niedziela, 06 stycznia 2019

ptak

Znowu czytam nie po kolei. Najpierw powinienem przeczytać "Malowanego ptaka" a dopiero potem "Czarnego ptasiora" Siedleckiej. Miałbym wtedy właściwą proporcję. Co prawda czytając elukubracje nierzetelnej badaczki zdawałem sobie sprawę, że jej zarzut, jakoby pisarz tą książką fałszował swoją biografię, jest absurdalny. Nie zdawałem sobie jednak sprawy, że "Malowany ptak" jest książką rak barszo osadzoną w klimacie baśniowo-fantastycznym. Jest to właściwie antybaśń przesycona archetypiczną symboliką. Dwa główne wątki szczególnie rzucają się tu w oczy. Po pierwsze nachalnie, obsesyjnie wręcz powracający motyw ognia, sprawiający, że opowieść o dziejach chłopca staje się tu swoistą alegorią holokaustu. Nawiązuje to wyraźnie do etymologii słowa holokaust, pierwotnie oznaczającego całopalenie, ofiarę całopalną. Drugim głównym wątkiem jest ścisły związek między erosem i tanatosem, charakterystyczny zresztą dla całości pisarstwa Kosińskiego.ciekawa też jest apoteoza sowieckiego komunizmu, tak przesadna, że aż sprawia wrażenie prześmiewczej. Uderzają w niej analogie między komunizmem a religią. 

Co do nierzetelności Siedleckiej, to uderzyła mnie jedna rzecz. O miejscu akcji pisze ona tak: "Jaka "kraina mityczna", skoro to kubek w kubek Dąbrowa i okolica? Zupełnie prawie niezmieniona?" Naprawdę? Kosiński pisze o miejscu akcji tak: "Wioski w tej okolicy były zapomniane przez wieki. Niedostępne, położone daleko od ośrodków miejskich, znajdowały się w jednym z najbardziej zacofanych obszarów Europy Wschodniej. Nie istniały tam szkoły i szpitale, nie znano elektrycz­ności, a mosty i brukowane drogi stanowiły rzad­kość. Mieszkańcy niewielkich osad żyli tak samo jak ich przodkowie. Wioski toczyły waśnie o dostęp do rzek, lasów i jezior. Jedynym prawem było prastare prawo silnych i bogatych do narzucania swojej woli słabym i ubogim. Ludność, podzieloną na katolicką i prawosławną, łączyła tylko wyjąt­kowa zabobonność oraz niezliczone choroby, nę­kające zarówno wieśniaków jak i zwierzęta." Naprawdę ten opis pasuje  Siedleckiej do wsi pod Stalową Wolą? Gdzie ona w tej rzeczywistej Dąbrowie widzi prawosławnych, czy brak dróg i mostów? Przecież każdy widzi, że Kosiński opisał jakieś bagna Polesia na ukraińsko-białoruskiej granicy, a nie jakąkolwiek okolicę w granicach dzisiejszej Polski .

Reasumując, "Malowany ptak" jest alegorią holokaustu, taką jak "Tworki" Bieńczyka, czy "Beatrycze i Wergil" Martela. Szczególnie cenną, bo pierwszą.

62/52

* * * * *