poniedziałek, 25 lutego 2019

grynberg

Od jakiegoś roku więcej niż kiedykolwiek czytam o Holokauście. Jakoś tak utworzyła mi się z tych książek kolejna seria lektur. "Drohobycz, Drohobycz" Henryka Grynberga to niewątpliwie jedna z najważniejszych książek tego gatunku. Plasuje się ona w połowie drogi między beletrystyką a non-fiction.

Nie ogranicza się do Holokaustu, ale traktuje szeroko o losach Żydów w środkowej i wschodniej Europie na przestrzeni XX stulecia. Mnie najbardziej zainteresowały ustępy o powojennym życiu bohaterów, ze szczególnym uwzględnieniem wzmianek o  życiu religijnym. A było ono zróżnicowane: od chasydyzmu lubawickiego poprzez judaizm mesjanistyczny, adwentyzm, luteranizm, do katolicyzmu.

6/52

* * * * *

piątek, 22 lutego 2019

rowy

Najbardziej charakterystyczną cechą krajobrazu kulturowego Rowów są liczne rzeźby drewniane rozsiane po całej miejscowości. Te o charakterze religijnym pokazałem we wpisie o kapliczkach, teraz przyszedł czas na świeckie. 

rowy

Tematyka tych rzeźb jest zasadniczo marynistyczna - trochę rybacka, częściej piracka, pojawiają się też nawiązania do pomorskich legend i jakubowego szlaku pielgrzymkowego, bardzo na Pomorzu eksponowanego.

 rowy

Trochę mnie martwi nadreprezentacja tematyki pirackiej. Kojarzy mi się z niezdrowym karpackim kultem zbójników.

rowy

 

rowy

 

rowy

 

rowy

 

rowy

 

rowy

 

rowy

 

rowy

 

 

rowy

 

rowy

 

rowy

08:23, svetomir , SZTUKA
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lutego 2019

mock

Często czytam cykle książkowe nie po kolei, nie od pierwszego tomu do ostatniego, ale od środka, od końca, skacząc ruchem konia szachowego i tam dalej, że tak powiem. Osobliwie dotyczy to powieści kryminalnych polskich autorów. Trudno więc, aby z Mockiem było inaczej. 

Marek Krajewski z wolna staje się moim ulubionym polskim "kryminalistą". Może dlatego, że Miłoszewski napisał ciut za mało, a Ci, Których Imion Nie Mam Zamiaru Wymawiać, stanowczo za dużo. 

Kolejny tom Mocka to kryminał z jednej strony retro, z drugiej noir. Podoba mi się też ten specyficzny klimat słowiańsko-germańskiego pogranicza kulturowego, na którym to pograniczu i mnie przyszło żyć i które przyszło mi eksplorować tak antropologicznie, jak kolekcjonersko. Może dlatego Mock jest mi bliski.

5/52

* * * * * 

wtorek, 19 lutego 2019

Misericors Cor Jesu

Nie brakuje w Kościele katolickim przeciwników kultu Miłosierdzia Bożego w wersji propagowanej przez Świętą Faustynę Kowalską. Jednym z najczęściej używanych przez nich argumentów jest rzekome wypieranie nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa przez nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Ja zawsze głosiłem pogląd, że nabożeństwa te wzajemnie się uzupełniają i w we wzajemnej symbiozie obydwa rozwijają się lepiej, niż rozwijałoby się jedno bez drugiego. Powyższa figura, stojąca przed kościołem Królowej Apostołów w Rybniku zdaje się moją tezę potwierdzać.

czwartek, 14 lutego 2019
wtorek, 12 lutego 2019

stanek

Jak już nieraz wspominałem, od jakiegoś czasu lubię czytać biografie i autobiografie. Z większości z nich czerpię pełnymi garściami wiedzę o świecie. Ta jest wyjątkiem, zbyt wiele się z niej bowiem nie nauczyłem. Może tylko trochę o realiach peerelowskiego życia estradowego. Przypomina to piosenkę Kultu "Z archiwum polskiego jazzu". Może jeszcze alternatywny tekst piosenki "Chłopiec z gitarą" zawierający aluzje do czołowych wówczas polskich literatów. I tyle. Trochę mało jak na dość grubą książkę.

Do tego dochodzi dziwaczna forma. Niby to biografia autorstwa agentki piosenkarki, a jednak napisana w pierwszej osobie ze Stanek jako narratorką. Nie kupuję tego.

4/52

* * * 


poniedziałek, 11 lutego 2019

Wśród chrześcijan, w tym i niektórych katolików dość powszechne jest przekonanie, że w religiach niechrześcijańskich czci się demony, a więc, że są te religie zakamuflowanym satanizmem. Mówi się tak głownie o hinduizmie, a nawet o islamie. Podstawą do tego twierdzenia jest jedno z tłumaczeń wersetu piątego z psalmu dziewięćdziesiątego szóstego mówiące, że "bogowie pogan to demony". Przyjrzyjmy się więc temu wersetowi w różnych przekładach: 

Biblia Tysiąclecia: "Bo wszyscy bogowie pogan to ułuda, a Pan uczynił niebiosa. "

Biblia Warszawska "Nicością są bowiem wszyscy bogowie ludów, Pan zaś uczynił niebiosa"

Biblia Brzeska "Aleć wszyscy bogowie narodów są bałwani, a Pan-ci sam sprawił niebiosa"

Biblia Gdańska "Wszyscy bowiem bogowie narodów są bałwani; ale Pan niebiosa uczynił."

Biblia księdza Wujka "Abowiem wszyscy Bogowie pogańscy czarci, ale Pan niebiosa uczynił"

Nowa Biblia Gdańska "Gdyż wszystkie bóstwa pogan są nicością; a WIEKUISTY stworzył niebiosa."

Uwspółcześniona Biblia Gdańska "Gdyż wszyscy bogowie narodów są bożkami, a PAN uczynił niebiosa."

Uwspółcześniona Biblia Wujka: "Abowiem wszyscy Bogowie - to czarci, ale Pan niebiosa uczynił"

Biblia Warszawsko-praska: "Niczym są wszystkie pogańskie bóstwa,Pan zaś niebiosa stworzył."

Przekład Nowego Świata: ""Wszyscy bogowie ludów są bezwartościowi, natomiast Jehowa uczynił niebo."

Wulgata: "Quoniam omnes dii gentium dmonia ;Dominus autem clos fecit."

Czego dowodzi to zestawienie? Otóż tego, że odosobnionym, a więc zapewne błędnym, jest przekład Wulgaty, a za nią Wujka. Pozytywnie zaś zaskakuje tym razem jehowicki Przekład Nowego Świata, który zgrabnie przeskakuje nad kontrowersją translacyjną. Pozostałe przekłady są różne, ale skupiają się na fikcyjności pogańskich bogów, nie przypisując im natury diabelskiej. 

Należy więc mniemać, ze zgodnie z Biblią pogańscy bogowie są tworami ludzkiego umysłu (ułudą, bałwanami, bożkami), a nie demonami, czy diabłami.

sobota, 09 lutego 2019

Po ostatniej wspólnej deklaracji papieża Franciszka i lidera muzułmańskiego uniwersytetu kairskiego na nowo rozgorzała wśród chrześcijan dyskusja, czy muzułmanie i chrześcijanie wyznają tego samego Boga. Nie będę tu przedstawiał swojego stanowiska, ale swoim zwyczajem zacytuję autorytet, też zresztą mówiący o tym alegorycznie, a nie wprost: 

Lecz oto Wspaniały pochylił głowę, dotknął mego czoła swym językiem i powiedział: „Bądź pozdrowiony, synu”. A ja odpowiedziałem: „Niestety, panie, biada mi, bo nie jestem twoim synem, lecz sługą Tasza”. Ale on odrzekł: „Moje dziecię, wszystko, co uczyniłeś dla Tasza, ja przyjmuję jako służbę mnie”. A wówczas, nie mogąc już dłużej poskromić mojej żądzy poznania i zrozumienia, przemogłem strach i zapytałem Wspaniałego: „Panie, a więc to prawda, że ty i Tasz to jedno?” Lew wydał z siebie gniewny pomruk, od którego ziemia zadrżała, i powiedział: „To fałsz, a wszystko, co czyniłeś dla Tasza, przyjmuję tak, jakbyś to czynił dla mnie - nie dlatego, że on i ja jesteśmy jedną osobą, lecz dlatego, że jesteśmy swoimi przeciwieństwami. Ja i on tak bardzo się różnimy, iż żaden niegodziwy czyn nie może być dokonany w moje imię, a żaden czyn, który jest godziwy, nie może być dokonany w jego imię. Dlatego, jeśli ktokolwiek przysięga na Tasza i dotrzymuje przysięgi, ponieważ ją złożył, naprawdę przysięga mnie, choć o tym nie wie, i to ja udzielam mu nagrody. I jeśli ktokolwiek wyrządza okrucieństwo w moje imię, wówczas, choć wymawia imię Aslana, naprawdę służy Taszowi, i to Tasz przyjmuje jego czyn. Czy zrozumiałeś to, moje dziecko?” 

Clive Staples Lewis Opowieści z Narnii. Ostatnia bitwa

Co wynika z tego cytatu? Otóż to, że nawet jeśli Allah, Kryszna czy inny pogański bóg są rzeczywiście istniejącymi istotami  duchowymi (np. demonami), to szczere modlitwy do nich kierowane przez ich wyznawców, trafiają do  Prawdziwego Boga. Tym bardziej tak jest, jeśli nie są żadnymi realnymi istotami, a tylko tworami ludzkiego umysłu. A czy ci bogowie są, lub mogą być demonami, czy też są tworami ludzkiego umysłu, będę rozważał w kolejnych wpisach.

piątek, 08 lutego 2019
poniedziałek, 04 lutego 2019

ezoteryka

To dobra książka z fatalnym tytułem. Tytuł wpycha ją w ezoteryczną niszę, w której wcale nie musiałaby tkwić, gdyby był inny. W treści książki ezoteryki jest niewiele. Na kilkadziesiąt przytoczonych w niej historyj tylko jedna ma związek z ezoteryką w sensie ścisłym (wtajemniczenia), a ledwie kilka w sensie szerokim (jasnowidzenie). Reszta to cytowane ze starych pamiętników i współczesnych "listów do redakcyj" opowieści o zjawach, duchach i przedmiotach mających tajemnicze właściwości. 

Tedy znacznie lepszy byłby tytuł "Zjawy polskie. Historie niesamowite z życia sławnych ludzi" lub coś w tym guście. Nie uczyniłoby to może książki bestselerem, ale pozwoliłoby wyjść z niszy. W głównym nurcie literatury zarówno fiction jak non fiction jest sporo tego typu pozycyj. Można wspomnieć chociażby omawianą przeze mnie książkę "Wszyscy się czegoś bali" Ewy Lando, czy "Obyczaje pradziadów" Ryszarda Kantora, którą omówię wkrótce. 

3/52

* * * * 


piątek, 01 lutego 2019

Artykuły naukowe publikuję rzadko, ale to lepiej niż wcale. Po długiej przerwie w ubiegłym roku na łamach półrocznika ALBOalbo ukazał się mój tekst tego rodzaju zatytułowany "Ludowa poezja nagrobna w dekanacie tworkowskim". Zachęcam do lektury