TEATR

sobota, 17 września 2011
wtorek, 19 lipca 2011

kopciuszek

 

W dniu 1 czerwca bieżącego roku w Rybnickim Centrum Kultury został wystawiony spektakl muzyczny pod tytułem "Kopciuszek" w wykonaniu znanego rybnicko-żorskiego zespołu Carrantuohill z  nową wokalistką Katarzyną Sobek i dziecięco-młodzieżowego zespołu tańca irlandzkiego Salake. Nie była to premiera tego spektaklu, bo ta odbyła się w tym samym miejscu pod koniec lutego. Przedstawienie stało na wysokim poziomie artystycznym i wzbudzało wyraźne zainteresowanie tak widzów dorosłych, jak i dzieci.

 

Od samego początku spektaklu zadawałem sobie jednak pytanie, a myślę, że nie byłem w tych rozterkach osamotniony, czy w tym widowisku jest więcej Kopciuszka, czy też może Irlandii? Towarzyszyło mu drugie, mianowicie, czy to naprawdę jest spektakl, czy może jednak koncert? Gdy czytałem zapowiedzi przedstawienia, biorąc pod uwagę fakt, że na owych afiszach zawsze wyszczególnione było nazwisko Katarzyny Sobek, spodziewałem się, że ważnym elementem prowadzącym fabułę będą piosenki w jej wykonaniu. Tymczasem w rzeczywistości piosenki te, bardzo zresztą nieliczne, wszystkie w języku angielskim, nie mają żadnego związku z fabułą i pełnią funkcję elementów oddzielających od siebie poszczególne swego rodzaju akty spektaklu. Były to utwory raczej typowe dla Carrantuohill. Również muzyka grana przez zespół podczas całego przedstawienia pochodziła z jego standardowego repertuaru. Gdyby więc z owego spektaklu usunąć taniec, nie byłby to już żaden spektakl, ale zwykły, przeciętny koncert zespołu Carrantuohill, niemający nic wspólnego z tytułową bajką. Tak więc wkład zespołu w widowisko zawiera 100% Irlandii i 0% Kopciuszka. Fabułę spektaklu w całości konstytuuje taniec, zaś muzyka pełni funkcję podkładu, niewątpliwie niezwykle ważną, ale jednak nie pierwszoplanową. Taki podział ról między tańcem i muzyką czyni  z owego widowiska swego rodzaju balet. Jako ciekawostkę warto wspomnieć fakt, że zespół Salake ma swój wkład także w muzyczną warstwę spektaklu. W części utworów podeszwy butów tancerek zostały wykorzystane w charakterze instrumentu muzycznego, a w jednym z nich stanowiły nawet instrument jedyny. Był to zresztą utwór niezwykły, przesycony specyficznym humorem. Opowiadał o kotach, ale opowiadał przewrotnie, gdyż przebrane za nie tancerki, w przeciwieństwie do prawdziwych zwierząt tego gatunku, przez cały czas jego trwania ustawicznie i donośnie tupały. Drewniane podeszwy butów tancerek i same tancerki za koty poprzebierane, prowadzą nas wprost do kolejnej ciekawostki. Znamy z historii kultury teatry, w których występowali sami tylko mężczyźni. Tak było między innymi w starożytnej Grecji, czy dawnej Japonii. Role kobiet także grali mężczyźni. Tutaj mamy do czynienia z sytuacją właściwie odwrotną. Występują tu prawie wyłącznie dziewczęta. Grają one także role zasadniczo męskie. Jedynie w roli księcia obsadzony jest chłopak. Ot taka nowa, świecka tradycja. Dzięki tym i jeszcze innym ciekawostkom, albo, jak kto woli smaczkom, spektakl może zainteresować nie tylko dzieci, ale także dorosłych

 

Przejdźmy jednak do tego, co w "Kopciuszku" najważniejsze, czyli do fabuły opowiedzianej w tym spektaklu, jak już zaznaczono wyżej, za pomocą tańca. Łatwo opowiada się jakąś historię słowami, dużo trudniej jest uczynić to tańcem. Twórcy spektaklu sprostali jednak temu niełatwemu zadaniu. Fabuła została przedstawiona w sposób klarowny i zrozumiały, co uczyniło spektakl przystępnym nawet dla małych dzieci. Nie uniknięto jednak niepotrzebnych dłużyzn w jednych miejscach i nadmiernych skrótów w innych. Zbyt długi jest stanowczo okres między metamorfozą Kopciuszka, a jej pojawieniem się na balu, stanowczo za krótki zaś jej pobyt na tej imprezie. To powinny być przynajmniej trzy pełne tańce z królewiczem, a nie jeden krótki utwór. Nie do końca też zrozumiała jest rola sceny ze szczudlarzami, mająca miejsce po ucieczce Kopciuszka z balu. Być może jest to jakaś alegoria odnosząca się do rodziców dziewczynki: zmarłej matki i nieobecnego de facto w bajce ojca. Tak, czy inaczej jest to niejasne. Ogólnie rzec biorąc spektakl jest bardzo dobry, jednak jak na mój gust, w tym "Kopciuszku" jest za mało Kopciuszka. Na przykład kilka piosenek odnoszących się do fabuły bajki na pewno by nie zaszkodziło.

 

Więcej zdjęć

08:30, svetomir , TEATR
Link Dodaj komentarz »