinie wywiesił w parafialnej gablotce ulotkę informującą, że "Joga to zdrada Chrystusa". Nie podpisał się pod tym kuriozalnym dokumentem umieszczając za to pod nim nazwiska dwóch kapłanów słynnych z doszukiwania się Szatana w bele czym. Ksiądz Sławomir Kostrzewa znany jest z dostrzegania złego ducha w Hello Kitty i klockach Lego, a ksiądz Andrzej Zwoliński zapoczątkował w Polsce ten nurt "duchowości podejrzeń" zapomnianą już dziś książką "Tajemne niemoce", która swego czasu zrobiła w środowiskach katolickich naszego kraju spory szum. O książce tej chciałby zapewne zapomnieć i sam autor (nota bene płodniejszy nawet od Remigiusza Mroza, bo napisał już ponad 200 książek). gdyż zawierała ona więcej błędów niż lisie futro pcheł. Można ją spokojnie umieścić na liście 10 największych kuriozów polskiego piśmiennictwa religijnego. 

Wróćmy jednak do znacznie od tej książki krótszego, jednak równie upstrzonego błędami tekstu umieszczonego przed szczecińskim kościołem. W ulotce tej uproszczenie goni uproszczenie, a przekłamanie, przekłamanie. Autor nie zna i nie rozumie ani jogi, ani definicji grzechu ciężkiego, a przynajmniej to drugie znać i rozumieć powinien skoro jest księdzem. Do grzechu ciężkiego potrzeba materii, świadomości i dobrowolności. Jeśli nawet uznamy (błędnie, ale na razie niech będzie), że każde uprawianie jogi jest angażowaniem się w religię hinduską, to owszem będziemy mieli materię, ale prawie nigdy nie będziemy mieli świadomości, więc nie będzie tu grzechu ciężkiego. Kluczowy problem tkwi jednak w tym, że dla większości ćwiczących joga jest jedynie systemem gimnastyczny, a nie religijnym. Biorą z niej tylko ćwiczenia fizyczne, a nie duchowość. Nie osiągają, ani nie chcą osiągnąć poziomu związanego z jakimikolwiek doświadczeniami religijnymi, czy duchowymi. Trudno więc tu mówić o jakimś synkretyzmie, czy zdradzie Chrystusa. 

Przy tym uproszczeniu drobnostką już jest wywodzenie nazwy jogi od łacińskiego słowa iugum - jarzmo. Ksiądz wiedział, że dzwoni, ale nie wiedział w którym kościele. Faktycznie niektórzy autorzy wywodzą nazwę jogi od os słowa oznaczającego jarzmo, ale sanskryckiego, a nie łacińskiego i brzmiącego "yuj". Skąd w ogóle pomysł, że starożytni Hindusi do tworzenia swoich słów mieliby czerpać z łaciny? Trudno dociec, ale moim zdaniem już ta łacina treść tej ulotki dyskwalifikuje. 

07:48, svetomir , RELIGIA
Link Komentarze (1) »
środa, 27 czerwca 2018

 

Szanowni Państwo,

Jestem antropologiem kulturowym, autorem dwóch książek popularnonaukowych z dziedziny religioznawstwa, publicystą i blogerem. Od dwunastu lat prowadzę bloga „Kultura Okiem Svetomira” pod adresem http://svetomir.blox.pl/html/ Od początku znaczna część treści na blogu była poświęcona literaturze. Od roku tematyka książkowa jest na nim dominująca. Ostatnimi czasy mój blog zyskuje coraz większą popularność. Regularnie znajduje się w pierwszej setce rankingu serwisu blox.pl, a nawet dostaje się do pierwszej pięćdziesiątki.

 

W związku z powyższym mam dla Państwa propozycję. Chciałbym Was prosić o ofiarowanie mi co jakiś czas Waszych książek do recenzji. Recenzje ukazywałyby się na moim blogu, a linki do nich w mediach społecznościowych, w tym kilku grupach książkowych na FB. Nie proszę o nowości, czy bestsellery. Bardziej mnie interesują tak zwane „półkowniki”, książki wydane przed rokiem i dawniej, które nie uzyskały satysfakcjonującej popularności.

 

Niniejszy list wysłałem do kilkunastu wydawnictw, których książki są obficie reprezentowane na półkach mojej biblioteczki, są przeze mnie chętnie czytane i recenzowane. Jednocześnie umieszczam go w przestrzeni publicznej, aby dotarł do innych zainteresowanych.

 

Pozdrawiam

Artur Rumpel aka Svetomir

 

wtorek, 26 czerwca 2018

Memy mają różne losy. Jedna żyją krótko i prosto, inne krótko i burzliwie, jeszcze inne długo i prosto, w końcu niektóre długo i burzliwie. I te ostanie stają się ciekawe dla antropologów kulturowych. Należy do nich niewątpliwie Małpa Janusz. Internetowych obrazków z karykaturalnym wizerunkiem nosacza sundajskiego, będącego  od jakiegoś czasu symbolem polskich wad narodowych są setki, a nawet tysiące. Doszło już nawet do tego, że po wpisaniu w wyszukiwarkę grafiki hasła "Polak" otrzymujemy na pierwszej stronie wyników wiele wizerunków tej sympatycznej małpy. 

Na obrazkach się nie skończyło. Nowe życie mema zaczęło się od umieszczanych na YouTubie filmów kabaretu Czwarta Fala. Kabaret rychło znalazł naśladowców, wśród których są twórcy zamieszczonej wyżej piosenki.

Całe to zjawisko jest całkiem sympatyczne. Dowodzi ono tego, że nadal potrafimy się śmiać ze swoich narodowych wad. To dobrze, bo jak pisał wieszcz:

Nieźle to jest być śmiesznym. Żartowano z panów,

Z mędrców, z wodzów, z poetów, z lekarzy, z kapłanów  ;

Wszystkich na śmiech wystawił dowcipek ucieszny,

Prócz jednego szatana. On jeden nie śmieszny. Kurłaaaaaaaa!

poniedziałek, 25 czerwca 2018

pasja

Ostatnio dosyć dużo jakoś omawiam książek o mistycyzmie, mistykach, a zwłaszcza mistyczkach. Muszę przyznać, że książka o Dorocie z Mątowów była bardziej w moim typie niż ta, którą omawiam dzisiaj. Wolę mistyków w roli nauczycieli modlitwy, niż w roli wizjonerów. Zresztą Dorota z Mątowów też miała wizje Wcielenia i Męki, na szczęście jednak nie zdecydowała się na ich szczegółową werbalizację.

Po lekturze nie mam wątpliwości, że bł. Anna Katarzyna Emmerich była prawdziwą mistyczką i miała prawdziwe wizje Męki Pańskiej. Mam natomiast poważne wątpliwości, czy książka oddaje treść tych wizji. Co więcej, mam poważne wątpliwości, czy jakakolwiek książka może oddać takie wizje i czy w ogóle powinno się im nadawać formę książkową. A już na pewno nie powinno się tego robić z pomocą sprawnego literata i folklorysty. Książkę tę można bowiem potraktować jako powieść Klemensa Brentano i też to będzie prawidłowe. Na pewno bardziej prawidłowe niż traktowanie jej jako objawionej prawdy o życiu i śmierci Jezusa Chrystusa. 

Nie sposób bowiem przyjąć za prawdę o Chrystusie takich słów (które nota bene bardziej pasują do Chrystusa z powieści Piekary, niźli do Chrystusa z Ewangelij): "W całej Galilei, w której Jezus najwięcej przebywał, runęły w wielu miejscach poszczególne budynki, głównie domy faryzeuszów, którzy najzacieklej prześladowali Jezusa, a obecnie wszyscy byli na świętach w Jerozolimie. Zawalone domy pogrzebały w swoich gruzach ich żony i dzieci."

Myślę, że lepiej by było, gdyby Brentano przedstawił swe dzieło jako powieść luźno opartą na wizjach błogosławionej, a nie jako ścisły zapis wizyj. Obecnie bowiem istnieje ryzyko, że aparycjonistycznie nastawieni wierni będą traktować te pisma jako źródło prawdy absolutnej, ważniejsze od Pisma Świętego i Tradycji Kościoła.

Więcej ta książka powie nam o Niemczech na przełomie XVIII i XIX wieku, niż o Palestynie w czasach Jezusa Chrystusa. Nie dziwi mnie to, że w procesie beatyfikacyjnym mistyczki, w ogóle nie była brana pod uwagę. Warto ją więc czytać, ale krytycznie. Dla antropologa kulturowego ma ona swoją wartość jako swoiste kuriozum. Bo kurioza należą do najlepszych źródeł wiedzy o kulturze. 

34/52

* * * *

sobota, 23 czerwca 2018

 plakat

Rekordowo bogaty program przygotowała w tym roku Biblioteka Narodowa na siódmą już edycję Imienin Jana Kochanowskiego. Specjalnym gościem literackiego pikniku, organizowanego tradycyjnie w Ogrodzie Krasińskich w ostatnią sobotę czerwca, jest Zbigniew Herbert.

Przez cały dzień prezentowane będą różne, często zaskakujące aspekty obcowania z literaturą – w żywym słowie, teatrze, radiu, a nawet w języku migowym. Zaproszeni pisarze będą rozmawiać o bohaterach peerelowskiej codzienności, powstanie ABC najnowszej poezji i padnie odpowiedź na pytanie, czy literatura piękna nadal bywa zaangażowana. Filip Springer i Tomasz Konior podyskutują na temat „sztuki z fantazji i kamienia”. Karolina Głowacka poprowadzi dyskusję o alternatywnej historii Rzeczypospolitej w fantastyce. O korespondencji Herberta z Wisławą Szymborską opowie Ryszard Krynicki (listy czytają Izabela Kuna i Piotr Machalica), a postać i twórczość autora Pana Cogito w rozmowie z Magdaleną Mikołajczuk przybliży Andrzej Franaszek. Specjalne spotkania zorganizowano z laureatami tegorocznych nagród literackich: Ernestem Bryllem i Pawłem Sołtysem/Pablopavo.

Atrakcje czekają także na najmłodszych: od muzycznego otwarcia Imienin koncertem zespołu Kwadrofonik, poprzez m.in. rozmaite warsztaty plastyczne, niepodległościową grę miejską i spontaniczne filozofowanie z Grzegorzem Kasdepke, aż po Wieczorynkę – spektakl w niezwykłym wnętrzu Pałacu Rzeczypospolitej – w tym roku o greckiej mitologii, z tekstem Jarosława Mikołajewskiego i muzyką Adama Struga.

Nie zabraknie żelaznych punktów programu: ściągającego tłumy kibiców Meczu poetyckiego (z Anną Seniuk i Andrzejem Sewerynem jako kapitanami przeciwnych drużyn), slamu czy Pieśni świętojańskiej o Sobótce Jana Kochanowskiego, jak zwykle w premierowej aranżacji. Za rozbudowaną część muzyczną odpowiadają zespoły Kwadrofonik, Maryna C. oraz Warszawska Orkiestra Sentymentalna, która zagra podczas dansingu do ostatniego gościa. W Pałacu Rzeczypospolitej przez cały dzień będzie można oglądać pokaz Pan Cogito w podróży – oryginały bezcennych rękopisów Zbigniewa Herberta związanych z wojażami Poety.

W rekordowej liczbie ponad 70 zaprezentują się czołowi polscy wydawcy, którzy zaproszą na spotkania z blisko 100 najlepszymi autorami i wystawią książki w imieninowych cenach.


SCENA ZIELONA


11:30-12:30
Spotkanie z Ernestem Bryllem, laureatem Nagrody Literackiej m.st. Warszawy w kategorii Warszawski Twórca
Prowadzi Grażyna Borkowska


12:45-13:45
Sztuka z fantazji i kamienia. O pisarzach i ich słabości do budynków
Dyskusja z udziałem Tomasza Koniora i Filipa Springera

Prowadzi Bogusław Deptuła

14:00-15:00
Nie tylko piękna, czyli o literaturze zaangażowanej
Dyskusja z udziałem Wojciecha Chmielewskiego, Zyty Rudzkiej i Jakuba Żulczyka

Prowadzi Szymon Kloska

15:15-16:15
O Peerelu. Historie niekoniecznie znane

Dyskusja z udziałem Aleksandry Boćkowskiej, Sławomira Kopera i Piotra Nesterowicza 

Prowadzi Justyna Jaworska

16:30-17:30
Pan Cogito patrzy w lustro. O biografii Zbigniewa Herberta
Spotkanie z Andrzejem Franaszkiem
Prowadzi Magdalena Mikołajczuk (Polskie Radio Program 1)

18:00-20:00
Bardzo europejski Mecz poetycki
Uczestniczą: Jacek Braciak, Anna Cieślak, Grzegorz Daukszewicz, Łukasz Garlicki, Aleksandra Justa, Rafał Królikowski, Izabela Kuna, Michał Meyer, Edyta Olszówka, Anna Seniuk, Andrzej Seweryn, Maria Seweryn
Prowadzi Grzegorz Markowski

20:00-21:00
Pieśń świętojańska o Sobótce
Muzyka i wykonanie: Maryna C.

Zespół w składzie: Paula Kinaszewska, Bartłomiej Woźniak, Hipolit Woźniak, Mateusz Wachowiak, Mateusz Woźniak

 

21:00
Dansing z Warszawską Orkiestrą Sentymentalną
Zespół w składzie: Gabriela Mościcka, Krzysztof Baranowski, Jakub Fedak, Radosław Mysłek, Kazimierz Nitkiewicz, Łukasz Owczynnikow, Mateusz Rybicki



SCENA ŻÓŁTA

 

11:30-12:30
Klub z Kawą nad Książką
Spotkanie z Magdaleną Tulli

12:45-14:15
Co bez przyjaciół za żywot? O korespondencji Zbigniewa Herberta z Wisławą Szymborską

Spotkanie z Ryszardem Krynickim
Listy poetów czytają Izabela Kuna i Piotr Machalica
Prowadzi Joanna Orska

 

15:00-16:30
Slam poetycki
Rejestracja uczestników: slam@worekkosci.pl

16:45-17:45
Improwizatorzy w Ogrodzie
Klub Komediowy feat. Zbigniew Herbert – spektakl teatralny 

SCENA NIEBIESKA


11:30-12:30
Spotkanie z Pawłem Sołtysem/Pablopavo, laureatem Nagrody Literackiej im. Marka Nowakowskiego

Prowadzi Dorota Gacek

 

12:45-13:45
Słowacki, kosmici i wygrane powstania. Jak pisarze zmyślają historię Polski

Dyskusja z udziałem Agnieszki Haskiej, Łukasza Orbitowskiego i Krzysztof Piskorskiego

Prowadzi Karolina Głowacka

14:00-15:00
Aktor głosu i dramat radiowy, czyli teatr według Zbigniewa Herberta
Dyskusja z udziałem Grzegorza Damięckiego, Barbary Osterloff i Macieja Wojtyszko

Prowadzi Jan Bończa-Szabłowski

15:15-16:15
Poezja w świecie ciszy, czyli o wierszach w języku migowym
Prezentacja wierszy i dyskusja z udziałem Olgi Bończyk, Iwony Cichosz i Bernarda Kinowa
Prowadzi Grzegorz Markowski  
/ spotkanie tłumaczone na język migowy


16:30-17:30
Co po Herbercie? Subiektywne ABC najnowszej poezji
Dyskusja z udziałem Julii Fiedorczuk, Anny Piwkowskiej i Szymona Żuchowskiego

Prowadzi Józef Ruszar


SCENA RÓŻOWA


11:00-12:00

Opowieści muzycznej treści. Koncert zespołu Kwadrofonik

Zespół w składzie: Magdalena Kordylasińska, Miłosz Pękala, Emilia Sitarz, Bartek Wąsik

 

12:30-13:30

Jak (i czy warto) filozofować z dziećmi?
Dyskusja z udziałem Ady Augustyniak, Łukasza Malinowskiego i Artura Szutty

Prowadzi Beata Jewiarz

 

13:30-14:30

A dlaczego? Spontaniczne filozofowanie w praktyce

Prowadzi Grzegorz Kasdepke

 

14:30-15:30

Jak narysować kogoś, kto dużo myśli? Praktyczny warsztat ilustratorski

Prowadzi Agata Dudek 

 

15:30-16:30

Po co nam dizajn? Warsztat wokół stu polskich projektów (na sto lat niepodległości)

Prowadzą Tymek Jezierski i Ewa Solarz

 

16:30-18:30

Jak zrobić własną książkę? Warsztat introligatorski z Oficyną Peryferie (nie tylko dla dzieci)

Prowadzi Sylwia Walczowska

PAŁAC RZECZYPOSPOLITEJ

11:00-19:00
Pan Cogito w podróży. Pokaz rękopisów Zbigniewa Herberta

 

19:00-20:00
Wieczorynka
Mitologia dla dzieci

Tekst: Jarosław Mikołajewski, adaptacja i reżyseria: Tomasz Cyz, scenografia i kostiumy: Ola Gąsior, reż. świateł: Ewa Garniec, muzyka: Adam Strug
Obsada: Helena Ganjalyan, Mirosław Konarowski, Magdalena Kuta, Mateusz Łapka, Lidia Pronobis, Szymon Roszak 

PONADTO W PROGRAMIE

od 11:00
Kiermasz książek
• Spotkania z autorami przy ogrodowych stolikach
• Wymienialnia Biblioteki Narodowej


11:00-23:00
Zbigniew Herbert we własnej osobie – instalacja dźwiękowa 

11:00-19:00
I ty możesz zostać architektem – interaktywna instalacja Roberta Czajki  

11:00-17:00
Twórcy kultury/twórcy niepodległości – gra terenowa  

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 41